reklama

Niższe zarobki wykładowców uczelni wyższych. Nawet o 300 zł

Marcin KaźmierczakZaktualizowano 
zdjęcie ilustracyjne
zdjęcie ilustracyjne pixabay.com

Nawet 300 złotych miesięcznie mniej zarabiają od stycznia nauczyciele akademiccy. Pracownicy Uniwersytetu Wrocławskiego dowiedzieli się tego dopiero w dniu wypłaty.

Mniejsze pensje spowodowały zmiany w prawie podatkowym. Od 1 stycznia zwiększony dwukrotnie został limit kosztów uzyskania przychodu dla twórców - do kwoty 85 528 zł. To akurat zmiana na plus. Ze zwiększonych kosztów uzyskania przychodu będzie mogła skorzystać za to znacznie węższa grupa osób. Wyłączeni zostali z niej pracownicy dydaktyczni - m.in. lektorzy i wykładowcy. Jeśli będą chcieli otrzymać zwrot zapłaconego podatku, będą musieli wykazać, ile czasu poświęcili na pracę twórczą.

Ze zmian i niższych pensji najbardziej zdziwili się pracownicy naukowi Uniwersytetu Wrocławskiego. Jak twierdzą, większość z nich dowiedziała się o tym dopiero w dniu wypłaty, i to z wykazów kont bankowych.

- Władze uczelni nie przygotowały osobnego pisma w sprawie zmiany przepisów. Senat przyjął 20 grudnia uchwałę, którą trudno uznać za jasny komunikat dla pracowników - twierdzi Robert Reisigova-Kielawski z Partii Zieloni, który pracuje na Uniwersytecie Wrocławskim jako lektor. - Informacja o obniżeniu wynagrodzenia netto powinna była dotrzeć do kadry z odpowiednim wyprzedzeniem - dodaje.

Dr Ryszard Balicki, rzecznik Uniwersytetu Wrocławskiego, uważa, że zmiany w opodatkowaniu wynagrodzeń i co za tym idzie niższe płace netto wpływające na konta pracowników są konsekwencją decyzji podjętych przez Ministerstwo Finansów.

- Wysokość wynagrodzenia brutto, ujęta w umowach zawartych między poszczególnymi pracownikami a pracodawcą, którym jest uniwersytet, nie uległa zmianie - zaznacza dr Balicki. - O konsekwencjach decyzji podjętych centralnie informacje zostały przekazane w sposób właściwy dla społeczności naszej uczelni - a więc przez dziekanów i członków Senatu.

Zupełnie inaczej postąpiły jednak władze Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, które zdecydowały się stanąć murem za swoimi pracownikami.

- Podjęliśmy decyzję, że nie wykluczamy z grona osób, które mogą mieć uzysk z tytułu praw autorskich nauczycieli akademickich - zatrudnionych na stanowiskach wykładowców, starszych wykładowców i lektorów - mówi prof. Jacek Popiel, prorektor ds. polityki kadrowej i finansowej Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Pracownicy dydaktyczni Uniwersytetu Wrocławskiego uważają, że na linii władze uczelni - pracownicy zabrakło kultury informacji i zwykłego szacunku wobec pracowników, zwłaszcza tych najmniej zarabiających.

Mnóstwo pokrzywdzonych

Nowymi przepisami podatkowymi pokrzywdzonych zostało 367 pracowników Uniwersytetu Wrocławskiego - w tym 251 wykładowców.

- W całej tej sprawie najbardziej bulwersuje brak informacji dla pracowników i pracownic, a więc lekceważące podejście władz uczelni. Poza tym dydaktycy zarabiają na tyle mało, że 100-300 zł miesięcznie mniej to naprawdę zauważalna różnica - uważa Robert Reisigova-Kielawski, lektor na Uniwersytecie Wrocławskim i członek zarządu wrocławskiego oddziału Zielonych.
Ile zarabiają pracownicy dydaktyczni najstarszej wrocławskiej uczelni? Ich wynagrodzenia wahają się od 2819,99 zł brutto (lektor), przez 3 029,89 zł brutto (wykładowca), 4 368,92 zł brutto (starszy wykładowca bez tytułu doktora) do 4 736,99 zł brutto (starszy wykładowca z tytułem doktora).

Zmiany dotknęły jednak pracowników wszystkich uczelni wyższych w Polsce. Według polityków Partii Zieloni, rozwiązaniem byłoby podniesienie wysokości płacy brutto przez wszystkie uczelnie.
- Wyrównałoby to obniżenie pensji, które wyniknęło ze zmian w prawie podatkowym - uważa Paweł Pomian, przewodniczący wrocławskiego oddziału Zielonych.

Władze wrocławskich uczelni mówią jednak kategoryczne „nie” podniesieniu wynagrodzeń brutto.

- Uczelnia ponosi takie same koszty wypłaty wynagrodzeń jak do tej pory, ponieważ płaca brutto nie zmniejszyła się w stosunku do żadnego pracownika. Uczelnia nie ma zatem żadnych oszczędności czy przychodów w tego tytułu i w konsekwencji nie ma więc możliwości podniesienia płac - mówi Agnieszka Niczewska, rzecznik prasowa Politechniki Wrocławskiej.

- To podatnik jest zobowiązany do ponoszenia ciężarów podatkowych nakładanych przez przepisy prawa. Nie planujemy zwiększyć wynagrodzeń brutto - dodaje dr Ryszard Balicki, rzecznik Uniwersytetu Wrocławskiego.

To trudny problem

Za swoimi pracownikami wstawiły się jednak m.in. władze Uniwersytetu Jagiellońskiego. Prorektor ds. polityki kadrowej i finansowej jeszcze w grudniu wysłał zapytanie do Krajowej Informacji Skarbowej, w jaki sposób interpretować przepisy. Zanim otrzyma odpowiedź, stosuje stare zasady.

- Wyszliśmy z założenia, że musimy chronić prawa pracowników, ale jednocześnie pracownicy są zobowiązani do przedstawiania oświadczeń, jaka część pracy w procentach jest według nich objęta prawami autorskimi i tym samym wyższym kosztem uzyskania przychodów - tłumaczy prof. Jacek Popiel. - Nasi pracownicy będą musieli wykazać prace objęte prawami autorskimi, które w każdej chwili może skontrolować pracodawca, który jest płatnikiem - dodaje.

Podobne rozwiązanie zaproponował rektor Uniwersytetu Wrocławskiego. Pismo wysłał jednak dopiero 19 stycznia, a więc już trzy tygodnie od wejścia przepisów w życie.

Dr Krzysztof Biernacki z katedry finansów Uniwersytetu Ekonomicznego, na którym w niższe pensje otrzymało 90 pracowników uważa, że wykazanie, czy utwór stworzony przez pracownika dydaktycznego spełnia wymogi ustawy może być skomplikowane.

- Co do zasady naukowiec pracuje w oparciu o umowę o pracę. Automatycznie prawa autorskie przechodzą na uczelnię. To dzieło musi być wykonane poza umową o pracę i być objęte na przykład umową o dzieło - mówi dr Biernacki. - Do tej pory przepisy podatkowe bazowały na ustawie o prawie autorskim i tak rozumiały utwór. Teraz mogą pojawiać się wątpliwości, czy utwór wchodzi w zakres ustawy podatkowej - dodaje ekonomista.

60 Sekund Biznesu: Wyczerpuje się imigracja ukraińska

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 38

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

a
asia

Na Uniwersytecie Medycznym obniżono pensje wszystkim, również pracownikom naukowo-dydaktycznym np. adiunktom. Pensja jest na tyle niska że wielu z nas rozważa zwolnienie się z uczelni

B
BG

Brak talentu do bycia profesorem nie jest winą ludzi na kasie, a wśród nich jest wielu z innymi talentami. To też ludzie zasługujący na szacunek i godne życie.

l
lukasz

Bez jaj... Profesor zwyczajny ma umiejętności do pracy na kasie (byle debil może to robić), za to pracownik na kasie jest zwykle o dużo za głupi, żeby zostać profesorem.

Byle debilowi w Polsce się wydaje, że inni, dużo mądrzejsi od niego ludzie, powinni zarabiać tyle samo co on :)

PS. Może talentu brakło?

T
Technik

Pracowników technicznych też to objęło, nie tylko akademickich, a Ci tym bardziej odczuli brak tych pieniędzy

K
Kasjer

Możesz pójść na kasę do Lidla. Odstresujesz się, wycwiczysz kręgosłup i siłownia nie będzie potrzebna, bo w obowiązkach masz też wykładanie towaru.
Z tymi niskimi zarobkami nie przesadzajcie. Znam profesora zwyczajnego, który ma wynagrodzenie ponad 10tys.

J
Ja też.

Ja też.

T
Taka ja

Ja popełniłam ten błąd, że zdecydowałam się na doktorat. Mnóstwo stresu na nic.

k
kuba

A to jest pewnie zemsta za nieudaną lustrację podczas poprzednich nierządów tego ugrupowania.

f
ficer prowadzący

do TW fetor: Prawilna Tawariść

J
Joe

Obniżki pensji netto dotknęły nie tylko pracowników UWr, ale całe środowisko akademickie. Nie dość, że pensje w szkolnictwie wyższym są śmiesznie niskie (osoby z doktoratami zarabiają tyle ile na kasie w Lidlu) to teraz jeszcze dostają mniej. Liczba doktorantów leci na łeb na szyję, a profesorowie się starzeją. Ale po co nam w ogóle szkolnictwo wyższe?

q
ququ

Cóż, mama mówiła,ucz się, bo będziesz rowy kopać.

S
Stanislaw

Widocznie w Polsce nie jest potrzebne kształcenie ludzi. Im więcej idiotów tym lepiej dla rządzących. Wszystko i tak wyjaśnią i tak "amerykańscy uczeni"

f
fetor

...w znacznym stopniu lekko upośledzona psychicznie o niskim potencjale intelektualnym i niskich kwalifikacjach zawodowych najpodlejsza robolska masa, obciachowa pisowsko - faszyzująca trollnia i bezrobotni roszczeniowi alkoholicy - wieczni beneficjenci pomocy społecznej z 500+ na czele

G
Gość

Hmm pracowalam jako wykladowca na uczelni przez 8 lat. Po tym czasie doczekałam się 2400zł brutto wynagrodzenia. Co na 1/2 etatu daje 1200zł brutto netto 900zł. Z wykształcenia mgr inż. po Pol. Śl. a mój szef wycenił bardzo wysoko mój dokrorat na 0,00 zł - taką dostałam podwyżkę, dziś pracuję już w przemyśle.
1/2 etatu bo ratowali starszego dr hab. żeby nie stracił pracy mimo kiepskich opini na jego temat.

j
jw

Tylko, że on jako technik może założyć firmę i w łatwy sposób zarabiać niezłe pieniądze. A Ty wielki wykształciuchu umrzesz jako kto? Humista po karierze na kasie w Biedronce?

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3