Niebezpieczne, zapuszczone, zaniedbane. Place zabaw i podwórka we Wrocławiu

Nadia Szagdaj
Nadia Szagdaj
Stan niektórych wrocławskich podwórek jest tragiczny: wulgarne graffiti, potłuczone szkło, niekompletne sprzęty na placach zabaw, albo ich brak. Czy mieszkańcy Wrocławia naprawdę nie mają szans na spędzanie z dziećmi czasu na świeżym powietrzu pod swoim domem?

Podczas, gdy we Wrocławiu buduje się nowe, duże i atrakcyjne place zabaw, te małe, osiedlowe, do których rodzice z małymi dziećmi mają po prostu najbliżej są w kiepskim stanie. Brudne, zniszczone i nierzadko niebezpieczne nie zachęcają do spędzania tam czasu. Kto za nie odpowiada i do kogo zgłaszać usterki?

Do końca czerwca potrwa coroczna kontrola placów zabaw

"Pierwsze wyniki kontroli będziemy mogli podać w lipcu. Pod Zarządem Zasobu Komunalnego we Wrocławiu mamy teraz 175 placów" – informuje nas rzecznik Zarządu Zasobu Komunalnego we Wrocławiu Tomasz Jankowski. - "Póki co, ekspertyz dokonuje zewnętrzna firma, sprawdzając urządzenia pod kątem bezpieczeństwa dzieci i poziomu zniszczeń. Firma ta następnie przedstawi swój raport, na podstawie którego zlecimy naprawy".

Od 2 czerwca trwa także akcja wymiany piasku w piaskownicach, odbywająca się dwa razy do roku. Jak podaje ZZK, przy okazji zostanie wyczyszczonych i zdezynfekowanych 146 piaskownic i 12 psich toalet, które po odkażeniu zostaną wypełnione świeżym, certyfikowanym piaskiem. Stary, zużyty piasek zostanie zaś zutylizowany.

Na renowację placów zabaw (nie wliczając w to wymianu piasku) przeznaczonych zostało 30 tysięcy złotych. To niedużo, jak na 175 placów. Dodatkowo, problemem są same podwórka kamienic, na których, poza szeregiem zaparkowanych samochodów, nie ma kompletnie nic. Te dopiero budzą grozę, a widok, jaki sobą prezentują, pozbywa mieszkańców nadziei na ich zagospodarowanie.

Nie wszystkie place zabaw we Wrocławiu należą do ZZK

Niektóre ogródki jordanowskie budowane na dużych, nowych osiedlach, zarządzane są przez spółdzielnie i wspólnoty mieszkaniowe. Tych placów zabaw miejska kontrola już nie obejmuje, ani pod kątem technicznym, ani w zakresie wymiany piasku. Wówczas usterki trzeba zgłaszać do zarządców terenu.

Place zabaw nie niszczą się same czy po miesiącu użytkowania

"To są lata zaniedbań" – mówi nam prezeska Nowego Nadodrza Izabela Duchnowska, wielokrotnie składająca wnioski o remont nadodrzańskich placów. - "Coś, co kiedyś było zjeżdżalnią lub huśtawką, teraz pozostaje jedynie bezużyteczną konstrukcją. To już nie jest uszkodzenie, które można zgłosić do zarządcy i naprawić. To jest… brak."

Brak, który nie wlicza się w program corocznej kontroli.

Duchnowska zaznacza, że place zabaw stały się niebezpieczne za sprawą samych mieszkańców osiedli.

"Jak mamy pozwolić bawić się w tych miejscach małym dzieciom, skoro na terenie zalega potłuczone szkło z butelek po alkoholu?" - pyta. - "Trudno też oczekiwać, że zajmą się tym osoby sprzątające. Przecież nikt nie będzie wybierał odłamków z piasku, czy żwiru!"

Łamią regulamin, nikt nie reaguje

Każdy plac zabaw ma swój regulamin. Przedstawia on zasady użytkowania terenu, wśród których znajdziemy m.in. zakaz spożywania alkoholu. Dlaczego więc nikt nie reaguje, gdy jest łamany?

Strach to najczęstszy powód, dla którego inni mieszkańcy nie interweniują, gdy widzą, że ich osiedlowy ogród służy za miejsce do urządzania alkoholowych libacji. Nie wiadomo, jak zareagują nietrzeźwi uczestnicy imprezy pod chmurką czy wandale. Czasami odpuszczamy sobie nawet wezwanie straży miejskiej czy policji. A to akurat błąd.

"Nie jest to codzienność, jeśli chodzi o zgłoszenia tego typu. Zachęcamy jednak do tego, aby każdy akt wandalizmu i nieodpowiedniego zachowania na placu zabaw zgłaszać odpowiednim służbom. Jeśli dzieje się coś naprawdę poważnego, ktoś niszczy sprzęty, tłucze butelki, awanturuje się, trzeba zadzwonić do nas lub po policję – mówi Waldemar Forysiak, rzecznik Straży Miejskiej.

"Jak służby mają się dowiedzieć o potrzebie interwencji, jeśli jej uprzednio nie zgłosimy?" - dodaje Duchnowska.

Tym bardziej, że jeśli uszkodzenie mienia wycenione zostanie na kwotę przekraczającą 500 złotych, wandalowi grozi spora grzywna, która być może, w przyszłości, odwiedzie go od dalszej działalności tego typu. Spożywanie alkoholu w miejscach publicznych także podlega karze pieniężnej.

A monitoring, który jest najlepszą formą kontroli? Trudno oczekiwać, że na każdym podwórku zawisną kamery, których koszt znacznie przekracza wartość nowego placu zabaw.

Czy wasze place zabaw też wymagają ratunku? Piszcie do nas na: [email protected], przyślijcie zdjęcia i lokalizację, a my postaramy się dotrzeć do zarządcy i poprosić o interwencję.

Kryzys wieku średniego. Skąd się bierze i czy dotyka wszystkich?

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Ale kto ma reagowac skoro w większosci przypadków to sami rodzice pija alkohol i tłuką tam butelki- dając przykład lkolejnemu pokoleniu patoli?

G
Gość
10 czerwca, 10:39, Gość:

Niestety , zamieszkują ludzie o kulturze ze wsi, za stodołą byłoby lepiej

I tu się mylisz. Rządzą nami ludzie o takiej mentalności. Przejedź się po Polsce to zobaczysz te hałdy skarbów za stodołą ale od frontu pełen Wersal. I ci ludzie, przyzwyczajeni do stwarzania pozorów, odpowiadają za podwórkową rzeczywistość.

G
Gość

Niestety , zamieszkują ludzie o kulturze ze wsi, za stodołą byłoby lepiej

Dodaj ogłoszenie