Odmowa nie zawsze oznacza to samo

Łukasz Słapek
Polskapresse
Jeśli nie wyląduję, będę miał przechlapane - miał powiedzieć Arkadiusz Protasiuk, kapitan prezydenckiego Tu-154, który rozbił się w kwietniu pod Smoleńskiem. Jak we wrześniu donosiły media, właśnie takie zdanie udało się odcyfrować polskim ekspertom badającym zawartość rejestratora rozmów. Niespełna miesiąc później kolejne dokumenty mają temu zaprzeczać.

Oto bowiem, jak się okazuje, także Protasiuk miał odmówić Lechowi Kaczyńskiemu lotu do Tbilisi, kiedy to kapitan tamtego lotu powiedział prezydentowi nie, za co przez niektórych polityków PiS został nazwany tchórzem. Owa odmowa ma być dowodem, że był odporny na naciski z góry. Nie wchodząc w szczegóły i w to, czy był odporny na presję najważniejszego pasażera, czy nie był, warto zastanowić się, co by się stało, gdyby się zgodził. Wydaje się, że jest to sytuacja rodem z amerykańskich filmów: Lot prezydenta do kraju objętego wojną. Wojną nie byle jaką, bo z Rosją.

Jeśli nawet Arkadiusz Protasiuk odmówił prezydentowi lotu do Tbilisi, nie oznacza to, że odmówiłteż lądowania w Smoleńsku

Kapitan Grzegorz Pietruczuk odmawia prezydentowi lądowania, obawiając się zestrzelenia. I oto nadchodzi rozkaz, że piloci mają się zamienić miejscami. Protasiuk będący wtedy drugim pilotem ma zająć fotel kapitański. Protasiuk również miał odmówić. Pytanie jednak, co by się stało, gdyby nie odmówił i kontynuował lot. W tedy nie tylko zastąpiłby dowódcę, ale też okazałby mu brak lojalności, zaufania i podważyłby jego decyzję. W wojsku jest to niedopuszczalne. Nie chodzi być może nawet o to, kto jest ważniejszy, ale o zwyczajne międzyludzkie relacje. Relacje dwóch osób, które codziennie spotykają się w pracy - mało tego, wykonują jeden z najniebezpieczniejszych na świecie zawodów, gdzie wzajemne zaufanie jest tak samo kluczową sprawą w pracy jak odpowiednie wyszkolenie.

Dlatego w moim przekonaniu Protasiuk nie mógł wtedy powiedzieć: "OK, ja polecę". Wciąż zastanawiam się jednak, jak to jest możliwe, że skoro kapitan samolotu odmawia ze względów bezpieczeństwa wykonania przelotu, to z góry nadchodzi rozkaz, aby lotnicy zamienili się miejscami. Gdyby okazało się to prawdą, byłoby to szokujące. Bycie kapitanem statku powietrznego nie sprowadza się bowiem do tego, kto siedzi na jakim zydelku, ale jakie ma doświadczenie i wyszkolenie. W przeciwnym razie na lewym fotelu równie dobrze można by posadzić owczarka niemieckiego. Innymi słowy - wydający ów rozkaz wykazał się olbrzymią dezynwolturą wobec kompetencji pilota. W końcu rzecz być może najważniejsza, a mianowicie to, że w pewnej chwili lotu, kluczowej chwili, kokpit tupolewa zamienił się w salkę wykładową, w której ktoś niczym kustosz tłumaczy postronnym, do czego służy mechanizacja skrzydła. Pytanie też, dlaczego to nawigator, a nie drugi pilot czyta tak zwaną czeklistę przed lądowaniem. Jest to bowiem obowiązek drugiego pilota.

Najnowsze informacje dot. koronawirusa

Wideo

Materiał oryginalny: Odmowa nie zawsze oznacza to samo - Polska Times

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Podaj powód zgłoszenia

p
polo

- za przeproszeniem - wsadzi. Dlaczego nikt nie rozważa wersji samobójczego ataku
jednego z posłów PO będącego na pokładzie, znanego ze swej obłąkańczej nienawiści do PiS
i ś.p. Prezydenta.

k
kaśka

" skoro kapitan samolotu odmawia ze względów bezpieczeństwa wykonania przelotu, to z góry nadchodzi rozkaz, aby lotnicy zamienili się miejscami. Gdyby okazało się to prawdą, byłoby to szokujące."

To w końcu była to prawda ? czy nieprawda? niech się Pan zdecyduje co Pan pisze w swoim tekście!

A
Ali

Ale czasami bywa odwrotnie. Walka o stolki w Brukseli byla kompromitujaca ale od biedy mozna to nazwac farsa. Komus wydalo sie, ze walka o stolki w samolocie do Gruzji i Smolenska to jest to samo. Niestety byla to walka o zycie. Niestety rowniez bez zadnej swiadomosci o tym, ze jest to walka o zycie. ,, Niektorzy ludzie nie wiedza, ale sa tez tacy, ktorzy nie wiedza ze nie wiedza,,

s
spokojny

To polski rząd zlikwidował szkolenia na symulatorach dla pilotów (dokładniej mówiąc był to rząd PiS-owski). To polskie władze były odpowiedzialne za listę pasażerów samolotu (dokładniej mówiąc były to władze prezydenckie). Rozumiem, że kontrola lotniska zalecenie żeby nie lądować wysłała najpierw do Warszawy, nic nie mówiąc pilotowi. Rząd był też odpowiedzialny za zrobienie mgły (donosiły o tym YouTuby i Twitery pokazując też japońskich spadachroniarzy strzelających z kałaszy, bo nie wiedzieli, że się wojna skończyła – nawet śmieszne te filmiki). Ponadto rząd osobiście stał przy pilocie i mówił mu „ląduj”. Rząd postąpił też tak wcześniej w Tbilisi tyle, że wtedy pilot nie wykonał rozkazu i za to dostał medal (też od rządu). Czekam na kolejne ustalenia komisji, bo fakty są takie, że ostatnie słowa pilota brzmiały: „sp...j dziadu” a nie jak błędnie wcześniej podano „k...wa mać”.

W
Widukind

tyle że niedoskonała, we wschodnim stylu. Wydało się bo musiało się wydać. A PO jest współwinne tej zbrodni.

S
Sybirak

A czy nie przyszło, nikomu, do głowy, że ta cała katastrofa to dzieło Jarkacza? Jego brat miał tak małe notowania, że zachodziła obawa, że nie zostanie ponownie wybrany. I wtedy Jarkaczowi przyszedł do głowy szatański plan: zabić brata i samemu kandydować. To on po przegranych wyborach w 2007 roku mówił: musimy za wszelką cenę odzyskać władzę. To on wymusił na Lechu wyjazd do Katynia, to on opóżnił wylot samolotu, gwarząc z braciszkiem. a wiedział już o złej pogodzie, to on wymusił na braciszku, żeby ten nakazał lądowanie w Smoleńsku, bo inaczej uroczystość w Katyniu diabli wezmą. To o prezydenciku mówi min. Kazana: prezydent nie podjął jeszcze decyzji. I nie podjął jej do dziś, bo już nie zdążył się skomunikować z Jarkiem. Jego misternie przygotowana zbrodnia o mały figiel a byłaby się udała, gdyby nie 4 lipca 2010, kiedy przegrał wybory. Dziś sumienie nie daje mu spokoju, bo zamordował na darmo brata, więc oskarża wkoło wszystkich i nie przestanie aż do śmierci, bo sumienie ciągle będzie go gryzło.
A prokuratorzy niech przestaną mataczyć i powiedzą prawdę, żeby nareszcie ludzie wiedzieli, kim jest Jarkacz.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3