Nigdzie się z SLD nie wybieram

Ryszard Kalisz
Marcin Obara/Polskapresse
Nie zgadzam się, że źle postępuję. Jak jest wynegocjowane merytorycznie przez właściwy organ partii lub przez klub stanowisko, to go przestrzegam. Nigdzie się z SLD nie wybieram - z Ryszardem Kaliszem, posłem SLD, rozmawia Dorota Kowalska.

Sytuacja wydaje się patowa: we wtorek Kancelaria Prezydenta zdecydowała, aby nie przenosić krzyża spod Pałacu Prezydenckiego do kościoła św. Anny, co wcale nie oznacza końca konfliktu. To była, Pana zdaniem, dobra decyzja?
Wtorek 3 sierpnia 2010 r. to smutny dzień dla Rzeczypospolitej. Państwo okazało swoją słabość. Bo miarą siły i powagi państwa jest możliwość skutecznego realizowania bądź wymuszania swoich postanowień. Pałac Prezydencki jest siedzibą prezydenta Rzeczypospolitej. Rzeczpospolita Polska jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli w ich różnorodności.

Uważa Pan, że politycy próbują na sprawie krzyża ugrać coś dla siebie? Wykorzystują emocje do zbicia swojego politycznego kapitału?

Tak, szczególnie politycy PiS. Ten konkretny krzyż stracił już swoje pierwotne znaczenie, symbolu Męki Pańskiej. Dzisiaj jest symbolem krzykliwej grupki ludzi o skrajnych poglądach, którzy chrześcijański krzyż profanują, jest też symbolem polityki pisowskiej polegającej na dzieleniu ludzi i odsądzaniu ich od czci i wiary w sensie dosłownym.

Prace komisja śledczej, która ma wyjaśnić okoliczności śmierci Barbary Blidy dobiegają końca. Jaki jest pierwszy wniosek, który się Panu nasuwa po zapoznaniu się z aktami sprawy i przesłuchaniu świadków?
Wnioski będą sformułowane w sprawozdaniu, którego projekt zostanie przedstawiony komisji po zebraniu całego materiału dowodowego. Ale pierwsze spostrzeżenie jest takie, że w okresie panowania PiS, czyli w latach 2005-2007 ochrona praw człowieka ze strony ówczesnego państwa była bardzo ograniczona. W szczególności tam, gdzie swoje koncepcje wymiaru sprawiedliwości i funkcjonowania prokuratury wdrażał ówczesny minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. W tamtych też warunkach mieliśmy do czynienia z obchodzeniem konstytucji poprzez wydawanie samoistnych zarządzeń prezesa Rady Ministrów, na mocy których Ziobro mógł realizować nakładane na niego zadania polityczne, a nawet być nadministrem zwanym też oberministrem.
Ale mówił Pan już, że rząd Prawa i Sprawiedliwości, a w szczególności Zbigniew Ziobro, próbował udowodnić, iż istnieje lewicowy układ, przestępczy układ, w którym znaczącą rolę odgrywała właśnie Barbara Blida.
W PiS obecna była koncepcja, którą stworzono jeszcze w czasie kampanii w 2005 r., tzw. koncepcja zwalczania układu. Od początku władzy pisowskiej chciano ten układ zlokalizować, ale się nie udawało. Nie było to zwalczanie przestępczości, lecz przeciwników politycznych, przede wszystkim lewicowych. Jak wynika z relacji osób, które brały udział w naradach u premiera Jarosława Kaczyńskiego, sprawa Blidy traktowana była jako element wejścia w dużo szerszy układ, jak to nazywano wtedy w PiS: układ lewicy, dzięki któremu można było dopaść zarówno Leszka Millera, jak i Aleksandra Kwaśniewskiego. Tylko że ten układ po prostu nie istniał. Wszystkie kwestie wówczas podnoszone były wyimaginowane w głowach polityków PiS i nie miały żadnego potwierdzenia w rzeczywistości. Dzisiaj w wielu sprawach świadkowie mówią, że byli zmuszani do składania pomówień przez prokuratorów.

Czemu Barbara Blida popełniła samobójstwo?
Była osobą o ogromnej wrażliwości i poczuciu godności. Nie wytrzymała ataku państwa pisowskiego. Tym bardziej że była niewinna.

Pojawiły się zarzuty, m.in. Pana partyjnych kolegów, że ta komisja zbyt długo pracuje, że prace mogły się skończyć o wiele wcześniej. Co Pan na to?
Proszę od razu dodać, że ten zarzut, jako jedyny, formułował ostatnio Grzegorz Napieralski.

I Leszek Miller.
Owszem, ale oni nie mają pojęcia o pracach tej komisji. Po pierwsze, komisja powstała dopiero dziewięć miesięcy po śmierci Barbary Blidy, bo wcześniej pisowski marszałek nie poddawał pod głosowanie wniosku o jej utworzenie. Po drugie, musiała przez pół roku pracować na wygnaniu w Sądzie Najwyższym i wtedy nikt z polityków lewicy, nawet Grzegorz Napieralski, nie zainteresował się tym faktem. Po trzecie, Leszek Miller ma pewną traumę, przestał być premierem przez m.in. działalność komisji Rywina, pamiętamy przecież jego starcie ze Zbigniewem Ziobrą. Teraz chce odegrać się na tej sprawie. Ale ja prowadzę tę komisję merytorycznie, zgodnie ze wszystkimi zasadami sztuki, mam wiele pochwał ze stron środowisk prawniczych. I to jest dla mnie wyznacznikiem tego, czy komisja jest dobrze prowadzona, czy źle. Słyszę też wiele słów uznania ze strony ludzi lewicy. A kiedy obserwuję, jak atakuje mnie Zbigniew Ziobro i jak atakuje mnie Leszek Miller, to dostrzegam w tych atakach duże podobieństwo. To dla mnie powód do satysfakcji i dowód, że pracujemy w komisji dobrze.
Uważa Pan, że sprawozdanie, które stworzy w ramach prac komisji, może być później przydatne prokuraturze?
Prokuratura w tej sprawie wielokrotnie opierała się na pracach komisji, przesłuchiwała świadków, którzy stanęli przed komisją, a o których nie miała nawet pojęcia. Trudno mi powiedzieć, czy wykorzysta moje sprawozdanie, ale uważam, że powinna.

W Pana sprawozdaniu z prac komisji znajdą się nazwiska osób, które nie bezpośrednio, ale pośrednio przyczyniły się do śmierci pani Barbary Blidy?
Kiedy pani sprawozdanie przeczyta i wszyscy inni je przeczytają, poznają odpowiedź na to pytanie. Nie mogę ujawnić treści sprawozdania na etapie projektu, kiedy nie znają go jeszcze członkowie komisji śledczej.

A kiedy Pan ma zamiar przedstawić ten projekt?
Jak zgromadzimy w całości materiał dowodowy.

Co Pana zdaniem jest teraz najważniejsze do zrobienia w sprawie śledztwa badającego przyczyny katastrofy smoleńskiej, tak aby wszyscy byli zadowoleni? Żeby w końcu ucichły głosy krytyki i oskarżenia pod adresem śledczych i rządu?
Nigdy wszyscy nie będą zadowoleni. To zbyt ważne zdarzenie, zbyt wielka, traumatyczna katastrofa, zginęło w niej przecież 96 osób, żeby zadowolić wszystkich. Najważniejsze są procedury, których trzeba przestrzegać. W tej sprawie działają Komisja Badania Wypadków Lotniczych pod kierunkiem ministra Jerzego Millera i prokuratura wojskowa. Dajmy im spokojnie pracować, oczywiście mamy prawo oceniać pracę prokuratury, ale nie możemy tworzyć irracjonalnych wniosków, myląc bezpieczeństwo z zabezpieczeniem czy wylot z organizacją imprezy, jak to czyni Antoni Macierewicz.

Antoni Macierewicz, człowiek od tropienia spisków, jak mówią o nim sami politycy, nie przybliży nas do prawdy? Jest uparty i waleczny.
Konferencje organizowane przez Macierewicza mącą i zamazują obraz rzeczywistości. On nie przybliży nas do prawdy. Najważniejsze, aby profesjonalne organy państwa takie, jak prokuratura wojskowa i Komisja Wypadków Lotniczych zgodnie z procedurami wyjaśniały tę katastrofę i później przedstawiły opinii publicznej płynące z tej analizy wnioski. Wczoraj było niezwykle interesujące spotkanie w tej sprawie kierowanej przeze mnie Sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka z prokuratorem generalnym i wojskowymi prokuratorami prowadzącymi tę sprawę. Posłowie PiS zadawali też merytoryczne pytania.

Nie zdziwił Pana powrót Jarosława Kaczyńskiego do starej retoryki?
Nie.
A nie zdziwił wybór nowych władz w PiS i odsunięcie na bok liberałów, czyli Joanny Kluzik-Rostkowskiej i Pawła Poncyljusza?
Nie, to było do przewidzenia.

Grzegorz Napieralski w wywiadzie dla "Polski" powiedział, mając na myśli Pana i Wojciecha Olejniczaka, że jak ktoś ma coś przeciwko niemu, to niech pójdzie w swoją stronę. Zamierza Pan posłuchać tej rady?

Nie mam ochoty na komentowanie słów Grzegorza Napieralskiego na mój temat.

Dlaczego?
Po prostu nie mam ochoty.

W takim razie zapytam inaczej: zostaje Pan w Sojuszu?
Pytanie jest nie na miejscu.

Nie rozumiem, co w nim niestosowanego.
Jestem w Sojuszu i nigdzie się nie wybieram.

A uważa Pan, że politycy mają prawo do wyrażania swoich poglądów w sytuacji, kiedy są one niezgodne z oficjalnym stanowiskiem partii? Czasami tak właśnie postępuje poseł Ryszard Kalisz.
Nie zgadzam się, że ja tak postępuję. Jak jest wynegocjowane merytorycznie przez właściwy organ partii lub przez klub stanowisko, to go przestrzegam. Natomiast mam prawo do swoich poglądów we wszystkich innych sytuacjach. Mam ukształtowaną pozycję w społeczeństwie. Mam pozycję zawodową i się nie zmieniam, jak widać. W działalności politycznej zawsze byłem taki, jaki jestem, i takim pozostanę.

Rozmawiała Dorota Kowalska

Najnowsze informacje dot. koronawirusa

Wideo

Materiał oryginalny: Nigdzie się z SLD nie wybieram - Polska Times

Komentarze 9

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Podaj powód zgłoszenia

W
Wanda

SLucham tych wiadomości i nie wierzę, że tacy ludzie są w tym kraju. Całkowita dewaluacja symbolu chrześcijańskiego. Może wreszcie jakiś hierarcha kościelny zajmie stanowcze stanowisko. Oni robią pośmiewisko z wiary. Jutro zobaczymy którzy z posłów PiS dołączą do tych "obrońców wiary i patriotów". Żenujące widowisko.

A
ALINA

TO NIE SĄ PRAWDZIWI POLACY - TO AWANTURNICY I PSYCHOLE - W NICH JEST TYLE PATRIOTYZMU CO U NAZISTÓW.

s
spluwa

Samochodzik Maybach za 130 000$, ukradzione cegielki na stocznie , ukradzione miliardy od podatnikow na co sie tylko da, okradzeni z ostatnich groszy moherowi naiwni staruszkowie

S
STAN

TA KOMISJA TRWA JUŻ PRAWIE 4 LATA I CO ? GLUPOTY WYGADUJE PAN KALISZ A KASA LCI ZA KOMISJE . JEST TO ZWYKŁE NACIĄGANIE PANSTWA PRZEZ POSLOW

S
STAN

TA KOMISJA TRWA JUŻ PRAWIE 4 LATA I CO ? GLUPOTY WYGADUJE PAN KALISZ A KASA LCI ZA KOMISJE . JEST TO ZWYKŁE NACIĄGANIE PANSTWA PRZEZ POSLOW

r
rjk

Pozdrowienia p.Posle.

j
jack

Przez takich oportunistów z dużym parciem na szklany ekran, lewica ma niewielkie poparcie, a elektorat pracowniczy żadnych korzyści, o absolwentach prawa już nie wspominając. Lewicowość nie polega m.in. na: 1/ podskakiwaniu na paradzie równości, 2/ wyjaśnianiu sprawy afery węglowej ( tzw. sprawa Blidy) bez wyjaśnienia okoliczności poważnych nadużyć kosztem społeczeństwa ze strony mafii paliwowej, 3/ najczęściej bezproduktywnej krasomówczej gatce przed szklanym ekranem, którą równie dobrze mógłby wygłosić liberał czy socliberał 4/ krytykowaniu projektów innych dot. upowszechniana dostępu do zawodów prawniczych, a jednocześnie totalnego braku własnego wkładu w realne rozwiązanie tego problemu 5/ dość szczególnym rozumienia poczucia sprawiedliwości ( z jednej strony gorliwość w sprawie Blidy, z drugiej małe zainteresowanie jako minister ! sprawą Olewnika ) 6/ totalnym niezrozumienie tego czego oczekuje tak naprawdę przeciętny pracujący w Polsce itd. Dla Polski , lewicy dobre by było by Kalisz i jemu podobni założyli własną partię - Ludzi Kochających Być przy Władzy i w Mediach.

A
ANNA

Typowy polski komunista najdroższe fury,zamki,panienki pieniędzy w bród

r
ra

Tak się rodzi sekta

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3