18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Opera Wrocławska: wydarzenie za wydarzeniem. Gwiazdy ściągają publiczność

Katarzyna Kaczorowska
Ewa Michnik
Ewa Michnik Marek Grotowski
Nadchodzący rok w Operze Wrocławskiej to wielkie wydarzenia i występy gwiazd Metropolitan Opera – mówi Ewa Michnik, dyrektor Opery.

W marcu Opera wystawi „Łucję z Lammermooru” Donizettiego, której dawno nie widzieli wrocławscy melomani. Będzie wydarzenie?
Mam nadzieję, że tak. Przygotowywaliśmy się do tej premiery ze względu na oczekiwania melomanów, a także naszych świetnych sopranów, dla których rola Łucji to zawsze wyzwanie i szansa na sukces sceniczny.

Kto wcieli się w tragiczną Łucję?
Łucje będą trzy: Aleksandra Kubas, dzieląca czas pomiędzy Operą Wrocławską i Teatrem Bolszoj w Moskwie, Joanna Moskowicz, którą widzowie oklaskiwali ostatnio w roli Leili w „Poławiaczach pereł”, i Marta Brzezińska, która zadebiutowała jako Dziewczyna Połowiecka w superprodukcji „Kniaź Igor”. W roli Sir Edwarda Ravenswooda usłyszymy Nicolaya Dorozhkina, śpiewaka pochodzącego z Moskwy, związanego od kilku lat z naszym teatrem, i Victora Camposa – Meksykanina.

Partia Łucji naprawdę jest wyzwaniem dla śpiewaczki?
Naprawdę. Zwłaszcza scena szaleństwa, która jest niesłychanie wymagająca wokalnie i aktorsko i z którą mierzyły się największe gwiazdy na czele z Marią Callas.

Ale marcowa premiera dzieła Donizettiego to niejedyna atrakcja, jaka nas czeka w tym roku.
Oczywiście. Wydarzeniem kwietnia będzie Nadzwyczajna Gala Operowa odbywająca się w cyklu Gwiazdy Metropolitan Opera na scenie Opery Wrocławskiej. Z radością mogę zapowiedzieć, że wystąpi sła-wny polski tenor Piotr Beczała. Rozmowy prowadziliśmy od półtora roku, ale w końcu udało się je sfinalizować i to jest prawdziwy sukces. Melomani świetnie znają entuzjastyczne recenzje z premier tego wspaniałego tenora, również z ostatniej „Rusałki” właśnie w MET, gdzie śpiewał z Renee Fleming. Orkiestrę na tym koncercie poprowadzi Łukasz Borowicz.

Oprócz Piotra Beczały w naszych spektaklach wystąpią także inne gwiazdy MET. Kto będzie kolejny?
Lucio Gallo i Vladimir Chmelo zaśpiewają w megawidowisku, które wystawimy w czerwcu w Hali Ludowej. To oczywiście „Makbet” Giuseppe Verdiego. Obaj wcielą się w tytułowego bohatera. W roli Makbeta usłyszymy także Bogusława Szynalskiego. Chmelo też śpiewał we wspominanej już przeze mnie „Rusałce”, którą mogliśmy oglądać 8 lutego podczas bezpośredniej transmisji w kinie Nowe Horyzonty. Jako Lady Makbet, obok naszych sopranów, wystąpi gościnnie Olga Romanko, Rosjanka, świetny sopran liryko-spinto, absolwentka moskiewskiego konserwatorium, obecna na scenach całego świata.

Te „nasze” to...
Eliza Kruszczyńska, która zdobyła Grand Prix w 2010 roku na Międzynarodowym Festiwalu Moniuszkowskim w Warszawie. Melomani znają ją z roli Antonii w „Opowieściach Hoffmanna”, Leili z „Poławiaczy...”, przygotowuje partię Anny w „Nabucco”. Jako Lady Makbet wystąpi też Magdalena Barylak, współpracująca z nami od kilku lat, kreująca na naszej scenie rolę Barakowej w „Kobiecie bez cienia”, Ewy w „Raju utraconym” i Toski Pucciniego.

Kto będzie Macduffem?
Gościnnie zaśpiewa Stefano la Colla z Włoch, zbierający świe-tne recenzje po „Trubadurze” w Dortmundzie, „Tosce” w Pi-zie czy „La Giocondzie” w St. Gallen. W postać przeciwnika Makbeta wcielą się też nasi śpiewacy – Zdzisław Madej i Nikolay Dorozhkin.

Mocny akcent na koniec sezonu?
Mam nadzieję, że tak. Ale równie mocnym akcentem będzie rozpoczęcie 69. sezonu Opery Wrocławskiej. Ogromnym sukcesem było wystawienie „Skrzypka na dachu” w Topaczu w maju 2013. Już wtedy zapowiadałam, że w kolejnej produkcji open air wykorzystamy tamtejszy zamek jako scenografię widowiska. We wrześniu zapraszamy więc melomanów do zamku Topacz na „Rigoletto” Verdiego, dzieło ukochane nie tylko przez miłośników twórczości ojca opery. W tytułowej partii wystąpią Vladimir Chmelo, Leszek Skrla i Bogusław Szynalski.

A potem zaprasza nas Pani na balet.
Tak, na „Ognistego ptaka” Igora Strawińskiego i „Cudownego Mandaryna” Beli Bartoka – na scenie Opery, także we wrześniu, ale tydzień po „Rigoletcie”. Do opracowania choreografii zaprosiliśmy Roberta Bondarę, młodego tancerza i choreografa, który dla Teatru Wielkiego – Opery Narodowej przygotował „When You End and I Begin...” do muzyki Pawła Szymańskiego oraz „Personę” do muzyki Pärta, Szymańskiego i Nawrockiej. Liczę, że nasza propozycja zainteresuje nie tylko miłośników baletu.

Kolejny mocny akcent to premiera na IV Festiwalu Opery Współczesnej, na którą zjadą melomani nie tylko z Polski. To „Anioły w Ameryce” Petera Eötvösa.
IV Festiwal Opery Współczesnej odbywa się w ramach World Music Days, a więc spodziewamy się międzynarodowej publiczności. Wykonanie koncertowe dzieła Eötvösa w 2012 roku podczas trzeciej edycji Festiwalu było pierwszym pokazaniem tej partytury w Polsce. W tym roku zaprezentujemy „Anioły” w wersji scenicznej pod dyrekcją kompozytora, który do współpracy zaprosił węgierskiego reżysera Andrasa Almasi-Totha, autorem scenografii będzie Krisztina Lisztopad. Premierowy spektakl, który poprowadzi sam Eötvös będzie wielkim wydarzeniem artystycznym. Drugim spektaklem zadyryguje Bassem Akiki, który przygotował wersję koncertową dzieła dwa lata temu. Peter Eötvös miał bardzo duże wymagania wobec odtwórców głównych postaci. Artyści muszą spełniać dokładnie takie warunki, jakie wyznaczył im kompozytor i reżyser – świetnie śpiewać i wyglądać, mieć wysportowaną sylwetkę, ale także umieć grać na gitarze. Znalezienie śpiewaków spełniających te wymogi to ogromne wyzwanie.

W czasie festiwalu odbędzie się jeszcze jedna premiera.
Światowa – nowego utworu Prasquala, czyli Tomasza Praszczałka, którego nasi słuchacze znają z „Esther”. Melomani usłyszą „Pięć śpiewów z klatki” do poezji Tadeusza Różewicza. Publiczność będzie mogła też jeszcze raz przeżyć „Pułapkę” Krauzego, „Raj utracony” Pendereckiego i „Matkę czarnoskrzydłych snów” Kulenty.

Rok zamknie jubileusz Richarda Straussa i „Kawaler srebrnej róży”.
Nie wyobrażam sobie, by w roku 150. rocznicy urodzin pominąć tego wybitnego kompozytora, związanego z Wrocławiem – w 1920 roku Stadttheater Breslau wystawił jego „Kobietę bez cienia” kilka miesięcy po światowej prapremierze w Wiedniu. My tę operę zrealizowaliśmy w 90. rocznicę tamtego wydarzenia. I mam nadzieję, że i „Kawaler” spełni oczekiwania melomanów.

W nowy, 2015 rok Opera Wrocławska wejdzie lekko, choć też ze Straussem.
Tak, ale Johannem. W styczniu zaprosiliśmy widzów na „Zemstę nietoperza” i muszę przyznać, że zainteresowanie publiczności przeszło nasze najśmielsze oczekiwania. Musieliśmy dostawiać krzesła na kolejne przedstawienia, a telefony do kas się urywały. To nieprawdopodobny sukces frekwencyjny, co pokazuje, że ludzie są złaknieni muzyki nieco lżejszej, ale zagranej i zaśpiewanej na najwyższym poziomie. Dlatego też lekko, ale z całą powagą wykonania wejdziemy w nowy, 2015 rok. Oczywiście z Johannem Straussem i jego uwielbianą przez widzów „Zemstą nietoperza”.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Adam
Zwracam uwagę,że pan Bogusław Szynalski jest barytonem,a nie tenorem.Myli się Pa Panie "WIDZ"
Chcę podkreślić,że wieloletnia dyrektorka Opeery Wrocławskiej,Pani Ewa Michnik jest znakomitym fachowcem jako dyrektor i dyrygent. To dzięki Niej Teatr utrzymuje wysoki poziom artystyczny.
A
Adam
Zwracam uwagę panu,który podpisał się jako "WIDZ".że pan Bogusław Szynalski jest barytonem ,a nie tenorem.Chcę również podkreślić że Pani EWA MICHNIK jest jedną z najlepszych Dyrektorów Opery Wrocławskiej. To dzięki Niej Teatr cieszy sią od wielu lat znakomitą opinią.
w
widz
Bogusław Szynalski, mąż pani Michnik, powinien już tylko śpiewać w domu. Ma fatalną dykcję, sepleni, zapomina tekstu i nie ma siły już się odpowiednio poruszać na scenie.
Z całą pewnością są młodzi utalentowani tenorzy
L
Logi
Lepiej zaprosic niedoscignioną w swoim kunszcie Joannę Woś, najlepsza Łucję w historii opery polskiej to wtedy bedzie mozna mowic o sukcesie.
Dodaj ogłoszenie