Oto, gdzie uciekają wrocławianie

Michał KurowickiZaktualizowano 
Dorota Pankus cieszy się, że przeprowadziła się do Kamieńca Wrocławskiego
Dorota Pankus cieszy się, że przeprowadziła się do Kamieńca Wrocławskiego Janusz Wójtowicz
Kamieniec Wrocławski, Smolec, Siechnice, Wysoka i Kiełczów - to podwrocławskie miejscowości, którym w ciągu ostatnich pięciu lat najbardziej wzrosła liczba mieszkańców. Rekordzista, Kamieniec Wrocławski, ma o 1402 mieszkańców więcej niż w 2005 roku.

Wyprowadzka z Wrocławia na wieś trwa od kilku lat. Gdy Wrocław traci kolejnych mieszkańców, do ościennych gmin wprowadziło się w sumie ponad 15 tysięcy osób. Okoliczni wójtowie są zadowoleni z tej migracji, ale wskazują też wynikające z tego napływu wrocławian problemy.

Podwrocławskie gminy cieszą się z nowych mieszkańców, ale zaskoczyła je skala ich napływu w ciągu ostatnich pięciu lat.

- Planowaliśmy rozwój gminy i przygotowywaliśmy tereny pod budownictwo mieszkaniowe - przyznaje wójt Długołęki Dariusz Jedynak. - Ale to, co wydarzyło się w ciągu ostatnich lat, przeszło nasze oczekiwania i możliwości o kilkaset procent.

Wójt wspomina szczególnie ostatnie trzy, cztery lata. Chodzi o potężną rozbudowę Kiełczowa, Brzeziej Łąki, Mirkowa i Długołęki. - Nasza gmina podzieliła się przez to na dwie części - dodaje Jedynak. - Rozdziela ją droga S8, wzdłuż której lokuje się przemysł i handel. Na południe od niej mamy gęsto zaludnioną, zurbanizowaną strefę. Tam właśnie budują się wrocławianie. Za to na północ od S8 na razie jest cisza. I tam mieszka ludność żyjąca w gminie od dziesięcioleci.
Napływowi mieszkańcy, choć nie wszyscy, płacą podatki w swoich nowych gminach. A przede wszystkim zmieniają ich wizerunek.

- Jesteśmy zadowoleni z napływu wrocławian - przyznaje Jakub Bronowicki, wójt gminy Wisznia Mała. - Przez ostatnie kilka lat gmina zmieniła się nie do poznania. Powstało mnóstwo pięknych domów. Dzięki temu wiele miejscowości wygląda bardzo schludnie. Jeśli uda nam się wybudować tam nowe drogi, całość zacznie przypominać wsie na zachodzie Europy. A jeśli chodzi o podatki, to myślę, że z czasem większość nowych mieszkańców zacznie je płacić u nas.

Przyjazd wrocławian rozwiązał za to problem zamykania wiejskich szkół. Gdy w całej Polsce samorządy drżą o swoje podstawówki, w gminach wokół Wrocławia powstają nowe placówki.

- We wrześniu oddajemy nowe gimnazjum w Pęgowie - mówi Romana Obrocka z Urzędu Gminy w Obornikach Śląskich. - Bez napływu ludzi z Wrocławia nie byłoby to możliwe. Więc bardzo się cieszymy.

Nie wrócimy do Wrocławia

Rozmowa z Markiem Kostrzewą z Długołęki

Dlaczego zdecydował się pan z rodziną na przenosiny do Długołęki?
Chcieliśmy zostawić coś dla swoich dzieci. Zdecydowaliśmy z żoną, że będzie to dom. Ważne było to, że w Długołęce znaleźliśmy odpowiednią działkę. We Wrocławiu kosztowałaby o wiele więcej. Urzekła nas też przyroda. I od siedmiu lat mieszkamy na wsi. Dodam też, że dom wybudowałem w większości sam, z pomocą syna. Dzięki temu udało nam się uniknąć dodatkowych kosztów związanych z ekipą budowlaną. Dla takich ,,złotych rączek" jak my możliwość budowy własnego domu pod Wrocławiem była niesamowitym wyzwaniem.

Czego wam brak w porównaniu z Wrocławiem?
Jest tu fantastyczny dojazd do Wrocławia samochodem, jak i pociągiem czy autobusem. Do Rynku mamy ok. pół godziny. We wsi jest przedszkole, szkoła podstawowa i liceum. Zastaliśmy tu też świetnie wyposażony ośrodek zdrowia. Jedyny problem to dziurawa i błotnista osiedlowa droga. Czekamy na jej remont już ponad siedem lat.

Jak dogadujecie się z sąsiadami? Nie mieliście problemów z aklimatyzacją?
Szczerze mówiąc, z sąsiadami nie widzimy się miesiącami. Oprócz tych z najbliższego domu obok. Ludzie po prostu wyjeżdżają stąd do pracy i wracają. Ale osobiście mi to nie przeszkadza. Gdy spotykam kogoś na ulicy, zawsze miło się witamy, zamienimy kilka słów. Jeździmy też często na wycieczki rowerowe. Mamy wtedy takie dziwne uczucie, jakby nikt inny oprócz nas tu nie mieszkał i może o to właśnie chodzi.

polecane: Dzwonią do Ciebie te numery? Nie odbieraj!

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 38

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

M
Mieszkaniec Dlugoleki

Betoniarnia Betard nie daje życ mieszkańcom. Codziennie jest wiercenie i klucie w betonie! Nawet w czasie ciszy nocnej. Jest tak głośno ze słychać w całej miejscowości a drgania potęgują te hałasy. Juz lepiej słuchać wiercenia sąsiada w bloku

S
Sąsiadka

Sama jestem Wrocławianką "z urodzenia" ale od 6 mcy mieszkam w Kiełczowie. Kiedyś, a było to 3-4 lata temu, myślałam, ze nigdy sie z Wrocławia nie wyprowadzę ale odkąd urodziło nam się dziecko, zmieniły sie nasze priorytety, targanie wózka na 3 pietro bloku na Popowicach i papierowe ściany zaczęły nam przeszkadzać. Wcześniej o istnieniu Kiełczowa nawet nie wiedzieliśmy a do Psiego Pola się nie zblizaliśmy... znaleźliśmy Kiełczó szukając większego mieszkania na Fabrycznej, która była naszą wymazoną lokalizacją, MAslice, Sabłowice... Jednak ceny mieszań w tych lokalizacjach okazały się większe niż cena naszego domku w Kiełczowie. Fakt, ze są plusy i minusy mieszkania poza Wrocławiem ale wszystko jest kwestią odpowiedniego podejścia i zorganizownaia się. Do decyzji dojzewaliśmy jakiś czas ale teraz nie załujemy. Rachunki przekładaja się na rachunki czynszu w bloku, telefony, telewizja, internet wygladają bardzo podobnie gzdiekolwiek się mieszka, do kina jeździmy do Korony, do przedszkola jeździmy do Wrocławia gzdie pracujemy-po drodze do pracy, opieka zdrowotna akurat "na wsi" na plus, szkoła podstawowa o bardzo dobrej renomie, zakupy robimy po drodze wracając z pracy, ale warunkiem sa dwa auta- bo fakt na komunikację miejską raczej bym nie liczyla z dzieckiem pod pachą, do Rynku 30 minut ale wcale nie jeździliśmy i nie jeździmy tam co weekend... takze drodzy Państwo wszystko zależy od tego na czym nam zależy, jak się potarfimy zorganizować i czy potrafimy się z życia cieszyć czy staramy się na każdej płaszczyźnie znaleźć pole do narzekania. W miescie fajnie ale poza miastem też, kazdy ma prawo wyboru i nie ma sensu tego oceniać. Domek mamy mały ale z kawałkiem ogródka kredyt taki sam jak znajmoi miescie, sąsiedzi wspaniali, czekamy na wiosnę aż zakwitna tulipany:-)...my jestesmy "na wsi" szczęśliwi! pozdrawiam i życzę przemyslanych zyciowych decyzji...

K
Kazik

Faktycznie. Język też masz wieśniaczy.

t
tomek

tylko kultury żadnej, koncert, kino, teatr to jest zupełnie niepotrzebne dla większości. Supermarket i martwa cisza ...

w
wieszcz

Trudno dziwić się wrocławianom, że gremialnie wyprowadzają sie z miasta, skoro prezydent Wrocławia - zamiast dokładać starań, żeby w mieście żyło sie coraz lepiej, żeby ludzie chcieli się tu osiedlać - sam dał nura na wieś. Dlatego w mieście jest taki bajzel, skoro rządzi nim prezydent, który ani z Wrocławia nie pochodzi, ani we Wrocławiu nie mieszka. Mało tego, Wrocławiem rządzi prezydent, któremu w tym mieście najwyraźniej jest już za ciasno.

m
miejski wieśniak

Człowiek miejski nigdy nie przyzwyczai się do prawdziwej wsi. Jej braków,odległości o sklepów, kultury, urzedów, braku mediów, odśnieżania, gazu, wodociągów itp. Prawdziwy wieśniak z dziada pradziada - tzn.rolnik ma to we krwi. A taki mieszczuch o jakich mowa to potrzebuje pseudo-wsi czyli tuż za tabliczką Wrocław - jakieś tam Komorowice, Kiełczów, Smolec, Ślęza, Radwanice itp. Tak naprawde to nie są żadne wsie ale osiedla daleko od centrum z kawałkiem lasu czy smrodem gnojówki jako namiastkami prawdziwej wsi dla tych co się w bloku urodzili i wychowali

F
Fifek

Obecnie miasto jest jednym z narzędzi promocyjnych jego eminecji prezydĘta.

A
Antek

Sezon grzewczy nie trwa 12 miesięcy, ale musisz mieć kasę żeby ogrzać chałupę. Przy grzaniu gazem sieciowym przy średniej zimie dla utrzymania ok. 19 st. C w połowie pomieszczeń (w reszcie się nie grzeje, bo to za drogo) kosztuje około 2000-2500 zł miesięcznie (i to z automatu wyłączane są godziny poranne oraz nasza nieobecność na czas pracy). Przed i po zimie (wrzesień-październik oraz marzec-maj) schodzimy na ok. 1000-1500 w zależności od temperatury otoczenia. Takie są fakty. Chyba, że lubisz całkiem marznąć albo chodzić w 2 swetrach. Ale to żadna przyjemność z takiego mieszkania w ZIMNYM DOMKU.

A
Antoni z Hub

Dla młodych (2x-3x) to teoretycznie jakieś tam niedoścignione marzenia w zasadzie g... warte. Jak pojawiają się dzieci to pojawiają się problemy - że trzeba do przedszkola WOZIĆ (i to we Wrocławiu, bo wiochy w większości przedszkoli nie mają), bo szkoły trzeba WOZIĆ, na urodziny i inne dziecięce imprezy trzeba WOZIĆ do miasta, bo na wsi nikt nowy się nie zna i znać się nie chce (ze względu na wszechobecną zawiść bo bogactwa sąsiada w postaci lexusa i dwóch bmw na obejściu oraz solarów na dachu). Trzeba WOZIĆ własnym samochodem, bo wsie te w większości (poza Długołęką, Mrozowem i kilkoma pomniejszymi z dobrze położonymi stacjami PKP i częstymi pociągami) nie mają żadnej komunikacji zbiorowej na jakimkolwiek poziomie (autobus raz na godzinę to nie jest poziom, a w 90% wioch to i tak niedościgniony wzór do którego trzeba zasuwać po 1-1,5 km bo przystanki są daleko od nowych "domkuf"). Po przeanalizowaniu wypadło że jednak lepiej zostać w mieście - dzieci mają normalne dzieciństwo (a nie chowanie pod kloszem na obejściu własnego domu, z kontaktem z normalnym światem pomiędzy szkołą z samochodem rodzica oraz na terenie hipermarketów, gdzie rodzice "spędzają z nimi" czas wolny), mogą same chodzić do szkoły i z niej bezpiecznie i szybko wracać, jak dorosną to podziękują, że nie muszą po pijaku (lub prosić ciągle "starych") jeździć z/na imprezy do miasta, bo nie ma żadnego autobusu na ich zadupie. Oczywiście mieszkanie na obrzeżach typu Ołtaszyn, Wojszyce czy Strachowice to praktycznie taki sam syf jak wiochy podwrocławskie więc lepiej dołożyć parę złotych na dobrze mieszkanie w centrum (a jest ich ostatnio coraz więcej w nowym budownictwie z garażami itp.) i cieszyć się normalnym życiem a nie corocznym zalodzeniem w zimie i codziennym staniem w korku przy dojeździe do pracy. Wyobraźcie sobie że całkiem sporo moich sąsiadów do pracy chodzi na piechotę a niektórzy nawet potrafią do niej dojeżdżać autobusem czy tramwajem (co na wsi jest abstrakcją, bo każde dziecko powyżej 18 lat musi mieć swojego golfa I albo II)!
Mieszkanie na emeryturze na wiosce to taka teoria jak się ma 3x-4x lat. Jak zacznie brakować zdrowia na starość, przy wszechobecnym braku transportu zbiorowego i bliskich ośrodków zdrowia wioska dopiero będzie przekleństwem!

R
Romario

Poza tym największe buractwo to właśnie na wiochach występuje. Ci nowi to odludki harujące po 12h w śmiesznych korporacjach i spłacających swoje milionowe kredyty, którzy nawet bachory wożą do Wrocławia albo żądają tworzenia w lokalnych szkołach nowych klas bez "lokalsów". Ci już mieszkający to sztajmesy w wiejskim wydaniu: wsioki w gumofilcach i czerwonymi ryjami oraz męczonymi zwierzętami na obejściu: psy na łańcuchach i a kocięta mordowane co miot. Taka jest rzeczywistość wieśniaków!

R
Romario

Jak z Długołęki dojeżdżasz na Zakrzów to Ci wychodzi 35 minut a z Gaju to faktycznie miałeś przeprawę na drugą stronę miasta patałachu oszukany! Poza tym nawet tam NIGDY nie jedzie się 1,5h - chyba że podczas zimowej kalamity.

W
Wrocławianka

Hołoty szukaj w rodzinie. Wieśniakowi zawsze słoma z butów wyjdzie, bez względu na to, do jak dużego miasta się przeprowadzi.

u
urzednik

Liczba ludności Wrocławia właśnie nie utrzymuje się na poziomie oficjalnie jest 632 tysiące ale jest poniżej 600 tysięcy pracuję w GUS-ie i widzę statystyki tylko one nie wyciekają do publicznej wiadomości, wejdź sobie na stronę Państwowej Komisji Wyborczej to zobaczysz jaka jest ludność we Wrocławiu oficjalnie ok.586 tysięcy. Sporo ludzi w wieku 24-30 lat przez ostatnie lata opuściło miasto, jest to ok.20 tysięcy osób.

w
wiochmen

Poza wszystkim to nie ma to jak sie obudzić rano, a za oknem zobaczyc las albo pole zamiast bloku. Otwierasz oknom i pachnie a nie czujesz spaliny jak w miescie.

s
szaraczek

Ale na emeryturze chyba dopiero, ale wtedy gdy nam to wszystko gospodarczo w Polsce nie pierdyknie.
Wrocław jest moim rodzinnym miastem, ale szczerze mówiąc , to od jakichś 10 lat mam go powyżej dziurek od nosa. Kiedyś to miasto było skromniejsze, ale miało swój charakter i ludzie się lubili.
Teraz skonfliktowani: urzędnicy-mieszkańcy, młodzi - starzy, mieszkańcy - turyści. Wszędzie pomysły pod publiczkę i PR a nie dla mieszkańców. Miasto się dusi od nadmiaru "studentów", którzy i tak są tak kształceni, że korzyści z nich na początku prawie żadne. No i ten nasz sławny prezydent na tronie...

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3