MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Okiem Jerzego Stuhra. Nowy polski słownik

Jerzy Stuhr
Pytam Pana, jak polonistka - polonistę, jakim Pan był przed szkołą aktorską, i to z dyplomem UJ: czy nadszedł już czas na nowy polski słownik pojęć? Zdawało się, że wszystko już w tym zakresie wiemy, tymczasem na naszych oczach politycy wyposażają słowa w inne znaczenia. „Naprawiamy” znaczy „dewastujemy”, „jednoczymy” znaczy „wykluczamy” itd. Czy to już czas, żeby zdefiniować na nowo znane dotychczas pojęcia? wszędzie trzeba walczyć z niesforną pokusą teatru?

To prawda, że na naszych oczach te i inne pojęcia wyraźnie się degenerują. Ale może jeszcze za wcześnie zmieniać słownik pojęć, zwłaszcza że znaczyłoby to, iż się na tę degenerację godzimy. Może trzeba wciąż uświadamiać ludziom, jak się u nas manipuluje słowem. Niech zwracają na to uwagę, niech wiedzą. Za chwilę ten desygnat właściwy będzie coraz bardziej mętny. Jeśli nie będziemy czuwać, to kiedyś będzie trudno powrócić do właściwego znaczenia słów. Kiedyś napisał Julian Tuwim w modlitwie, w „Kwiatach polskich”, że „…- słowom naszym/ Zmienionym chytrze przez krętaczy,/ Jedyność przywróć i prawdziwość/ Niech prawo zawsze prawo znaczy,/ A sprawiedliwość - sprawiedliwość”/.

Te piękne, klasyczne już sformułowania wydają się w tej chwili rzeczywiście dosyć odległe od codziennej praktyki. Są przecież kręgi odbiorców, którym wmówiono, że znaczenie słów zależne jest od tego, kto mówi i jaką reprezentuje partię. A w ustach niektórych formacji politycznych pewne sformułowania, które nam się wydają oczywiste, świadomie wyglądają labilnie i szeroko - aby ukryć, że w normalne słowo wtargnęła jakaś propaganda.

Przytoczyła Pani w pytaniu kilka terminów, ale przecież na co dzień jest ich więcej: dobro narodowe - to dobro jednego ugrupowania. Misja - to zawoalowana forma nakazowa. Uchodźca - to niekoniecznie ten, który ucieka przed wojną, ale również ten, który się wybiera do pracy lub na zakupy do innego kraju. Przy tej nieostrości pojęć - każde kłamstwo obrasta w prawdę, jak chociażby ów „milion uchodźców z Ukrainy, których przyjęliśmy w naszym kraju”. Stwierdzenie, które usłyszała cała Europa i to z urzędowych, polskich ust na forum europejskim, wprawiło i Polaków w zdumienie… Musiał dopiero oficjalny człowiek z Ukrainy dementować i tłumaczyć, że to są ludzie, którzy za wiedzą Polski przyjechali do pracy i u nas pracują. A, jak się okazało, o obywatelstwo polskie wystąpiły tylko trzy osoby z Ukrainy. Czyli ewentualnie mamy trzech uchodźców z Ukrainy.

Ale żadnego sprostowania na forum europejskim nie było. Bo zawsze można wszystko zrzucić na tłumaczy albo na „wyrwanie z kontekstu”. Zwłaszcza to „wyrywanie z kontekstu” jest wygodną formą wycofywania się z byle jakiego chlapania słowem. A potem się dziwią niektórzy uczestnicy europejskich spotkań, że Europa nie skorzystała z naszych materiałów rządowych. A jak miała skorzystać? Gdybym ja tam siedział, to natychmiast takie materiały bym wyrzucił do kosza. Bo nic nie znaczą. Ale w „nowym słowniku pojęć” niczego się nie wyrzuca, lecz czujnie się tłumaczy: że „kłamstwo”, to nie my. My zawsze słusznie „manifestujemy” - oni tylko „rozrabiają”. Nasza jest „tożsamość narodowa” - bo tylko my wiemy, kto jest prawdziwym Polakiem. Tak samo „patriotyzm” - to zgoda na prawo jednej strony i jej jedyną interpretację. Wszak „patriotyzm” - to martyrologia i przelana krew. A „kompromis” - to przyjęcie naszej racji. Wreszcie „zwycięstwo” - to upokorzenie przeciwnika.

Jeszcze nie piszemy nowego słownika pojęć. Choć nie zgadzamy się z pogardą dla ludzi, którzy chcą myśleć inaczej. Nawet, jeśli powiedzą nam oficjalnie, że przyjmuje się odmienność poglądów - to i tak wiadomo, że tylko jedna partia może mieć rację. A gdy owa partia nie umie znaleźć argumentów, to obśmieje. Rechot zwycięzców musi być głośny, bo inaczej widać by było brak racji. Czy to znaczy, że język polski zniesie wszystko? Obawiam się, że tak, wszak język „żyje” sytuacją i wciąż się rozwija. Chyba że cierpliwie i nieustannie będziemy udowadniać, że inni wyznawcy języka polskiego też żyją w tym kraju, chociaż nie mają w klapie emblematu jedynej słusznej partii.

Notowała: Maria Malatyńska

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Materiał oryginalny: Okiem Jerzego Stuhra. Nowy polski słownik - Gazeta Krakowska

Wróć na gazetawroclawska.pl Gazeta Wrocławska