Piesza Pielgrzymka Wrocławska weszła na Jasną Górę po 9 dniach wędrówki i pokonaniu ponad 220 kilometrów [ZDJĘCIA]

Maciej Rajfur
Maciej Rajfur
Piesze pielgrzymowanie z Wrocławia na Jasną Górę ma już ponad 40-letnią tradycję.
Piesze pielgrzymowanie z Wrocławia na Jasną Górę ma już ponad 40-letnią tradycję. Archiwum prywatne
Udostępnij:
900 osób przez 9 dni wędrowało do Częstochowy z Wrocławia w 42. Pieszej Pielgrzymce Wrocławskiej. 10 sierpnia uroczyście wkroczyli na Jasną Górę.

Pod hasłem "Chrystus naszym pokojem" wierni z całej archidiecezji wrocławskiej w dniach 2-10 sierpnia szli na Jasną Górę. Uczestników było około 900.

- Tegoroczne pielgrzymowanie odbywało się w duchu pokoju. Uczyliśmy się tego, że Chrystus niesie nam pokój. Dowiadywaliśmy się, jak zdobyć pokój serca w Chrystusie. A patrząc po ludzku muszę powiedzieć, że dopisała nam pogoda. Większość dni była słoneczna, trochę upałów i jeden dzień deszczowy - mówi ks. Łukasz Romańczuk, rzecznik prasowy Pieszej Pielgrzymki Wrocławskiej.

W tym roku z Wrocławia wyszło mniej pielgrzymów niż zazwyczaj przed okresem pandemicznym. W czasie pandemii natomiast pielgrzymka odbywała się w formie niepełnej - sztafetowej (jedna grupa szła jeden dzień).

- Ciekawostką jest fakt, że w naszej pielgrzymce - prawdopodobnie jedynej w Polsce - całą trasę przeszło dwóch biskupów. A w Kluczborku po drodze s. Maria Czepiel, elżbietanka, odnowiła swoje zakonne śluby - wymienia ks. Romańczuk.

Uczestnicy pielgrzymi to cały przekrój wiekowy społeczeństwa. Szły rodziny z małymi dziećmi, młodzież, dorośli i seniorzy, nawet 80-latkowie.

- Na pewno bardzo budujące i dające nadzieję jest to, że nie brakowało młodzieży. Np. grupa nr 20, jedna z liczniejszych, miała w swoich szeregach prawie samych młodych ludzi. Tam średnia wieku wyniosła 18 lat. A w innych grupach młodzież stanowiła 20 i więcej procent - mówi rzecznik prasowy pielgrzymki.

Jak informuje, trwają dyskusje nad terminem następnej przyszłorocznej pielgrzymki, ze względu na odbywające się w tym samym czasie Światowe Dni Młodzieży w Lizbonie (1-6 sierpnia).

- Zachęcaliśmy w tym roku pielgrzymów, by dawali świadectwo w swoich rodzinach i w ten sposób zapraszali do udziału w następnych edycjach. Nic tak nie przekonuje jak dobre słowo zaufanej osoby. Żadna reklama tego nie zastąpi. W tym roku aż 30 procent wszystkich pątników wędrowało pierwszy raz. Byli oni zachwyceni i nawet wyrażali lekkie ubolewanie, że tak późno w życiu odkryli urok pieszej wędrówki na Jasną Górę - stwierdza ks. Ł. Romańczuk.

Zapytaliśmy także samych pielgrzymów zaraz po dojściu do celu o wrażenia i doświadczenia.

- Jestem bardzo zadowolona i pełna pięknych emocji. Nie umiem do końca tego opisać. Jak zobaczyłam obraz Matki Bożej w kaplicy, wszystko wewnętrznie puściło. Pojawiło się ogromne wzruszenie i wdzięczność. To piękne uczucie. Wędrowanie tutaj jest niesamowite. Nie spodziewałam się, że aż tak mnie to ujmie. Ludzie na pielgrzymce są dla siebie jak jedna wielka rodzina – nie wiedziałam że to jest możliwe. Poszłam pierwszy raz, doświadczyłam i polecam. Zmęczenie jest niczym w porównaniu ze szczęściem. Bardzo ważne jest to, że ludzie idą obok, jesteśmy silną wspólnotą - relacjonuje 17-letnia Kalina Januszewska.

Jak dodaje wrocławianka, bardzo chciałaby pójść ponownie za rok i zrobi wszystko, żeby wakacje zaplanować pod pieszą pielgrzymkę.

- Nie spodziewałem się tego, co przeżyłem. Inaczej sobie to wyobrażałem, a wyszło jeszcze lepiej. To dla mnie niesamowity czas łaski. Moment dojścia przed obraz Królowej Polski niesie za sobą niepowtarzalne uczucie. Nie mam na co narzekać, nie miałem bąbli ani bólów. Raz w największym upale złapała mnie słabość, ale dzisiaj po dojściu do Częstochowy wiem, że mógłbym iść jeszcze dalej. Na pewno nie zakończę na tym pierwszym razie i już szykuję się na kolejne edycje w następnych latach - opowiada 19-letni Bartosz Gricer.

Wrocławianina najbardziej w trasie ujęła radość, optymizm, życzliwość i dobroć ludzi, wynikająca z wiary w Boga.

- Czuję radość, wdzięczność i pokój. Czas pielgrzymowania to spotkanie żywego i prawdziwego Kościoła, w którym Chrystus jest pokojem, a Kościół wrocławski jednością. To, co wydawało się niemożliwe, stało się możliwe. I nawet lejący się z nieba żar nie zdołał tego zatrzymać. Choć powodował kryzysy, które pokonaliśmy dzięki sile wspólnoty. Ja osobiście miałam tylko dwa bąble przez całą trasę. Bogu niech będą dzięki - uśmiecha się s. Beata Rusnarczyk, magdalenka pracująca na co dzień w archikatedrze wrocławskiej.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Nielegalna aneksja terytoriów Ukrainy - video flesz

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
Jadzia łech...taczka
Jestem pod wrażeniem.
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Wrocławska
Dodaj ogłoszenie