O znanych i mniej znanych olimpijskich bohaterach (KONKURS)

Jakub Guder
Z lewej autor red. Wojciech Koerber, obok - Mieczysław Łopatka, szef Regionalnej Rady Olimpijskiej we Wrocławiu fot. Tomasz Hołod
Światło dzienne ujrzało drugie wydanie książki red. Wojciecha Koerbera o naszych olimpijczykach. "Dolnośląscy Olimpijczycy" to ponad 70 ciekawych tekstów i wywiadów na 320 stronach.

KONKURS. Mamy dla was dwie książki "Dolnośląscy Olimpijczycy" z podpisami autora.
Książki Wojtka Koerbera nie kupicie w sklepie, ale możecie ją wygrać w naszym konkursie. Dostaną je dwie pierwsze osoby, które wymienią dziesięciu medalistów zimowych i letnich IO, którzy reprezentowali dolnośląskie kluby. Odpowiedzi przysyłajcie mejlem na sport@gazeta.wroc.pl. W temacie wiadomości wpisujcie "Konkurs - olimpijczycy". Powodzenia!

To już drugie wydanie książki o olimpijczykach. Poprzednia nosiła tytuł "Olimpijczycy sprzed lat". Tym razem jednak wzbogacona jest o historie uczestników igrzysk w Sydney, Atenach, Pekinie, Londynie czy Soczi - Natalii Czerwonki, Damiana Janikowskiego czy Dawida Kupczyka, stąd też inny szyld - "Dolnośląscy Olimpijczycy". Ale jak narodził się pomysł?
- Zaczęło się od historii Mirosława Rzepkowskiego, srebrnego medalisty w skeecie z IO w Atlancie z 1996 roku. Podejrzewam, że gdyby pójść na wrocławski Rynek i o niego zapytać, to mało kto by coś więcej wiedział. W ten sposób zaczęła kiełkować myśl, by powspominać trochę zapomnianych olimpijczyków - opowiada red. Koerber.

Nie byłoby książki, gdyby nie Regionalna Rada Olimpijska we Wrocławia z jej szefem Mieczysławem Łopatką, który - wspólnie z Haliną Aszkiełowicz-Wojno - wychodził pieniądze w urzędzie marszałkowskim i urzędzie miejskim.

- Wojtek od dawna interesował się ruchem olimpijskim i naszymi działaniami. W pewnym momencie pojawił się w naszych rozmowach temat, że fajnie byłoby opublikować rozmowy z olimpijczykami. Gdy ukazał się pierwszy tekst o Mirku Rzepkowskim, uznaliśmy, że to faktycznie bardzo fajna forma - opowiada Łopatka, który sam - jako czterokrotny olimpijczyk - jest rzecz jasna jednym z bohaterów "Dolnośląskich Olimpijczyków". Jak przyznaje, po przeczytaniu książki poznał bardzo wiele historii, o których wcześniej nie słyszał. - Znam większość opisanych postaci, przychodzili do nas, ale podczas rozmów zazwyczaj nie opowiadali tych anegdot - zauważa Łopatka.

A ciekawych historyjek w "Dolnośląskich Olimpijczykach" jest bez liku. Przeczytamy m.in., jak Wojciecha Bartnika szukała policja, by przekazać mu, że jednak na igrzyska olimpijskie do Barcelony leci. Kontaktu z nim nie było, dzień wcześniej grał w bilard i trochę popiwkował. Ośmiokrotny mistrz Polski w kolarstwie Jan Brzeźny wspomina, jak podczas czasówki w Holandii skręcił źle na rozwidleniu i wjechał do... stodoły. Na szczęście otwartej.

Lub taka historia Ryszarda Szurkowskiego: "(...) Dochodzi do kraksy. Zygmunt Hanusik ma przewrotkę, ląduje na plecach i rozrywa spodenki tak, że zostają tylko gumki i końcówki nogawek. Cały tyłek na wierzchu. (...) Rodzi się plan, żeby to jego rozprowadzić na mecie. Żeby się pokazał, a ludzie mieli ubaw. Gdy jednak rywale mijają Zygę, dostrzegają goliznę i zanoszą się od śmiechu. Chłopak orientuje się w sytuacji i krzyczy do nas: To już mnie nie rozprowadzajcie!

Obok niespotykanych historii w albumie znajdziemy także zdjęcia z prywatnych zbiorów sportowców. Jest zatem m.in. fotografia Janusza Zarenkiewicza, który na podium IO w Seulu stoi razem z Lennoksem Lewisem i Riddickiem Bowe, czy zdjęcia Mieczysława Łopatki w koronie najskuteczniejszego strzelca MŚ w Montevideo (1967) w objęciach żony Honoraty, czy takie, na którym wygląda kropla w kroplę jak... syn Mirosław.

- Każda z tych rozmów wzbogaciła mnie i poszerzyła moją wiedzę - mówi autor

Są też w książce sylwetki postaci, których już nie ma z nami - Janusza Kierzkowskiego, Dominika Sucheńskiego czy Artura Olecha. - Mało kto pamięta, że on jako jeden z pierwszych walczył o emerytury olimpijskie - zauważa red. Koerber.
- Każda z tych rozmów była dla mnie bardzo pouczająca. Każda mnie wzbogaciła i poszerzyła moją wiedzę - stwierdza autor i już snuje kolejne wydawnicze plany. Szczegółów jednak nie zdradza - by nie zapeszać.

"Dolnośląscy Olimpijczycy"
Wojciech Koerber, Wydawnictwo i Drukarnia
TRIADA Sp z o.o., Wrocław 2014, 320 str., twarda oprawa. Książka powstała przy współpracy: Urzędu Marszałkowskiego Województwa Dolnośląskiego, Urzędu Miejskiego Wrocławia, Regionalnej Rady Olimpijskiej we Wrocławiu i "Gazety Wrocławskiej".

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

p
papkin

Czy w książce jest też informacja o olimpijczyku Stanisławie Przybylskim

Dodaj ogłoszenie