Park Miniatur atrakcyjniejszy od jeleniogórskich muzeów

Rafał Święcki
Park Miniatur Dolnego Śląska odwiedza 250 tys. gości, w tym roku będzie ich jeszcze więcej
Park Miniatur Dolnego Śląska odwiedza 250 tys. gości, w tym roku będzie ich jeszcze więcej Marcin Oliva Soto
Udostępnij:
Jeleniogórskie muzea mają kłopoty z kuszeniem turystów, by zwiedzali ich ekspozycje. Trzy placówki w mieście (Muzeum Karkonoskie, Muzeum Przyrodnicze i Muzeum Miejskie - Dom Gerharta Hauptmanna) rocznie odwiedza łącznie ok. 50 tysięcy gości. To nieco ponad cztery tysiące osób miesięcznie.

W zestawieniu z innymi atrakcjami turystycznymi w regionie ta liczba jest niewielka. Bo w ciągu jednego tylko weekendu kowarski Park Miniatur Dolnego Śląska odwiedza ponaddwukrotnie więcej turystów. Jego właściciel, Marian Piasecki, uważa, że w tym roku Park pobije rekord frekwencji. Spodziewa się 270 tysięcy gości. To najchętniej odwiedzana atrakcja Dolnego Śląska.

Na ten sukces Piasecki pracował przez 10 ostatnich lat. Jego zdaniem zawdzięcza go starannie przygotowanej ekspozycji oraz promocji, której brakuje jeleniogórskim muzeom. Niewielu turystów odwiedzających Kotlinę Jeleniogórską wie o zbiorach szkła w Muzeum Karkonoskim lub największej w Polsce kolekcji ornitologicznej w Muzeum Przyrodniczym.

Park Miniatur rocznie wydaje na promocję minimum 50-60 tys. zł. Do Polaków, Niemców i Czechów trafia ponad 120 tysięcy folderów. Park w Kotlinie Jeleniogórskiej ustawił 8 wielkich i 20 mniejszych tablic informujących, jak do niego dojechać i co można obejrzeć. W Karpaczu i Szklarskiej Porębie są plakaty i ulotki w większości hoteli i pensjonatów.

- Zainwestowaliśmy też ponad 110 tysięcy złotych w nowe miniatury: ratusza w Görlitz i zamku we Vrchlabi. Dzięki temu trafiliśmy do głównego wydania czeskiego dziennika telewizyjnego, a telewizje niemieckie pokazują nas częściej niż stacje w Polsce. Prócz tego byliśmy w Planete i Discovery. Za te programy nie zapłaciliśmy ani złotówki, dziennikarzy przyciągnęło ciekawe miejsce - tłumaczy Marian Piasecki.

Dyrektorzy jeleniogórskich muzeów odpowiadają, że nie stać ich na tak szerokie działania promocyjne. Muzeum Karkonoskie postawiło jeden billboard między Jelenią Górą a Karpaczem. Stanisław Firsz, dyrektor Muzeum Przyrodniczego, tłumaczy, że swoje wystawy muzeum promuje w jak najtańszy sposób - pocztą elektroniczną. Mówi, że na tablice informacyjne jego placówki nie stać. Gmina Jelenia Góra przekazuje mu jedynie pieniądze potrzebne na utrzymanie budynku i pensje. Wystawy musi organizować, zdobywając pieniądze na zewnątrz.

Nieco szerzej stara się zaistnieć Muzeum Gerharta Haupt-manna, choć też nie ma środków na promocję. Dzięki współpracy z niemieckimi partnerami, jego reklama pojawiła się na berlińskich tramwajach, a prestiżowe niemieckie pismo architektoniczne umieściło budynek muzeum w gronie najpiękniejszych obiektów świata. - Odnotowaliśmy dzięki temu widoczny wzrost liczby zwiedzających z Niemiec - mówi Agata Wis.

Muzea Przyrodnicze i Karkonoskie liczą na wzrost odwiedzin w kolejnych latach. Obie placówki dostały unijne wsparcie. Muzeum Karkonoskie dobudowuje nowy pawilon. Prace zakończą się pod koniec przyszłego roku. Za dwa lata do nowej siedziby ma wprowadzić się Muzeum Przyrodnicze. Na pokazanie zbiorów będzie znacznie więcej miejsca.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

t
teusz
I jak zwykle: energiczny przedsiebiorca prywatny swietnie sobie radzi. Przez nikogo nie dotowany, wrecz odwrotnie: placacy zapewne coraz wyzsze podatki ("bo mu dobrze idzie"). A muzeum panstwowe ma to samo co zawsze wytlumaczenie: "nie mamy na to pieniedzy". Dalszy komentarz niepotrzebny.
Przejdź na stronę główną Gazeta Wrocławska
Dodaj ogłoszenie