Paulo Sousa po odpadnięciu Polski z Euro 2020: Byliśmy silniejsi od Szwecji. Zabrakło cynizmu w naszej grze

Dawid Dobrasz
Dawid Dobrasz
- Mój kontrakt kończy się na koniec eliminacji mistrzostw Świata. W tym czasie będę czekał na nowego prezesa związku - mówił po meczu kończącym Euro 2020, Paulo Sousa.
- Mój kontrakt kończy się na koniec eliminacji mistrzostw Świata. W tym czasie będę czekał na nowego prezesa związku - mówił po meczu kończącym Euro 2020, Paulo Sousa. Sylwia Dabrowa
Paulo Sousa po odpadnięciu Polski z Euro 2020 wydawał się przybity, ale po meczu ze Szwecją można odnieść wrażenie, że widział jednak więcej pozytywów niż negatywów, co może dziwić. Ze słów selekcjonera można wywnioskować, że chce dalej pracować z naszą kadrą, ale czeka też na wybór nowego prezesa PZPN.

W naszej opinii kluczem do sukcesu na wielkich turniejach jest defensywa, a ta u Paulo Sousy szwankuje od pierwszego meczu pod jego wodzą. Na Euro straciliśmy w trzech spotkaniach sześć goli, ale według Portugalczyka... momentami bronimy lepiej, a głównym problemem są błędy indywidualne.

- Nie zgodzę się z Tobą. Nasza drużyna zasługiwała na znacznie więcej. Nie możemy tracić głupich bramek i nie jest to tylko kwestia linii obrony. Musimy być bardziej skupieni, a nie, że pierwszy strzał na bramkę i od razu wpada. Jako drużyna musimy bronić lepiej. Tracimy mniej goli niż w poprzednich meczach. Kolektywnie w tej przestrzeni gramy lepiej. Musimy w trakcie meczu być bardziej skupieni, by nie popełniać indywidualnych błędów i nie pozwalać na stratę głupich bramek - rozpoczął pomeczową konferencję prasową Paulo Sousa.

- Ja i moi zawodnicy jesteśmy zawiedzeni, że nie wyszliśmy z grupy, bo ciężko na to pracowaliśmy. Zrobiliśmy w meczu ze Szwecją dużo świetnych okazji, ale powtórzę - nie możemy tracić tak głupich bramek, a te okazje, które mamy, musimy wykorzystać. Każdy jest zawiedziony, jak się to skończyło - kontynuwał Portugalczyk.

Czytaj też: Polska przegrywa ze Szwecją 2:3 i jedzie do domu. Z taką defensywą nie mamy czego szukać na Euro 2020

Paulo Sousa od początku swojej pracy chciał tę kadrę "ulepić" na swój sposób. Dużo mówił o mentalności i nastawieniu piłkarzy. Jednak często w piłce... najważniejsza jest piłka. Strzelanie i nietracenie goli, a w tym na tym Euro byliśmy słabsi od wszystkich trzech drużyn w naszej grupie, bo zajęliśmy w niej ostatniej miejsce. Może Sousa zapomniał, że wywalczyliśmy na tym turnieju tylko jeden punkt.

- Nie jest łatwo zmienić naszą rutynę i zachowanie, a i tak dużo zmieniliśmy w tej drużynie. Myślę, że na pozytywne. Moim zdaniem lepiej bronimy jako drużyna. Po pierwsze, bo bronimy dalej od bramki, co pozwala nam, abyśmy bronili lepiej i zaczynamy sobie z tym radzić. To pozwala stworzyć nam wtedy więcej okazji do strzelania goli z szybkiego ataku. Każdy musi pracować nad zmianą mentalną, bo to wtedy pozwala budować sukces. Udaje nam się też podawać do linii ataku i stwarzać okazje. Oczywiście – zabrakło nam szczęścia. Nasza drużyna stworzyła więcej sytuacji przeciwko Szwecji niż każdy inny rywal grający z nią w tym roku. Wydaje mi się, że świetnie w środę zagrał też bramkarz naszych rywali, a nam zabrakło cynizmu w naszej grze. Gdybyśmy lepiej dośrodkowali, a tego brakowało, to może poradzilibyśmy sobie ze Szwecją, bo strzelilibyśmy jeszcze więcej goli w tym meczu niż oni - argumentował Portugalczyk, co według niego funkcjonuje w tej kadrze lepiej.

Zobacz też: Robert Lewandowski, kapitan reprezentacji Polski, po porażce ze Szwecją i pożegnaniu z Euro 2020: Ta porażka jeszcze trochę nas poboli

Paulo Sousa dostał bardzo proste pytanie. Co by zmienił, gdyby mógł podejść do tego turnieju jeszcze raz...

- Nie, nic bym nie zmienił. Te okoliczności… ścieżka, którą podążamy… to od początku było jasne. Popychamy rywali bliżej bramki, jesteśmy bardziej agresywni. Jestem całkiem zadowolony z decyzji, które podjęliśmy. Okoliczności także zmusiły nas do pewnych decyzji. Mieliśmy też kontuzje, kilku piłkarzy było bez formy. Jestem pewien, że w przyszłości będziemy bardzo silną drużyną. . Zrobiliśmy krok do przodu i mamy jeszcze sporo do poprawy. Nie możemy tracić czasu w meczach, jak w pierwszej połowie. Jeśli my tracimy gole szybko, to wtedy ciężko drużynie zareagować. Za wolno wracamy do meczów. Złe były ostatnie podania w pole karne i dośrodkowania. Zmieniliśmy to i bardziej zaryzykowaliśmy. Dodaliśmy dodatkowego napastnika, aby być mocniejszymi, ale niestety… - kontynuował Paulo Sousa.

Naszym celem na tym Euro było wyjście z grupy. Paulo Sousa ma kontrakt do końca eliminacji mistrzostw świata, które kończą się jeszcze w tym roku. Co potem i co po tym meczu? Nie wiadomo. Portugalczyk wskazuje, że... poczeka na nowego prezesa PZPN. Wybory nowego sternika piłkarskiej centrali odbędą się 18 sierpnia tego roku.

- Tak, to prawda. Celem było wyjście z grupy. Ja i mój sztab zasłużyliśmy na znacznie więcej. Od samego początku, kiedy Zbigniew Boniek skontaktował się ze mną, to zaznaczył, kiedy są wybory nowego prezesa PZPN. Powiedział to jasno. Mój kontrakt kończy się na koniec eliminacji mistrzostw Świata. W tym czasie będę czekał na nowego prezesa związku. Mam nadzieję, że będę kontynuował pracę z drużyną. Zespół i cała szatnia jest szczęśliwa ze wspólnej pracy. Mam olbrzymi szacunek do wykonanej przez nas pracy, bo razem dużo rośniemy jako rodzina. Mamy wszystko, żeby zagrać lepiej w przyszłości i będziemy silniejsi - próbował podbudować morale wokół kadry selekcjoner.

Memy po meczu Polska - Szwecja. "Niby człowiek wiedzioł, a j...

Ze Szwedami przegrywaliśmy 0:2 i udało się wyrównać. Jednak ten decydujący cios zadali rywale i to oni wyjdą z pierwszego miejsca w grupie. Sousa mówi o tym, że "Szwecja była najlepszą drużyną w grupie". I tu jest chyba słowo klucz - drużyną, bo w tej kadrze jest kilku wyróżniających się piłkarzy, ale kluczem jest umiejętne zbilansowanie i stworzenie kompatybilnego zespołu w każdym aspekcie.

- Szwecja byłą najlepszą drużyną w grupie i pokazują to liczby. W wielu kwestiach, ale zwłaszcza w sposób, jaki pokazali, że są zespołem. Wiedzieli, kiedy przyspieszyć i wykorzystać szerokość boiska. Jak przeprowadzić ataki i jak bronić. W tym meczu to była drużyna z największą liczbą fauli. Trzecia na tym turnieju i druga w przejęciach piłki. Ich niska linia obrony dobrze broniła i pozwoliła bronić wysoko. Muszę ich pochwalić, ale wydaje mi się, że dzisiaj byliśmy od nich silniejsi. Patrząc na poprzednie siedem meczów Szwecji, to mieli tylko jeden remis, a tak, to wygrywali. My byliśmy zespołem, który stworzył przeciwko nim najwięcej sytuacji, a dodatkowo świetnie zaprezentował się ich bramkarz. Nie uznano nam jednej bramki, ale graliśmy dobry mecz. Stworzyliśmy im najwięcej problemów - mówił Sousa o tym, co jego zdaniem było na plus w meczu z reprezentacją Trzech Koron.

Na koniec zapytaliśmy Paulo Sousę, co po tym rozczarowującym turnieju ma do powiedzenia kibicom.

- Chcę, aby cały czas w nas wierzyli. Ciągle rośniemy i czujemy więź z nimi. Wierzę, że w najbliższej przyszłości damy im większe powody do dumy. Wysiłek, serce, duch gry… zawodnicy dali z siebie wszystko. Uważam, że dzisiejszy wynik i wynik całego turnieju nie jest dla nas sprawiedliwy. Mam nadzieję, ze w najbliższej czasie będziemy silniejsi i osiągniemy wyniki, na które zasługujemy - zakończył Portugalczyk, którego pewnie w najbliższym czasie już nie usłyszymy.

W St. Petersburgu nie brakuje polskich kibiców.

Rekordowe upały i polscy kibice w Sankt Petersburgu, gdzie d...

Euro 2020. Piękniejsza strona trybun mistrzostw Europy

PZPN ukarany za zachowanie kibiców!

Wideo

Materiał oryginalny: Paulo Sousa po odpadnięciu Polski z Euro 2020: Byliśmy silniejsi od Szwecji. Zabrakło cynizmu w naszej grze - Głos Wielkopolski

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Jak zabrakło cynizmu to trzeba było kupić dość mają forsy.

T
TAB
24 czerwca, 10:19, Raz putin:

Polacy nie potrafią grać w piłkę, kiedy to zostanie zrozumiane, wyjątkiem jest Lewandowski, ale ten ma pewnie obce geny. Miało byc tak pięknie wyszlo jak zwykle, a konsekwencji i tak nikt nie wyciągnie.

Tak, konsekwencji nie będzie. Boniek już robi "ucieczkę do przodu". Sousa chce się dalej doskonalić w prowadzeniu (po raz pierwszy w karierze) narodowego teamu. Młodzi chcą kolejnych szans na "pokazanie się w kadrze". Tylko marzenia kibica wciąż nie mają szans być zaspokojone. Trza się skupić na siatkarzach (znów medal olimpijski bardzo blisko), żużlowcach (temperatury do jeżdżenia już odpowiednie) i skoczkach narc.(już za niecałe pół roku startują) - tu nie tylko sportowo, ale i organizacyjnie nikt nam nie podskoczy, szkoda, że to tylko niszowe sporty...

R
Raz putin

Polacy nie potrafią grać w piłkę, kiedy to zostanie zrozumiane, wyjątkiem jest Lewandowski, ale ten ma pewnie obce geny. Miało byc tak pięknie wyszlo jak zwykle, a konsekwencji i tak nikt nie wyciągnie.

R
Rhw

BARDZO DOBRY KIEDYŚ PIŁKARZ PAN BONIEK, DOBRY PIŁKARZ PAN SOUSA !

Dziękujemy i do widzenia, bo eksperymentatorów w Polsce mamy wystarczająca ilość za niższą kasę !

ŻEGNAM !

G
Gość

Bylismy silniejsi od Szwedow ????? Czyzbym te silniejsze momenty przespal ???Takich Puchaczy czy Jozwiakow nie zatrudnilbym w Elanie Torun !! Ludzie ,przeciez ci Polscy " obroncy " powinni zostac wyslani do domow juz po meczu ze Slowacja !!!! Lewandowski moze strzelic 5 bramek ale i tak przegramy bo patalachy z obrony wpuszcza 6 !!!!!

T
TAB
24 czerwca, 08:41, Ret:

Poniekąd chłop ma rację.

... że "byliśmy silniejsi od Szwecji"? - chyba nie widział meczu...

R
Ret

Poniekąd chłop ma rację.

Dodaj ogłoszenie