Pamiętacie kino Warszawa? Wiele się tam zmieniło!

Kinga Czernichowska
Kinga Czernichowska
Zaktualizowano 
Jarosław Perduta, szef Dolnośląskiego Centrum Filmowego
Jarosław Perduta, szef Dolnośląskiego Centrum Filmowego Fot. Tomasz Ho£Od / Polska Press
Z Jarosławem Perdutą, szefem Dolnośląskiego Centrum Filmowego, rozmawiamy o zmianach, jakie zaszły w DCF-ie, czyli dawnym kinie Warszawa, a kiedyś jeszcze (w czasach miasta Breslau) Theater-Palast.

Kiedyś Warszawa, dzisiaj DCF. Jak ma się najstarsze kino we Wrocławiu?
Całkiem dobrze. Rzeczywiście jesteśmy kinem z największymi tradycjami we Wrocławiu. Pierwszy pokaz kinowy odbył się w tym miejscu we wrześniu 1910 roku. Wówczas kino nazywało się Theater-Palast. Po wojnie, w polskim już Wrocławiu, kino działało pod nazwą „Warszawa”. W 2011 roku zdecydowano się na przebudowę i modernizację obiektu. Prace kosztowały prawie 18 mln złotych, a ich efektem jest dzisiejszy DCF - nowoczesne, czterosalowe kino studyjne z ambitnym repertuarem artystycznym. Mamy duże grono wiernych widzów, którzy z sentymentem wspominają jeszcze dawną „Warszawę”, ale też coraz większą grupę młodych miłośników filmu, którzy szukają tu czegoś więcej niż tylko rozrywki.

W ostatnim roku sporo się zmieniło w DCF-ie.
To był pracowity rok. Powierzono mi kierowanie DCF-em w bardzo trudnym momencie. Instytucja miała ujemny bilans finansowy, prawie 2 mln zł długu i opinię kina „bez energii”. Z samorządem województwa udało nam się naprawić finanse, a wspólnie z zespołem rozpoczęliśmy powolny proces „ożywiania” DCF-u. Wzmocniliśmy nasz team, wprowadziliśmy nowe propozycje programowe, odświeżyliśmy wizerunek i - co najważniejsze - zaprosiliśmy widzów i środowisko do współtworzenia tego miejsca. Jednocześnie dbaliśmy o to, aby nie zepsuć niczego, co było wartością tego kina. Mam wrażenie, że nam się to udało, choć ostateczną ocenę pozostawiamy naszym widzom.

Jakie zmiany uważa pan za najważniejsze?
Najważniejsza zmiana dotyczyła właśnie relacji z widzami. Przeprowadziliśmy szczegółowe badanie rynku, zapytaliśmy naszych widzów o ich opinie i potrzeby. Dzisiaj mamy rozbudowaną ofertę wydarzeń filmowych, festiwali, warsztatów, edukacji, spotkań i nowych cykli. „Magiel filmowy” ze znakomitymi gośćmi ze świata filmu, „Kino Ukraina” z prezentacją najnowszych osiągnięć kinematografii ukraińskiej, „City Docs”, czyli połączenie pokazów filmowych z debatami o najważniejszych problemach współczesności, „Energia Wrocławia” ze znanymi wrocławianami prezentującymi swoje ulubione filmy, a od niedawna także cykl specjalnych pokazów z audiodeskrypcją.

Wśród nowych propozycji wiele spotkań z twórcami, aktorami. Zwłaszcza tych, którzy są związani z Wrocławiem lub wspominają Wrocław z dawnych lat.
Od początku mówiliśmy, że nasza instytucja powinna być pomostem łączącym twórców sztuki filmowej z jej odbiorcami. I okazało się, że to strzał w dziesiątkę. W ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy gościliśmy u nas tak wspaniałych twórców, jak Kinga Preis, Robert Więckiewicz, Jan Jakub Kolski, Wojciech Mecwaldowski, Artur Barciś, Jacek Braciak, Krzysztof Kowalewski, Ewa Błaszczyk, Olgierd Łukaszewicz, Waldemar Krzystek i wielu, wielu innych. Na niektóre spotkania trudno było się dostać. Ludzie bardzo sobie je cenią.

W ubiegłym roku po raz pierwszy doszło do współpracy KNH z DCFem przy organizacji Festiwalu Nowe Horyzonty. Niektórych to dziwi, bo Nowe Horyzonty to raczej Wasza konkurencja.
W przeszłości współpraca między dwoma wrocławskimi kinami studyjnymi nie była najlepsza. Dla mnie Nowe Horyzonty to ważny partner. Trochę oczywiście ze sobą konkurujemy, ale też wspaniale się uzupełniamy i wspólnie tworzymy bardzo atrakcyjną ofertę kinową dla wrocławian. W tym roku ponownie będziemy współgospodarzem Międzynarodowego Festiwalu Filmowego Nowe Horyzonty. Mamy bardzo dobre relacje z Romanem Gutkiem i jego ekipą. Sądzę, że z korzyścią dla wrocławskich kinomanów, którzy dzięki temu mają dużo bogatszą i bardziej dostępną ofertę.

DCF to nie tylko kino. To np. także fundusz filmowy wspierający produkcję filmów w regionie. Podobno nie chcieliście dofinansować „Zimnej wojny”?
Dla większości wrocławian DCF to przede wszystkim kino, a tymczasem to samorządowa instytucja kultury z bardzo szerokim zakresem działalności. Prowadzimy kina, promujemy sztukę filmową, edukujemy, organizujemy festiwale, przeglądy i wydarzenia filmowe, promujemy region i miasto jako miejsca filmowe, zachęcamy zagraniczne produkcje do kręcenia filmów w naszym regionie. Szczególnym zadaniem jest prowadzenie Dolnośląskiego Funduszu Filmowego i wspieranie produkcji filmów realizowanych na Dolnym Śląsku. Wybór projektów, które dofinansowujemy, odbywa się na zasadzie konkursu, w którym projekty są oceniane przez ekspertów. Każdego roku otrzymujemy nawet do kilkudziesięciu wniosków, a realnie dofinansować możemy najwyżej kilka. Wybór zawsze jest bardzo trudny. Pracuję w komisji filmowej od roku, więc nie uczestniczyłem w podejmowaniu decyzji dotyczącej „Zimnej wojny”. Nie znam zatem uzasadnienia, które temu towarzyszyło. Być może przeważyło przekonanie, że ten film, z bardzo dużym, jak na polskie warunki, budżetem, w mniejszym zakresie potrzebuje pomocy niż te propozycje, które bez naszego wsparcia nie zostałyby zrealizowane.

Skoro już jesteśmy przy funduszu filmowym, jakie produkcje uważa pan za największe sukcesy i jakich propozycji możemy oczekiwać w tym roku?
Fundusz filmowy w ubiegłym roku obchodził 10-lecie swojego istnienia. Dzięki wsparciu, jakie otrzymujemy od marszałka województwa i prezydenta Wrocławia, każdego roku możemy przeznaczać na finansowanie produkcji filmów od 1 do 1,6 mln złotych rocznie. W ciągu tych 10 lat wsparliśmy produkcję 70 filmów, przeznaczając na to kilkanaście milionów złotych. Wśród naszych koprodukcji są tak znane i cenione tytuły, jak nominowany do Oscara „Twój Vincent” Doroty Kobieli i Hugh Welchmana, „Pokot” Agnieszki Holland, „80 milionów” Waldemara Krzystka, „Wołyń” Wojciecha Smarzowskiego czy też „Najlepszy” Łukasza Palkowskiego. Fundusz przyciąga na Dolny Śląsk wspaniałych twórców filmowych, a jednocześnie wspiera naszą lokalną branżę filmową. W tym roku wnioski przyjmowaliśmy do 8 marca. Wtedy będziemy wiedzieć, jakie projekty i jacy twórcy starają się o wsparcie w tej edycji konkursu.

A jakie filmy wybrano w ubiegłym roku i jakim budżetem fundusz dysponuje w tym roku?Jakie premiery nas czekają w najbliższym czasie?
W ubiegłym roku komisja wybrała 5 projektów: „Bailout, Folks!” w reż. Marka Lechkiego, „Sługi wojny” w reż. Mariusza Gawrysia, „Mydło” w reż. Małgorzaty Imielskiej, „Hand made” w reż. Krzysztofa Kunerta (dokument) oraz „Skafander Klingerta” w reż. Artura Wyrzykowskiego (animacja). W tym roku, podobnie jak w ubiegłym, będziemy mieć do dyspozycji 1 mln zł. 21 marca planujemy premierę najnowszego filmu Borysa Lankosza „Ciemno, prawie noc”. Swoją obecność zapowiedzieli już grający główne role: Magdalena Cielecka, Agata Buzek i Dawid Ogrodnik.

Co będzie największym wyzwaniem dla DCF w najbliższym czasie?
Większość wyzwań związanych jest mimo wszystko z pieniędzmi. Będziemy aktywnie poszukiwać środków na niezbędne remonty, modernizacje i wymianę sprzętu. Dotyczy to głównie naszych kin w regionie, ale też naszego flagowego kina we Wrocławiu, w którym jeszcze w tym roku planujemy wymianę jednego z ekranów, remont klimatyzacji, nową stronę internetową ze sprawniejszym systemem rezerwacji i sprzedaży biletów online. Niezależnie od tego czeka nas trudna rozmowa o pod- wyżkach dla pracowników. To będzie kolejny intensywny czas.

W którą stronę pójdzie dalej DCF? Jakie są plany na przyszłość?
W ubiegłym roku określiliśmy nasze cele i konsekwentnie je realizujemy. Chcemy być miejscem zauważalnym na mapie kulturalnej Wrocławia, kreować projekty, z którymi wrocławianie będą się identyfikować, projekty niewykluczające i różnorodne, bez ograniczeń światopoglądowych. Będziemy aktywnie uczestniczyć w publicznej debacie o mieście i kulturze. Nadal pozostaniemy kinem z ambitnym repertuarem. W najbliższych miesiącach zaproponujemy nowe inicjatywy. Jedną z nich jest np. stworzenie klas filmowych w naszym szkołach, pracujemy nad regionalnym konkursem wiedzy o filmie. Niektóre z planowanych przedsięwzięć nie są wprost związane z działalnością kinową.

Dziękuję bardzo za rozmowę.

rozmawiała
Kinga Czernichowska

polecane: Wybory 2019

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 4

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

I SE POPATRZYLIŚMY NA GOŁE BABY ;)

j
ja

"Dla większości wrocławian DCF to przede wszystkim kino, a tymczasem to samorządowa instytucja kultury z bardzo szerokim zakresem działalności"

Czyli kolejne, ciepłe, suto opłacane z naszych podatków posadki dla znajomków królika.

p
przez mur

od strony wyscigow konnych tylnym wejsciem 8)

b
byla bileterka

za feriko nas wpuszczala :D o ile byly wolne miejsca

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3