O rozrzucaniu pieniędzy z helikoptera i innych cudach

Janusz Michalczyk
archiwum polskapress
Kilka dni temu marszałek Sejmu Elżbieta Witek przeżyła atak niepohamowanego śmiechu, po tym jak poseł Grzegorz Braun zgłosił do jednej z ustaw poprawkę o brzmieniu: „Żeby wszyscy byli zdrowi, piękni i bogaci, a Pani Minister Emilewicz miała własny helikopter do rozrzucania pieniędzy nad Polską na każde wezwanie”. Trzeba przyznać, że takiej inicjatywy legislacyjnej jeszcze u nas nie było, choć parlament przyjmował już kiedyś apel w sprawie ogólnopolskich modłów do Opatrzności o intensywny opad deszczu w trakcie suszy.

Tym razem reprezentant Konfederacji w ławach poselskich zakpił z odpowiedzialnej w rządzie za gospodarkę pani wicepremier, która co tydzień ogłasza różne formy wsparcia przedsiębiorców podczas epidemii - tak że gubią się w tym galimatiasie nawet ministerialni urzędnicy, o samych przedsiębiorcach nie wspominając. Oczywiście, rządząca partia odrzuciła formalnie w głosowaniu wspomnianą poprawkę, czego ja osobiście mocno żałuję. Nie żebym poważnie liczył na to, że stanę się znienacka „zdrowy, piękny i bogaty”, ale pomysł z helikopterem rozsiewającym banknoty po ulicach miast i wiejskich drogach poruszył moją wy-obraźnię. Trzeba dodać, że podobną ścieżką rozumowanie poszedł jeden z kandydatów na prezydenta, zgłaszając podczas telewizyjnej debaty pomysł finansowego wsparcia dla obywateli pod nazwą Menelowe Plus.

Nie od rzeczy będzie wspomnieć w tym miejscu o liście wysmażonym przez byłych ministrów finansów, którzy wezwali premiera, by ujawnił prawdziwą sytuację finansową państwa. Być może Mateusz Morawiecki zareaguje, ale chyba nikt przytomny nie liczy na to, że szczerze poinformuje o stanie państwowej kasy przed wyłonieniem w wyborach prezydenta RP, bo mogłoby to mieć zgubny wpływ na szanse głównego kandydata.

Nam, zwykłym obywatelom wszystkie te miliardy i miliony, którymi jesteśmy niemal codziennie bombardowani z ekranów telewizorów, robią wodę z mózgu. Przecież nikomu nie chce się godzinami studiować oficjalnych dokumentów i komunikatów, by ocenić, czy rząd prowadzi nas wszystkich na skraj przepaści , czy może w pełni panuje nad sytuacją i nie grozi nam jesienią drastyczna podwyżka podatków. Jak często powtarzają ekonomiści, w realnym życiu nie ma „darmowych obiadów.” Oznacza to z grubsza, że jeśli rząd udziela komuś finansowego wsparcia, to zawsze płacą za to podatnicy, choćby w postaci droższych towarów w sklepach. Co nie zmienia faktu, że jakąś rację mogą mieć ci przedsiębiorcy, którzy latami uczciwie płacili podatki, a teraz, gdy nie ze swojej winy stanęli na skraju upadku, liczą na choćby skromną pomoc władzy, by znów móc te podatki płacić.

Ja na przykład nie miałbym nic przeciwko rozrzucaniu gotówki w umiarkowanych ilościach z helikoptera przez Jadwigę Emilewicz, gdyby jednocześnie rząd nie pakował się z premedytacją w tak idiotyczne przedsięwzięcia jak przekopywanie Mierzei Wiślanej, co zdaniem ekspertów jest klasycznym wyrzucaniem pieniędzy w błoto. Najgorzej byłoby, gdyby rząd uwierzył we własną propagandę sukcesu. Wicepremier Emilewicz widziano ostatnio na Jasnej Górze, co może sugerować, że jednak wierzy w cuda.

W czerwcu zapłaciliśmy w sklepach mniej niż w maju

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
Pogranicznik

A Niemcy rozrzucają i owszem. I mi przy okazji coś przyfrunęło!

G
Gość

Szkopka antypolska propaganda. Ktoś to doczytał do końca?

Dodaj ogłoszenie