Niesamowita para biegaczy z Wrocławia. Szykują się do triathlonu [ZDJĘCIA]

Adriana Boruszewska
Adriana Boruszewska
Łukasz i Jaś przez ostatni rok wystartowali w pięciu biegach. Fot. archiwum prywatne
38-latek biegnie i pcha wózek z 10-letnim Jasiem. Niesamowita para z Wrocławia wzięła wczoraj udział w Półmaratonie Mietkowskim. Dystans przebiegli w godzinę i 36 minut. Za miesiąc planują wystartować w triathlonie.

Spotkali się 8 lat temu jeszcze w szpitalu Korczaka przy al. Kasprowicza. Jasiek Kmieć miał wtedy dwa latka, a Łukasz Malaczewski lat trzydzieści. Łukasz był jednym z fizjoterapeutów, którzy rehabilitowali Jasia - małego pacjenta, który urodził się z m.in z przepukliną oponowo-rdzeniową okolicy lędźwiowo-krzyżowej, wodogłowiem i porażeniem kończyn dolnych. Chłopiec jest sparaliżowany od pasa w dół.

Wczoraj, 23 kwietnia, Łukasz i Jaś przebiegli razem Półmaraton Mietkowski. W czasie jednej godziny i 36 minut. Uplasowali się na doskonałym 112 miejscu spośród 600 zawodników. - Mamy naprawdę dobre czasy - mówi dumnie Łukasz i wylicza, że wczorajszy półmaraton to już piąty bieg w ich sportowej przygodzie.

Zaczęli rok temu też w Półmaratonie Mietkowskim, potem był Bieg Uniwersytetu Medycznego, Osobowicka Ósemka, Dziesiątka Wroactiv i znów Półmaraton Mietkowski. - Ze sportem byłem związany praktycznie od dziecka. Pięć lat temu zacząłem amatorsko biegać. Pewnego razu podczas rehabilitacji Jaś zapytał mnie, czy nauczę go biegać. W pierwszej chwili zatkało mnie, jednak potem sobie pomyślałem: Dlaczego nie? - przyznaje dziś 38-latek i dodaje, że nie miał oporów przed tym, by razem z Jaśkiem pokonywać kolejne kilometry.

Podczas biegów Jasiek jedzie w specjalnym wózku, który pcha Łukasz. - Niczego się nie boję, bo żadna krzywda się mu nie stanie. Wiem, jak go posadzić, by było mu wygodnie i bezpiecznie - przyznaje Łukasza Malaczewski. Sam mówi też, że pchanie wózka mu nie przeszkadza. - Może problem mam tylko z rękami, bo pchając wózek, nie mogę nimi pracować, tak jak to się robi, biegnąc.

Rodzice Jaśka nie zastanawiali się ani chwili, by usłyszeli, że Łukasz chce biegać z ich synem. Za miesiąc Łukasz razem z Jaskiem chcą wystartować w triathlonie w Mietkowie. Na początku był pomysł, by wystartować tylko w sztafecie. Potem jednak zdecydowali, że wezmą udział w całym triathlonie. - Będę płynął i ciągnął Jasia w pontonie, potem pobiegniemy i pojedziemy rowerem. Jaś ma już specjalną przyczepkę do roweru - wylicza Łukasz. Sam będzie musiał jeszcze potrenować, bo nigdy nie płynął, ciągnąc ponton z pasażerem.

- To Jaś wybrał mnie, a nie ja jego. Nigdy się nie zastanawiałem, dlaczego to robię. Tak wyszło i cieszę się z tego. Wspiera mnie moja rodzina, a także rodzina Jasia. Wszyscy się cieszą, że razem biegamy - podsumowuje Łukasz Malaczewski.

Wideo

Komentarze 13

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

O
Ola
I to jest życie ludzie! To jest człowieczeństwo! Umiejętność spotkania się ludzi ze sobą. Umiejętność dostrzeżenia ludzi wokół siebie. Nie gonitwa za więcej, za wyżej. Wszystko co potrzebujemy i wszyscy których potrzebujemy są obok. W matce, w mężu, w sąsiedzie, w kliencie spotkanym w pracy. Trzeba tylko nauczyć się brać i dawać.
h
hah
Jeżeli biegli po kostce, to dziecko na pewno doznało wstrząśnienia mózgu :D
a
ania
wspaniały czlowiek. oby spotkalo go wszystko co najlepsze. :))
panie lukaszu pozdrawia pana cały wrocław..
czapki z głów !!!!!!
L
Lukas
Zawsze wiedzialem Ze Łukasze do dobre chłopaki
A
Arek
Jestes Wielki....
Z
Znajomy
Szacunek Łukaszu! Wielkie brawa!!!
W
WIELKI SZACUN
przed Panem Łukaszem powinny otwierać się wszystkie niedostępne drzwi. Szkoda że tak mało jest dzisiaj TAKICH ludzi, którzy poświęcają swój wolny czas aby sprawić frajdę osobie niepełnosprawnej. Drodzy młodzi ludzie bierzcie przykład z TEGO PO STOKROĆ POZYTYWNEGO CZŁOWIEKA.
A
Ala
Brawo! Panie Łukaszu, podziwiam i jest mi głupio, że ja nic tak pięknego nie zrobiłam...wielki człowiek z Pana i z Jasia:-). Trzymam za Was kciuki.
E
Ewelina
Uwielbiam takich ludzi z energią! !!! A ile ten chłopiec musi mieć radochy !!!!
S
STi
Wspaniały czas i szlachetny człowiek!
S
Sosna
Poznałam Pana Łukasza w szpitalu na Koszarowej, w którym jest rehabilitantem. Niejedno dziecko wstało dzięki niemu z wózka. Zasługuje na ogromny szacunek swoją wiedzą i podejściem do dzieci. To niezwykły człowiek, pozdrawiam.
a
a
Ja nie biegam, a mam zdrowe nogi.
Czapki z głów.
.
szacun, ja sam biegnę dłużej :D
Dodaj ogłoszenie