Otwieramy Wrocław: Poznaliśmy historię kolei: od parowozu do...

    Otwieramy Wrocław: Poznaliśmy historię kolei: od parowozu do szynobusa (ZDJĘCIA)

    Marcin Walków

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Pod dachem hali wrocławskiej lokomotywowni stało kiedyś nawet 100 parowozów jednocześnie. Nasi Czytelnicy mogli nie tylko obejrzeć pociągi z bliska,
    1/28
    przejdź do galerii

    Pod dachem hali wrocławskiej lokomotywowni stało kiedyś nawet 100 parowozów jednocześnie. Nasi Czytelnicy mogli nie tylko obejrzeć pociągi z bliska, ale również przejechać się w kabinie maszynisty. ©Pawel Relikowski / Gazeta Wroclawska

    Pod dachem hali wrocławskiej lokomotywowni stało kiedyś nawet 100 parowozów jednocześnie. Nasi Czytelnicy mogli nie tylko obejrzeć pociągi z bliska, ale również przejechać się w kabinie maszynisty.
    W ramach cyklu „Otwieramy Wrocław” zapraszamy naszych Czytelników na wycieczki w miejsca ciekawe, ale na co dzień niedostępne. Tym razem wybraliśmy się do budynku lokomotywowni na terenach kolejowych należących do PKP Intercity.

    Halę lokomotywowni w okolicach ul. Paczkowskiej codziennie mijają pasażerowie jadący do Dworca Głównego od strony stacji Wrocław Brochów. To ceglany budynek z dwoma potężnymi kominami, które górują nad konstrukcją.

    Hala powstała na przełomie lat 20. i 30. ubiegłego wieku. Ma powierzchnię 2 hektarów. Mieściło się w niej 100 parowozów. Kominy w budynku były potrzebne do usuwania spalin i dymu, ponieważ znaczna część lokomotyw stała „w gotowości”.

    Pod koniec lat 60. halę przebudowano, by mogła pomieścić tzw. elektryczne zespoły trakcyjne, czyli pociągi, które do dziś można zobaczyć na większości regionalnych tras. To przez Wrocław przebiegała pierwsza zelektryfikowana linia kolejowa na obecnych terenach Polski.

    Zajrzeć do wnętrza lokomotywy - CZYTAJ NA NASTĘPNEJ STRONIE




    Do dziś pod jednym dachem w hali spotykają się teraźniejszość z przeszłością. I to od zwiedzenia kabiny maszynisty w parowozie z 1945 roku rozpoczęliśmy naszą wycieczkę. Jacek Jerczyński, zawodowy kolejarz i członek Klubu Sympatyków Kolei we Wrocławiu, opowiadał o kulisach pracy maszynistów w czasach kolei parowej. Każda lokomotywa miała przypisane trzy dwuosobowe drużyny – maszynistę i pomocnika. – Dbali oni o lokomotywę jak o własną – zapewniał nasz przewodnik.

    Parowóz, który widzieliśmy, jeździ po torach do dziś. Choć z trasy wrócił cztery dni wcześniej, wciąż można było dotknąć jeszcze ciepłych elementów obudowy pieca. Jednak lokomotywownia to nie tylko „garaż” dla pociągów. To również warsztat. Tu odrestaurowywane są zabytkowe wagony towarowe. Również tutaj mechanicy przeglądają, konserwują oraz naprawiają lokomotywy.

    Nasi Czytelnicy mogli zobaczyć dużą tokarkę do tzw. zestawów kołowych. Służy ona do naprawiania kół pociągów. Te trafiają tu, gdy ich koła podejrzanie stukają albo jeżdżą długo po tej samej trasie, przez co szybciej się zużywają.
    Czytelnicy mogli również obejrzeć, jak wygląda wymiana takiego zestawu kół. W tym celu wykorzystywana jest ogromna zapadnia i suwnica. Koła na jednej osi mogą ważyć nawet ponad tonę.

    W hali na uczestników wycieczki czekało więcej niespodzianek. Bo nie co dzień można zobaczyć z bliska pantograf podczas malowania. Prawdziwa niespodzianka czekała jednak przed halą.

    Poczuć się jak prawdziwy maszynista - CZYTAJ NA NASTĘPNEJ STRONIE




    Była to lokomotywa EP07, budowana w Polsce na licencji brytyjskiej. Lśniąca, błękitna, z herbem kolei brytyjskich na bocznej ścianie. Już samo jej oglądanie z bliska robiło nie lada wrażenie. Nasi przewodnicy przygotowali jednak coś więcej.
    Do lokomotywy podłączony był najnowszy wagon pasażerski pierwszej klasy – taki, jaki od niedawna wozi wrocławian do Trójmiasta.

    Ale największą atrakcją była przejażdżka w kabinie maszynisty spod hali do punktu kontrolnego i z powrotem. To dystans kilkuset metrów. Choć zrobiła wrażenie na wszystkich, to najbardziej cieszył się 5-letni Wojtek. Mama zrobiła mu niespodziankę – myślał, że idzie do lekarza. Od maszynisty, Krzysztofa Szlęzaka, dostał zadanie specjalne: trąbił syreną. – Wojtek uwielbia pociągi. Zarówno oglądać, jak i nimi jeździć. Był już nie raz na wycieczce w muzeach kolejnictwa. Nie rozstaje się też z plastikowym pociągiem zabawką – mówiła mama, pani Agnieszka.

    I gdy już nasi Czytelnicy myśleli, że po wyjściu z błękitnej lokomotywy pożegnamy się i rozstaniemy, nasi gospodarze zaproponowali, by zakończyć wycieczkę na Dworcu Głównym. Szybko dotarliśmy tam szynobusem Kolei Dolnośląskich, który właśnie opuszczał lokomotywownię. Na koniec przeszliśmy przez dawny budynek dworca tymczasowego – dziś wykorzystywany na pomieszczenia biurowe. – To była bardzo interesująca wycieczka. Na długo zapamiętam parowóz i przejażdżkę w kabinie – mówiła Anna Miozga.

    Spędziliśmy na wycieczce ponad dwie godziny. – Chcieliśmy Was zabrać jeszcze do wagonowni. Ale to kolejne dwie godziny zwiedzania. Dlatego... zapraszamy ponownie – powiedział Janusz Kazior, wicedyrektor w PKP Intercity.
    1 3 »

    Czytaj treści premium w Gazecie Wrocławskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (13)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Impreza dla wybrańców?

    maly (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1

    Fotki do/z RODZINNEGO albumu!
    Pozdrowienia!!

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Kolej Wąskotorowa Wrocławsko-Trzebnicko-Prusicka

    postepowy (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 6

    jedyna była to kolej wąskotorowa we Wrocławiu, unikalna ze względu że parowozy dosłownie "wcinały" się do centrum dzięki zastosowaniu trzeciej szyny. Kolejna była pasażerska jak i towarowa...rozwiń całość

    jedyna była to kolej wąskotorowa we Wrocławiu, unikalna ze względu że parowozy dosłownie "wcinały" się do centrum dzięki zastosowaniu trzeciej szyny. Kolejna była pasażerska jak i towarowa (transport węgla do elektrowni na Łowieckiej).

    Zostało to bezpowrotnie zniszczone, rozkradzione i sprzedane a kolej łączyła bardzo wiele małych wsi czy miasteczek z Wrocławiem gdzie nawet PKS nie dojeżdżał a jednocześnie pejzaż zwłaszcza z Gór Kocich był nie opisania.

    Trasa wiodła przez:

    Wrocław Głowny Wąski (PL.Staszica)
    Wrocław Karłowice
    Wrocław Różanka Wąska
    Wrocław Poświętnie
    Widawa Wąska
    Psary - Szymanów
    Czernice
    Ligota Piękna
    Wisznia Mała
    Wysoki Kościół
    Piotrkowiczki
    Będkowo
    Trzebnica Zdrój
    Trzebnica Gaj
    Małuszyn
    Pawłów Trzebnicki
    Wszemirów
    Prusice Wschodnie
    Prusice
    Ligotka
    Dobrosławice
    Przedkowice
    Osiek
    Książęca Wieś
    Przewory Milickie
    Gruszeczka
    Sułów Milicki
    Pracze
    Postolin
    Kaszowo
    Milicz Zamek
    Milicz Wąski
    Ruda Milicka
    Grabownica
    Bracław
    Gądkowice
    Wziąchowo Wielkie
    Ostrowąsy Milickie
    Sulmierzyce
    zwiń


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Rok 58

    X (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2

    Kolejka jeszcze działa w 1958, z Wrocławia wyjeżdżało 6 pociągów aczkolwiek przejazd wynosił już 2 godziny do Przedkowic (44 km) a jeden pociąg dojeżdżał do Milicza co zajmowało prawie 5 godzin (77...rozwiń całość

    Kolejka jeszcze działa w 1958, z Wrocławia wyjeżdżało 6 pociągów aczkolwiek przejazd wynosił już 2 godziny do Przedkowic (44 km) a jeden pociąg dojeżdżał do Milicza co zajmowało prawie 5 godzin (77 km) !!! Choć przyznaję, że infrastrukturę można byłoby wykorzystać na "szybki tramwaj"zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    hmmm

    pabloDW (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 4 / 3

    pierdolino dzie ??

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    100 parowozów w hali-tak się w bajkach historię zmienia

    zibi (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 7 / 1

    Parowóz Pt47 miał długość ze zderzakami 24255mm. Jak wjeżdżał na przesuwnicę to zderzaki wystawały z jednej i drugiej strony. Trzeba uważać było aby nie zahaczyć o słupy podtrzymujące halę . Na...rozwiń całość

    Parowóz Pt47 miał długość ze zderzakami 24255mm. Jak wjeżdżał na przesuwnicę to zderzaki wystawały z jednej i drugiej strony. Trzeba uważać było aby nie zahaczyć o słupy podtrzymujące halę . Na kanale między jedną suwnicą a drugą mieściły się dwie Pt47.Przed wybudowaniem elektrowozowni było 12 kanałów a więc tu mieściły się 24 szt.W kierunku zapadni tylko 12 szt / na każdym kanale po jednym/. Pod suwnicą górną i na terenie zapadni nie wolno było odstawiać czynne parowozy.W kierunku dyspozytury mieściły sie też 24 szt. RAZEM to 60 sztzwiń


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Ładnie ci się policzyło

    Zdzichu (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 6 / 5

    Tylko skąd wniosek, że 100% stacjonujących tam parowozów to Pt47? Może mieli jakieś tendrzaki.


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    bo wiem co było

    zibi (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 3 / 2

    ....................................................................................

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    NIe ma kasy wiec zostalismy w tyle no ale tylko w panstwowych przedsiebiorstwach

    Wroclawianin (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1 / 1

    prywatne firmy zwiazane z kolejnictwe radza sobie swietnie

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Ale to jest sztuka!

    Kaśka (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 13 / 5

    Prowadzić taki wielki pociąg i kierując taką małą kierownicą trafiać w tory. Podziwiam!


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    M

    K (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 16 / 3

    Oj Kaśka, Kaśka, to nastawnik a nie kierownica...


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Jak go zwał tak go zwał, ale weź traf w tory tym nastawnikiem

    Kaśka (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 13 / 5

    Na pewno byś nie potrafił!


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    M

    K (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 7 / 3

    nie umiem już tego skomentować...
    ;)

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    herbu

    cebula (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 5 / 8

    cały świat cuduje z superszybką koleją, poduszką magnetyczną i innymi nowoczesnymi rozwiązaniami a u nas historia kolei kończy się na spalinowym szynobusie

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecane

    Wideo