NIK o przejmowaniu linii kolejowych na Dolnym Śląsku: "Raport mija się z rzeczywistością"

Marcin Kruk
Marcin Kruk
Po rewitalizacji przeprowadzonej po przejęciu przez urząd marszałkowski linii kolejowej pociągi po 40 latach wróciły do Bielawy
Po rewitalizacji przeprowadzonej po przejęciu przez urząd marszałkowski linii kolejowej pociągi po 40 latach wróciły do Bielawy UMWD
Udostępnij:
Najwyższa Izba Kontroli sprawdziła, jak samorząd Dolnego Śląska przejmował linie kolejowe do rewitalizacji. Przywrócenie połączeń poprawiło funkcjonowanie kolei, ale dopatrzono się nieprawidłowości. Kontrolerzy oszacowali także, ile lat zajęłoby wyremontowanie wszystkich przejętych przez samorząd linii kolejowych przy dotychczasowym finansowaniu. Przeczytajcie poniżej.

Kontrolerzy Najwyższej Izby Kontroli przyjrzeli się, w jaki sposób samorząd województwa dolnośląskiego przywraca połączenia kolejowe. Instytucja skontrolowała Urząd Marszałkowski Województwa Dolnośląskiego, Dolnośląską Służbę Dróg i Kolei oraz Koleje Dolnośląskie za lata 2016-2020. Kwestionariusz skierowano do 165 dolnośląskich gmin z pominięciem Wrocławia, Wałbrzycha, Legnicy i Jeleniej Góry.

Rewitalizacja nieczynnych od lat linii kolejowych to jeden ze sztandarowych projektów rządzących Dolnym Śląskiem Bezpartyjnych Samorządowców. NIK w opublikowanym przed kilkoma dniami raporcie wskazuje, że przywrócenie niektórych połączeń poprawiło funkcjonowanie kolei w regionie. We wstępie zaznaczono także, że samorząd województwa aktywnie pozyskuje linie do rewitalizacji, zakładając, iż jest to zgodne z oczekiwaniami mieszkańców oraz przyczyni się do rozwoju komunikacji i turystyki w regionie. Mimo tego NIK ma jednak wątpliwości, czy podejmowane działania przynosiły oczekiwane skutki.

Kontrolerzy uważają, że planowanie reaktywacji połączeń pasażerskich było nierzetelne, nie uwzględniało rentowności linii i odbywało się na podstawie nieaktualnych danych.

"Spośród 21 odcinków linii kolejowych o długości 210,7 km, objętych procesem przejmowania od PKP PLK S.A. lub PKP S.A., pasażerskie przewozy przywrócono na trzech odcinkach o łącznej długości 37,6 km. Przy dotychczasowym poziomie finansowania zarządcy w kwocie średnio 8 mln 196 tys. zł rocznie, reaktywacja na pozostałych 173,1 km nieczynnych odcinków linii zajmie jeszcze co najmniej 52 lata" - ocenili urzędnicy NIK.

NIK podkreślił, że opierając się na posiadanych dokumentach Dolnośląska Służb Dróg i Kolei nie była w stanie w pełni oszacować kosztów rewitalizacji linii, z których wiele jest w ruinie i wymaga dużych remontów.

"Również posiadany tabor nie gwarantował dochowania rozkładu jazdy bez zakłóceń. W czasie kontroli w siedmiu obiektach budowlanych stwierdzono występowanie bezpośredniego zagrożenia dla życia lub zdrowia ludzkiego. Niezwłocznie został o tym powiadomiony zarządca, który podjął działania w celu zapobieżenia występującemu niebezpieczeństwu" - informuje w swoim raporcie Najwyższa Izba Kontroli.

Dolnośląski urząd marszałkowski jest zaskoczony.

"Raport NIK niezrozumiale uderza w projekt rewitalizacji kolei i mija się z rzeczywistością" - mówi rzecznik prasowy marszałka Dolnego Śląska Michał Nowakowski i przypomina, że projekt przejmowania linii kolejowych UMWD rozpoczął w 2018 r. - "Samorząd Dolnego Śląska podjął się wielkiego wyzwania, jakim jest odnowa zdegradowanych i nieczynnych od lat linii kolejowych, łącznie o długości około 300 km, które zrewitalizujemy i przywrócimy na nich połączenia pasażerskie. Zapewnienie Dolnoślązakom dostępności do kolei w codziennej komunikacji jest naszym celem, do którego sukcesywnie zmierzamy, pozytywne efekty już doskonale widać".

Rzeczywiście, może budzić zdziwienie, że NIK jako okoliczność obciążającą urząd marszałkowski wskazuje, że aż 129 spośród 165 pytanych gmin odpowiedziało, że transport zbiorowy jest ważny, a dla jego rozwoju samorządy Dolnego Śląska wszystkich szczebli muszą współpracować. Tymczasem, samorząd Dolnego Śląska właściwie od początku przejmowania linii kolejowych przekonuje, że konieczna jest współpraca, a m.in. projekty do programu Kolej Plus zgłaszane są w porozumieniu z samorządami powiatowymi i gminnymi.

"Rozwój kolei ma dla samorządu województwa dolnośląskiego priorytetowe znaczenie, jest to szereg działań konsekwentnie realizowanych z myślą o mieszkańcach Dolnego Śląska. To działania, które również integrują samorządy lokalne przy współpracy z samorządem województwa na rzecz rozwoju Dolnego Śląska" - podkreśla Michał Nowakowski dodając, że Koleje Dolnośląskie są jednym z najlepszych przewoźników w kraju notującym wzrost liczby pasażerów i systematycznie kupującym nowe pociągi.

Rentowność uruchamianych linii kolejowych i transportu zbiorowego w ogóle jest od lat przedmiotem sporu ekspertów zajmujących się komunikacją. Badanie rentowności linii komunikacyjnych (NIK zarzucił nieuwzględnienie rentowności linii w działaniach samorządu województwa) przy opracowywaniu planu transportowego nakazuje ustawa o publicznym transporcie zbiorowym. Wśród specjalistów są "wolnorynkowcy" uważający, że transport zbiorowy, jeśli nawet nie musi zarabiać, to przynajmniej nie powinno się do niego dopłacać. Coraz więcej jednak jest opinii, że komunikacja publiczna musi być dotowana, aby była faktyczną, niezawodną i lubianą alternatywą dla indywidualnego transportu samochodowego.

Pierwszą linią kolejową przejętą przez samorząd województwa dolnośląskiego w 2018 r. była ta z Bielawy do Dzierżoniowa. W niecały rok trasa została zrewitalizowana i po 40 latach powróciły na nią pociągi. W tym roku mają być przywrócone połączenia do Świeradowa Zdroju, Chojnowa i Chocianowa, a w przyszłym do Karpacza.

Na liniach należących do PKP PLK UMWD przywrócił w 2019 r. - po prawie 20 latach - połączenie do Lubina, a w 2021 do Jelcza-Laskowic. Pociągi Kolei Dolnośląskich będą też od 2022 r. obsługiwać remontowaną przez PKP PLK linię kolejową przez Sobótkę do Świdnicy.

"To realne działania niwelujące wykluczenie komunikacyjne wielu dolnośląskich miejscowości. Linie, które przywrócimy w tak szybkim tempie nieczynne pozostawały nawet przez 25 lat! Na Dolnym Śląsku stawiamy na rozwój kolei. Rewitalizacja linii kolejowych ma ogromną wartość społeczną i jest projektem cywilizacyjnym, który sukcesywnie realizujemy dla mieszkańców całego regionu" - przekonuje Michał Nowakowski.

Łącznie samorząd Dolnego Śląska przejął już 19 z zaplanowanych 22 linii kolejowych.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Morawiecki prezydentem? Polacy mówią: tak!

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
13 stycznia, 22:04, Marek A:

Dziękuję za ciekawy artykuł. Ja od lat korzystałem z Biletu Weekendowego jeżdżąc turystycznie po kraju, w soboty do jednego miasta, a w niedziele do innego co było o tyle proste, że jako mieszkaniec Lwówka mam do dyspozycji wiele połączeń w różnych kierunkach. Zdarzało się, że np. w sobotę byłem w Trójmieście, a następnego dnia w Krakowie. Koszt biletu - 81 złotych - nie był wysoki co zachęcało do takich wyjazdów niemalże co weekend od wiosny aż po jesień. Liczyłem się z podwyżką (powiedzmy 10-20 %), ale rozsądną i z pozostawieniem istniejących od lat ofert promocyjnych (Bilet Weekendowy za 89 czy maksymalnie 99 zł). Teraz pojedynczy wyjazd tam i z powrotem będzie kosztował zapewne w granicach 150 złotych, więc jak dla mnie podwyżka jest co najmniej drastyczna i w ogóle stawia pod znakiem zapytania sens dalszego korzystania z usług PKP Intercity. Tym bardziej, że podobno już wkrótce paliwo ma kosztować około 5 złotych za litr. I chyba pozostaje tylko czekać na pojawienie się prawdziwej konkurencji dla monopolisty - oby jak najszybciej ! U nas we Lwówku ten problem już dawno rozwiązano. Lwówecka Kolej Konna wniosła nową jakość i prężnie się rozwija. Tabor hybrydowy, stacje ładowania, Bilet Weekendowy za 12 zł, PKP Intercity musi się dużo nauczyć, jak walczyć o pasażera.

Siadaj za kierownicę i pokonuj tą samą trasę - oblicz koszty i trudności

G
Gość
https://www.atlaskolejowy.net/mapy/?map=15
M
Marek A
Dziękuję za ciekawy artykuł. Ja od lat korzystałem z Biletu Weekendowego jeżdżąc turystycznie po kraju, w soboty do jednego miasta, a w niedziele do innego co było o tyle proste, że jako mieszkaniec Lwówka mam do dyspozycji wiele połączeń w różnych kierunkach. Zdarzało się, że np. w sobotę byłem w Trójmieście, a następnego dnia w Krakowie. Koszt biletu - 81 złotych - nie był wysoki co zachęcało do takich wyjazdów niemalże co weekend od wiosny aż po jesień. Liczyłem się z podwyżką (powiedzmy 10-20 %), ale rozsądną i z pozostawieniem istniejących od lat ofert promocyjnych (Bilet Weekendowy za 89 czy maksymalnie 99 zł). Teraz pojedynczy wyjazd tam i z powrotem będzie kosztował zapewne w granicach 150 złotych, więc jak dla mnie podwyżka jest co najmniej drastyczna i w ogóle stawia pod znakiem zapytania sens dalszego korzystania z usług PKP Intercity. Tym bardziej, że podobno już wkrótce paliwo ma kosztować około 5 złotych za litr. I chyba pozostaje tylko czekać na pojawienie się prawdziwej konkurencji dla monopolisty - oby jak najszybciej ! U nas we Lwówku ten problem już dawno rozwiązano. Lwówecka Kolej Konna wniosła nową jakość i prężnie się rozwija. Tabor hybrydowy, stacje ładowania, Bilet Weekendowy za 12 zł, PKP Intercity musi się dużo nauczyć, jak walczyć o pasażera.
G
Gość
Za rządów PO/PSL  zlikwidowano 3000 km sieci kolejowej

https://wolnemedia.net/w-rzadow-po-psl-zlikwidowano-3000-km-sieci-kolejowej/
f
falipso
Jest wszystko w porządku. Najważniejsze, że nie reaktywują linii do Lwówka, gdzie lokalne społeczności od lat walczą o asfaltową ścieżkę rowerową w śladzie rozkradzionej LK 283.
Przejdź na stronę główną Gazeta Wrocławska
Dodaj ogłoszenie