Oleksy: Jarosław Kaczyński świadomie gra konfliktem i pogłębia podziały

Redakcja
Polskapresse
Jarosław Kaczyński bardzo mnie zaskoczył. Wiedziałem, że znikła tonacja pojednawcza, jaką Kaczyński stosował w kampanii i jaka została oceniona jako zły wybór, chociaż - moim zdaniem - było odwrotnie. Natomiast zaskoczył mnie jednym i nie mam wątpliwości, że to jest świadome działanie i strategia PiS, który gra obecnie konfliktem i pogłębia podziały społeczeństwa. Z Józefem Oleksym, byłym premierem, rozmawia Dorota Kowalska

Jak się Pan odnosi do postulatów lewicy, która chce m.in. usunięcia stopnia z religii na świadectwach i wprowadzenia do szkół etyki?
Na początku trzeba powiedzieć, że odbiór społeczny tego typu postulatów zależy od tego, w jaki sposób się je przekazuje. Gdyby temat religii w szkołach przedstawiany był tak, że oto natychmiast ten przedmiot ma zniknąć ze szkół, byłby tematem konfrontacyjnym. Ale SLD tak go nie stawia. Chce dyskutować o modelu szkoły w państwie świeckim, a to, proszę przyznać, trochę inna tonacja. Podobnie jest z tematem aborcji czy in vitro, bo te wszystkie zagadnienia należą do pakietu programu lewicy. Lewica te kwestie podnosi, a żadna inna partia nie wypowiada się ani w sprawach tolerancji, ani w sprawach sprawiedliwości i sposobu jej rozumienia, ani w kwestiach świeckości państwa. Dlatego ten pakiet programowy SLD jest tak ważną kategorią w proponowanej publicznej dyskusji.

Pojawiają się głosy, że być może podpisanie konkordatu było błędem. Zgadza się Pan z tym stwierdzeniem?
Tę dyskusję mieliśmy już wtedy, gdy konkordat był chyłkiem podpisany przez premier Suchocką w okresie, gdy jej rząd praktycznie odchodził. Powracanie do tego momentu jest mylnie odbierane. Dzisiaj można podejmować dyskusję, na ile konkordatowe rozwiązania są realizowane i na ile przystają do konstytucyjnej zasady świeckości państwa. Z drugiej strony nie ma co ukrywać, że sama forma konkordatu jako traktatu międzynarodowego jest dość przestarzała.

A jakie jest Pana prywatne zdanie: religii powinno się uczyć w szkołach czy w przykościelnych salkach?
Nie będę wojownikiem żadnej ze stron. Jako uczeń raz nie miałem religii w szkole, potem miałem, potem znowu nie miałem i nie miało to większego wpływu na mój rozwój. Natomiast wydaje mi się, że z czasem dojdziemy do modelu, w którym nauka religii będzie realizowana tam, gdzie jest miejsce na wiarę człowieka i jego duchową więź z religią. A szkoła będzie instytucją stricte państwową, wychowawczą, nauczająca pokolenia. Natomiast dzisiaj ważne jest, aby nie było wyłączności religii w stosunku do ustawowo ustanowionego wyboru etyki i nie było żadnych nacisków ani preferencji na jedną formę nauczania.

Uważa Pan, że Grzegorz Napieralski ma szansę na zbudowanie silnej lewicy?
Uważam, że ma szansę. To zależy od wielu czynników, o których za długo byłoby mówić, ale jeśli zostaną one spełnione, pojawi się taka możliwość. Napieralski jest dynamiczny, młody, pracowity i skupił już wokół siebie duże grupy ludzi, których nie było wcześniej, bo ja bym to pamiętał. Następna sprawa: koniunktura polityczna kształtuje się na korzyść SLD. Narasta zmęczenie takim sposobem rządzenia łagodzącym wszystko, a zacieranie różnic i zacieranie zagrożeń działa na krótko. Z drugiej strony zaostrzanie tonacji publicznej - świadome, moim zdaniem - przez PiS powoduje, że duża grupa ludzi mówi wprost, że ma tego dość, i rozgląda się za alternatywą. Sojusz ma szansę stać się tą alternatywą, jeśli nie będzie robił błędów, będzie otwarty na szeroką lewicę społeczną, jego działania, zamiary i programy będą przejrzyste. Tę alternatywę trzeba ciężko wypracować i utrzymać. SLD musi tylko dobrze zagospodarować tę szansę, bo szanse mają to do siebie, że albo się spełniają, albo są zmarnowane.

Nie zaskoczył Pana ostry ton Jarosława Kaczyńskiego? Oskarżenia kierowanie pod adresem rządu, prezydenta i sugestie, że Donald Tusk i Bronisław Komorowski powinni zejść ze sceny politycznej?

Jarosław Kaczyński bardzo mnie zaskoczył. Wiedziałem, że znikła tonacja pojednawcza, jaką Kaczyński stosował w kampanii i jaka została oceniona jako zły wybór, chociaż - moim zdaniem - było odwrotnie. Natomiast zaskoczył mnie jednym i nie mam wątpliwości, że to jest świadome działanie i strategia PiS, który gra obecnie konfliktem i pogłębia podziały społeczeństwa. To bardzo złowrogi zamiar i mam podejrzenie, coraz mocniejsze zresztą, że to przemyślany krok, niezwiązany z emocjami. A skoro tak, to bardzo źle to wygląda.
W PiS ścierają się teraz ze sobą dwie frakcje. Jak Pan myśli, czym się te bratobójcze wojny zakończą?
Rozbieżności będą narastać. Historia uczy, że wcześniej czy później zmiany ilościowe niosą za sobą zmiany jakościowe. W partiach politycznych rozprzęga się trochę model przywództwa, a kiedy obok tego pojawiają się postaci nowe, ambitne, zdolne, mające coś do powiedzenia, następuje kolizja przywództwa wcześniejszego z nowymi grupami. To prawidłowość każdego ugrupowania. Dlatego Jarosław Kaczyński musi się liczyć z tym, że wcześniej czy później same dyscyplina, rygor nie wystarczą do utrzymywania jego pozycji. Ludzie bardziej, niż mu się wydaje, zwłaszcza poza Warszawą i Polską centralną, rozumują w kategoriach przyszłości i weryfikują swoje opowiadanie się za PiS w oparciu o skuteczność. Jeżeli prezes Kaczyński nie będzie brał tego pod uwagę, to będzie miał u siebie wewnętrzne dysydencje, będzie miał outsiderów, a może i powstanie jakieś nowe ugrupowanie, które weźmie się z PiS.

Niektórzy mówią nawet, że PiS jeszcze nigdy nie był na takim zakręcie i być może ta partia po prostu przestanie istnieć. Bierze Pan pod uwagę taką ewentualność?
Są przypadki zaniku, słabnięcia partii, zwłaszcza po przegranych wyborach. Ale PiS nie grozi taka teatralna przegrana z dramaturgią schodzenia ze sceny politycznej. Grozi mu stopniowy uwiąd i upadek, chyba że sytuacja w Polsce, błędy rządzenia, okoliczności gospodarcze i społeczne skomplikowały się tak dalece, że rządząca Platforma nie umiałaby dawać odpowiedzi, wtedy taka tonacja konfrontacyjna Kaczyńskiego daje szansę na umocnienie pozycji. Ale zakładając, że nic do wyborów parlamentarnych się nie wydarzy, nic, za co rząd byłby dramatycznie krytykowany, to pozycja PiS będzie słabła.

A jak Pan ocenia rząd Donalda Tuska?

Rząd przyjął sprytną metodę niedrażnienia społeczeństwa i łagodzenia tego, co opozycja mogłaby wyciągać jako jego błędy. Nie mam drastycznych zastrzeżeń przeciwko takiemu rządzeniu. W Polsce jest bardzo łatwo wywoływać konflikty, podziały, a to do niczego nie prowadzi. Jeżeli rząd przygotuje budżet i będzie on budżetem bezpieczeństwa finansowego, bez napięć społecznych i socjalnych, jeżeli będzie prowadził nadal prywatyzację z odrobiną dbałości o kapitał rodzimy, jeżeli będzie umiał wynegocjować budżet Unii Europejskiej bez radykalnej zmiany dla Polski, jeżeli potrafi wprowadzić infrastrukturalne zmiany, zreformuje finanse publiczne, to dlaczego uważać, że ten rząd działa źle?

Myśli Pan, że Tusk, Schetyna i Komorowski będą się dogadywać?

Nie sądzę, aby nie mieli rozumu, który by im podpowiadał, że ich byt polityczny zależy od tego, jak razem wypadną. Gdyby najważniejsi ludzie Platformy uprawiali politykę budowania wyłącznie swojej pozycji, to niewiele by zyskali. Społeczeństwo nie da się omamić, że są oni różni z punktu widzenia troski o ludzi w Polsce. Są triumwiratem i tak musi pozostać. Mają być sprawni i działać wspólnie, jak się poróżnią, zaczną generować konflikty, przegrają.

Nie przeraża Pan to, co dzieje się pod krzyżem?
Zastanawia mnie i będę to analizował, jak wielkiej grupy społecznej dotyczy ta fascynacja walką, poświęceniem, ta patriotyczność granicząca z histerycznością pewnych zachowań. Sterowanie takimi nastrojami, tą gotowością do działania jest marne i trudne. I to się może kończyć ogniskami zapalnymi, które się wymkną spod kontroli. Organizatorom tylko się będzie wydawało, że nad tym wszystkim panują.

Ostatnio jeden z polityków Platformy stwierdził, że działania Jarosława Kaczyńskiego prowadzą do wojny domowej. Aż tak daleko to chyba nawet sam Kaczyński nie chce pójść. Ale powiedziałem, że sytuacja może wymknąć się spod kontroli. A wtedy wyłaniają się naturalni liderzy, którzy mogą być przecież opętani jakąś obsesja. Teraz mamy nie wojnę domową, ale wojnę polityczną. Cała scena polityczna musi zdać sobie sprawę, że grzęźnie w jakimś dziwacznym tyglu, za który jest odpowiedzialna i nad którym sama ubolewa. To jakaś cząstka schizofrenii demokracji partyjnej.


Rozmawiała Dorota Kowalska

Flesz: Wegańskie ubrania. Made in Poland

Wideo

Materiał oryginalny: Oleksy: Jarosław Kaczyński świadomie gra konfliktem i pogłębia podziały - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 18

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

liwek

To Kaczynscy a szczegolnie Jaroslaw swoja pseudopolityka nienawisci do drugiego czlowieka nauczyli nas jak szanowac zmarlego prezydenta.

antek niemaciora

Co roku obchody odbywały się 10 kwietnia"a ile razy był Kaczyński ? - 2 razy i to wyłącznie przed wyborami więc nie zmyślaj nowej historii.

M
MILENA

ale w koncu kaczor udal sie po raz pierwszy odwiedziec grob brata

t
tarura

1. nie odpowiada na pytanie tylko matacy uzywajac chamskich pomowien
2. nie prezentuje faktow ktore mialyby zaprzeczyc tezie
3. mowi/pisze totalnie nie na temat

m
marek

NAJPIERW BYŁA ROZMOWA O SZPITALU, POTEM LECH POINFORMOWAŁ BRATA O KŁOPOTACH Z WYLĄDOWANIEM, MGLE....NA CO JAROSŁAW ODPOWIEDZIAŁ, TO ZA POWAŻNA WIZYTA BY TAM NIE BYĆ....OD CZEGO MASZ BŁASIKA.

p
patriotka

Ostatnia rozmowa braci Kaczyńskich jest napewno do odcyfrowaniw dzięki nagraniom satelitarnym.Gdyby tylko Amerykanie chcieli ją ujawnić byłby koniec śledztwa.

m
miki

obywatel kaczyński bardzo boi się, że światło ujży jego udził w tej katastrofie. Na obronę zawsze najlepszy był atak

P
Patriota

Komuch i postkomuchy słuchajcie! Jak wygramy wybory to macie przechlapane. Zdelegalizujemy was i do roboty darmozjady.

B
BKotlicka

Kto zapewni, że nasienie "ojca" jest nasieniem ojca.
In vitro daje mażliwość produkcji "nadludzi"
Biedna rodzina, ktorej nie stać na in vitro może nie zapewnić tak poczętemu dziecku godziwego życia.
Poza tym wiele chciwych kobiet może rodzić dzieci na sprzedaż, bo in vitro będzie za darmo.

T
Tylko nie pis

8 bzdurnych komentarzy. Tak samolot ze strzelili. Strzelali zielonym laserem z Marsa. Teraz juz znasz prawdę i możesz poogladać plebanię.

T
Tylko nie pis

8 bzdurnych komentarzy. Tak samolot ze strzelili. Strzelali zielonym laserem z Marsa. Teraz juz znasz prawdę i możesz poogladać plebanię.

W
WP

Trzeba walczyć o prawdę, bardzo p. Macierewiczowi dziękuję. Wczoraj TVN około 12 w nocy pokazało symulację lotu w warunkach jak w Smoleńsku i jeszcze gorszych. Samoloty lądowały bez problemu. Symulacje robione były na Ukrainie na T-154. Wniosek - ZAMACH. W Wenezueli spadł samolot, roztrzaskał się, a nie rozleciał na kawałki jak nasz Tupolew i połowa pasażerów przeżyła.

j
jacek

Olin zamilczcie towarzyszu. Wy ze swoją ubecką przeszłoscią powinniście milczeć i cieszyć się ,że nie siedzicie w ciezkim wiezieniu za zdradę Polski. Zamilczcie towarzyszu Olin.

T
Tylko PIS

Gdy do władzy dojdzie PIS to zapanuje prawo, sprawiedliwość, prawda i dobrobyt. Karę muszą ponieść ci wszyscy co zrobili w kampanii wyborczej z naszego ukochanego Prezesa kukiełkę, Pinokia, bezwolnego okularnika zabiegającego o względy postkomuchów i rosjan. Dla autorów takiej kampanii nie ma miejsca w prawdziwym PISie. Muszą zniknąć z życia politycznego.

m
marta

panie oleksy,a nie dziwi pana,że nie pytają o Komorowskiego,o Tuska o działania (nie)rząd?A gdzie pańska troska o stan naszego państwa?Już pan nie zagląda do kieszeni kolegów?Przeceniłem Pana

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3