Pacjenci kliniki hematologii będą mieć lepsze warunki

Anna Gabińska
Prof. Kazimierz Kuliczkowski: - Dbania o czystość nie odpuszczę. Nie chcę, by pacjenci dostawali infekcji lub zapadali na sepsę
Prof. Kazimierz Kuliczkowski: - Dbania o czystość nie odpuszczę. Nie chcę, by pacjenci dostawali infekcji lub zapadali na sepsę Paweł Relikowski
Kurz, chemiczne zapachy, hałas remontu, który jest prowadzony od rana do godz. 19. Po czterech pacjentów w jednej sali. Jedna łazienka męska i jedna damska dla ponad 30 pacjentów. Czy jest cieplej, czy mróz za oknem, pielęgniarki ciągle wietrzą pomieszczenia. Taki obraz kliniki hematologii, nowotworów krwi i transplantacji szpiku Akademii Medycznej we Wrocławiu przedstawiła nam w mejlu Czytelniczka.

- Wszystkich pacjentów wyganiają na korytarz - alarmuje. - Jest tam przeciąg. O zamknięciu okien panie nie pamiętają. Pacjenci łapią przeziębienia, bo muszą sami zamykać okna - żali się nasza Czytelniczka.

Sprawdziliśmy sytuację na miejscu. Od grudnia ubiegłego roku rzeczywiście prowadzony jest remont jednego ze skrzydeł oddziału. Przez drzwi nic się nie pyli. Robotnicy kończą malowanie ośmiu sal dla pacjentów, w których będą po dwa łóżka. Każda ma osobną łazienkę. Będzie też dodatkowa sala intensywnej terapii.

- Musimy jeszcze ustawić meble i w połowie marca zaczniemy przenosić tu chorych - zapowiada prof. Kazimierz Kuliczkowski, szef kliniki hematologii przy ul. Pasteura.

Koszt tej inwestycji to pół miliona złotych, w dużej części pochodzące od darczyńców.
- Za 400 tys. zł z Ministerstwa Zdrowia zrobiliśmy dwie sale dla chorych bezpośrednio po przeszczepach. Skorzystają z nich już w marcu - mówi profesor. Przyznaje jednocześnie, że pielęgniarki wietrzą sale na jego polecenie. I będą robić to także w wyremontowanych pomieszczeniach.

- Kilka lat temu mieliśmy wiele infekcji, więc zbadaliśmy, co unosi się w powietrzu - opowiada prof. Kuliczkowski. - Okazało się, że jest tam pełno bakterii. Zarządziłem więc wietrzenie. Pacjenci na kilkanaście minut są proszeni o wyjście na korytarz. Wiem, że od smrodu nikt jeszcze nie umarł, jak mówią mi pacjenci, ale od bakterii, zwłaszcza podczas leczenia u nas, przy braku odporności, można bardzo łatwo - podkreśla.

Twierdzi, że od czasu wprowadzenia wietrzenia problem infekcji wyraźnie się zmniejszył.
- Nikt się u nas nie przeziębia - uspokaja jednocześnie prof. Kuliczkowski.

Oddział szpitalny kliniki hematologii przy Pasteura 4 dysponuje teraz 40 łóżkami. Rocznie leczy się na nim tysiąc pacjentów, w przychodni przyjmowanych jest ich 14 tysięcy. Jak mówi prof. Marek Ziętek, rektor Akademii Medycznej, przyszłość oddziału powinna się rozstrzygnąć pod koniec 2013 roku. Wtedy się okaże, czy AM będzie mogła starać się o unijne pieniądze na remont całego kampusu, czyli starych klinik z okolic ul. Curie-Skłodowskiej, czy na wybudowanie kolejnego etapu szpitala przy ul. Borowskiej.

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

g
gość
Mój bliski zmarł tam na sepsę niedoczekawszy końca terapii :( wielki żal ....Moje odczucia są mieszane, b dobrzy lekarze i nowoczesne terapie a jednoczsnie w mojej ocenie mala dbałosc personelu o zminimalizowanie ryzyka infekcji po ciezkiej chemii. Moze tak jest wszedzie, tego nie wiem wiec trudno to oceniac.
g
gość
Leczę się w tym szpitalu od 9 lat i jeśli chodzi o opiekę to uważam że jest na wysokim poziomie. Pani prof. Zubkiewicz,Pan dr. Dębki czy Pan prof. Wróbel to wspaniali lekarze którzy z sercem wykonują swój zawód. Reszta lekarzy również jest wspaniała. Pielęgniarki trochę pracują jak na siłę ale im się nie dziwię za to ile im płacą.
Co do warunków to po remoncie zmieniło się tylko tyle że dodali drugie skrzydło i tam może warunki sa lepsze. Osobiście na nowej stronie nie leżałam ale słyszałam z opinii pacjentów że jest ładnie i czysto ale jeśli chodzi o skrzydło które już było to zero zmian. Nadal jest smród,ścisk pacjentów na sali. Jedna łazienka dla mężczyzn i jedna dla kobiet a do tego w tragicznym stanie. Okna nadal nieszczelne, jest zimno. Rozumiem że nie stać szpital na remont ale jak już zrobili w takim stanie drugie skrzydło to pierwsze powinni również wyremontować:/
b
beta
nie mogę powiedzieć dobrego słowa o tej klinice i nikomu nie polecam .OPIEKA FATALNA
K
Karol
Marian już odszedł. To co napisał to "święta racja". Jestem 22 miesiące po przeszczepie. Mimo trudnych warunków, nie mogę powiedzieć o pozostałych sprawach złego słowa. Począwszy od profesorów, lekarzy, pielęgniarki i salowe, wszyscy życzliwi.Dziękuje!!!!!!!!!!!!
M
Marian.
Witam! mam na imię Marian, leczę się w tej klinice do kwietnia 2011r.tak przyznam, ze wietrzy się pomieszczenia i tak powinno być! Co do warunków są jakie są,ale efekty leczenia są dobre,gdyż dzięki tej Klinice doszedłem do remisji choroby,gdzie szpital w Gorzowie był bezradny w moim przypadku i dali mi marne szanse na życie!Dziękuję i pozdrawiam!
Dodaj ogłoszenie