Nie żyje założyciel kultowego Baru Witek. Tadeusz Gawęcki zmarł w wieku 65 lat

Jerzy Wójcik
Jerzy Wójcik
Bar Witek przy ulicy Wita Stwosza
Bar Witek przy ulicy Wita Stwosza Pawel Relikowski / Polska Press
W środę - 11 marca zmarł Tadeusz Gawęcki. Znany był kilku pokoleniom wrocławian z kultowego Baru Witek przy ulicy Wita Stwosza. Stworzył miejsce, o którym wielu mówiło, że serwowane są tutaj najlepsze tosty w mieście. Wrocławianie wspominają Pana Tadeusza w licznych komentarzach pod informacją o śmierci na portalu społecznościowym. Przyznają, że przychodzili nie tylko smacznie zjeść, ale zamienić właśnie słowo i pożartować z właścicielem. Nie ma jeszcze podanego oficjalnego terminu pogrzebu Tadeusza Gawęckiego.

Prezydent Jacek Sutryk wspomina ostatnie spotkanie z Panem Tadeuszem z Baru Witek:

Mobilnych ołtarzy jednak nie będzie?

Wideo

Komentarze 58

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

H
Halinka
13 marca, 11:29, Ewa 39:

Co w tym dziwnego ze zmarl starszy juz pan w sedziwym wieku? To naturalna kolei rzeczy. A co jak mlodzi umieraja to jest dramat a ten swoje przezyl. Z pokolenia mlodych niewielu dozyje do starosci czyli do tych 65 lat. 65 lat to dobry wiek na smierc.

13 marca, 12:29, Gość:

jaka ty pusta jestes dziewczynko

13 marca, 14:35, Gość:

Masz rację, jakaś ty pusta i smutna

Pan Witek mógł jeszcze długo żyć i serwować nam świetne tosty

teraz będzie robił to ktoś inny

dla rodziny współczucie

Długo to może żyć 30 czy 40 latek, ale nie dziadek 65 letni. Zastanow sie co piszesz. Sam masz pewnie tyle i oszukujesz sie ze bedziesz jezzcze dlugo zyc. Przeciez pokolenie powojenne masowo umiera w wieku 60

G
Gość
12 marca, 19:44, Gość:

Bardzo niezdrowe fast-food'owe jedzenie. Kancerogenny topiony żółty ser marki Aro (lub podobnej jakości), bezwartościowa, zapychająca jelita biała wyjałowiona mąka, sól, tłuszcze trans, konserwowe ogórki z octu spirytusowego, wyrób keczupopodobny, kolorowe, słodzone, napoje gazowane, nieznanego pochodzenia wędliny (a raczej kolejne wyroby mięso-podobne), itd.

Tak prezentuje się "kultowy bar" wg. Jerzego Wójcika, pismaczyny z lokalnego brukowca. Aż ciśnie się na usta pytanie: dla kogo "kultowy"? Chyba dla czytelników i pracowników "wrocławskiej", wyrabiających na akord w fabryce przy taśmie, odpowiednio, przemysłowe produkty i stabloidyzowane wierszówki.

Jerzy Wójciku! Chyba nie będzie nic złego, ani niestosownego, jeśli złożę Twojej rodzinie, a w szczególności Twojemu dziecku, życzenia, aby codziennie, aż do śmierci, żywili się (nie mylić z odżywianiem organizmu!) w takim, i podobnych, miejscu? No, skoro tak polecasz innym i zachwalasz, niech ci karma również darzy!

12 marca, 21:12, Gość:

Jak możesz takie rzeczy wypisywać pod artykułem o czyjejś śmierci?

Jak mogę? Jako osoba, która na co dzień pracuje z ludźmi chorymi, uzależnionymi (w tym od śmieciowego jedzenia), których długość i jakość życia istotnie koreluje z ich zachowaniami i nawykami żywieniowymi - mogę. Jeżeli takie jak mój, emocjonalne i "brutalne", walące prawdę między oczy, komentarze, przyczynią się choć do jednej pozytywnej zmiany w życiu innego człowieka, a w szczególności nieodpowiedzialnego/nieświadomego Rodzica, który "zaraża" i przekazuje swoje wzorce zach. dzieciom (następnym pokoleniom), uznam, że warto było poświęcić prywatny czas, a zamieszczony komentarz spełnił swoją rolę, przedwczesna śmierć śp. Właściciela baru Witek - nie poszła na marne.

Jeżeli ktoś czuje się mocno urażony tym co, i jak, piszę, zarzuca mi publikowanie nieprawdy, złamanie prawa, zawsze może wejść ze mną w tryb sporu cywilnego. Zakładam, że moje IP/adres MAC, są dobrze znane redakcji brukowca "Gazeta Wrocławska". Nie ukrywam się za VPN-em, nie korzystam z sieci anonimizujących. Zaznaczam jednak, że celem nie było, i nie jest, moralne ocenianie zmarłego Pana Właściciela baru Witek, ale zwrócenie uwagi na niezwykle poważne i globalne zagrożenie, jakim jest galopująca epidemia chorób cywilizacyjnych (koronawirus to przy tym błahostka), dotykająca coraz to młodsze osoby, zaś niewłaściwe, szkodliwe nawyki (anty)żywieniowe, są tego główną przyczyną. W tym kontekście przysparzanie rzekomej "kultowości" miejsca, a tym samym (świadoma i z premedytacją, lub nie) promocja i reklama określonego stylu życia i wyborów, jest, w moim przekonaniu, działaniem karygodnym i skrajnie nieetycznym. Szczególnie, gdy robi to popularne lokalne tabloidowe medium chwalące się, co i rusz, swoimi zasięgami.

G
Gość

Bardzo niezdrowe fast-food'owe jedzenie! Kancerogenny topiony żółty "ser" marki Aro (lub zbliżonej jakości), bezwartościowa, zapychająca jelita biała wyjałowiona mąka (rak jelita grubego!), sól, cukier, tłuszcze trans, konserwowe ogórki z octu spirytusowego, nieznanego pochodzenia najtańsze wędliny a'la Selgros/Makro (a raczej wyroby mięso-podobne MOM, kwestie etyczne spożywania mięsa - już pomijam), wyrób keczupopodobny składający się z cukru/fruktozy, sztucznych zagęstników, barwników, konserwantów, skrobi modyfikowanej, na deser zaś "pyszne i nawadniające organizm " kolorowe, słodzone napoje gazowane. To wszystko wypiekane w czarnym od brudu i spalonego tłuszczu opiekaczu ("czyszczonym" na pokaz równie brudną skrobaczką), z toną zwęglonych resztek, podawane mocno przypieczone, a zazwyczaj spalone od spodu i góry (wg. badań Food Standard Agency (FSA) to silnie rakotwórczy akrylamid!). Jedzenie w cuchnących oparach spalenizny, jakim przesiąknięta była ta fastfoodowa buda.

Wobec powyższego, lepkie od brudu stoliki i podłoga, oblepione tłuszczem szyby, brak sanitariatu (!), niedostateczna wentylacja pomieszczenia, ciasnota, czy zmieniająca się jak w kalejdoskopie, wyglądająca na wiecznie wystraszoną i pracującą za karę obsługa - byłem świadkiem jak właściciel z przysłowiową pianą na ustach dosłownie "[email protected]ł" pracownice przy klientach (za zbyt wolną, jego zdaniem, pracę), o mało nie uderzył, a sprawiająca wrażenie zastraszonej szarej myszki żona, starała się bezowocnie i nieudolnie łagodzić sytuację - to mało istotne drobiazgi.

Tak, kilka razy zdarzyło mi się, w czasach szkolno-studenckich, zjeść produkty tam sprzedawane. Człowiek był głupi, nieodpowiedzialny za swoje (i innych!) zdrowie, ze skłonnością do ryzykownych zachowań, miał fatalne(!) nawyki żywieniowe, nie miał natomiast obecnej wiedzy, wykształcenia, doświadczenia i świadomości.

Niemniej, okropne wspomnienia z tego miejsca (i kilku podobnych), ku przestrodze, zostawiłem w swojej pamięci długotrwałej.

Tak właśnie prezentuje się (w każdym razie prezentował ponad dekadę temu) "kultowy" bar wg. Jerzego Wójcika, pismaczyny z lokalnego brukowca. Ciśnie się na usta pytanie: Dla kogo "kultowy" i jaka jest def. "kultowości" wg. autora wpisu? Czy to ten sam poziom "kultu", jak nieistniejąca już obskurna buda z knyszami i zapiekankami na dworcu Wrocław Główny? Ulubione miejsce stołowania się lokalnej żulerii, dworcowych ćpunów, brzuchatych taksówkarzy ze znajdującego się obok postoju i wracających nad ranem agresywnych imprezowych pijaczków, a o jakim swego czasu brukowiec "wrocławska" sentymentalnie i w zachwytach się rozpisywał? Może to jest "kultowe" dla typowych czytelników (robotniczy target) i pracowników "Gazety Wrocławskiej", wyrabiających na akord w fabryce przy taśmie, odpowiednio, przemysłowe (pół)produkty i stabloidyzowane miałkie wierszówki.

Panie Jerzy Wójciku! Chyba nie będzie nic złego, ani niestosownego, jeśli złożę Twojej Szanownej rodzinie, a w szczególności Twojemu dziecku, życzenia, aby codziennie, aż do śmierci, żywili się (nie mylić z odżywianiem organizmu!) w takim, i podobnych, miejscu? No, skoro tak uczciwie polecasz innym ludziom i szczerze zachwalasz uwiarygadniając przekaz "dziennikarskim autorytetem", niech Ci karma również darzy!

ku rozwadze na przyszłość

G
Gość

Bardzo niezdrowe fast-food'owe jedzenie! Kancerogenny topiony żółty "ser" marki Aro (lub zbliżonej jakości), bezwartościowa, zapychająca jelita biała wyjałowiona mąka (rak jelita grubego!), sól, cukier, tłuszcze trans, konserwowe ogórki z octu spirytusowego, nieznanego pochodzenia najtańsze wędliny a'la Selgros/Makro (a raczej wyroby mięso-podobne MOM, kwestie etyczne spożywania mięsa - już pomijam), wyrób keczupopodobny składający się z cukru/fruktozy, sztucznych zagęstników, barwników, konserwantów, skrobi modyfikowanej, na deser zaś "pyszne i nawadniające organizm " kolorowe, słodzone napoje gazowane. To wszystko wypiekane w czarnym od brudu i spalonego tłuszczu opiekaczu ("czyszczonym" na pokaz równie brudną skrobaczką), z toną zwęglonych resztek, podawane mocno przypieczone, a zazwyczaj spalone od spodu i góry (wg. badań Food Standard Agency (FSA) to silnie rakotwórczy akrylamid!). Jedzenie w cuchnących oparach spalenizny, jakim przesiąknięta była ta fastfoodowa buda.

Wobec powyższego, lepkie od brudu stoliki i podłoga, oblepione tłuszczem szyby, brak sanitariatu (!), niedostateczna wentylacja pomieszczenia, ciasnota, czy zmieniająca się jak w kalejdoskopie, wyglądająca na wiecznie wystraszoną i pracującą za karę obsługa - byłem świadkiem jak właściciel z przysłowiową pianą na ustach dosłownie "[email protected]ł" pracownice przy klientach (za zbyt wolną, jego zdaniem, pracę), o mało nie uderzył, a sprawiająca wrażenie zastraszonej szarej myszki żona, starała się bezowocnie i nieudolnie łagodzić sytuację - to mało istotne drobiazgi.

Tak, kilka razy zdarzyło mi się, w czasach szkolno-studenckich, zjeść produkty tam sprzedawane. Człowiek był głupi, nieodpowiedzialny za swoje (i innych!) zdrowie, miał fatalne(!) nawyki żywieniowe, nie miał natomiast obecnej wiedzy, wykształcenia, doświadczenia i świadomości.

Niemniej, okropne wspomnienia z tego miejsca (i kilku podobnych), ku przestrodze, zostawiłem w swojej pamięci długotrwałej.

Tak właśnie prezentuje się (w każdym razie prezentował ponad dekadę temu) "kultowy" bar wg. Jerzego Wójcika, pismaczyny z lokalnego brukowca. Ciśnie się na usta pytanie: Dla kogo "kultowy" i jaka jest def. "kultowości" wg. autora wpisu? Czy to ten sam poziom "kultu", jak nieistniejąca już obskurna buda z knyszami i zapiekankami na dworcu Wrocław Główny? Ulubione miejsce stołowania się lokalnej żulerii, dworcowych ćpunów, brzuchatych taksówkarzy ze znajdującego się obok postoju i wracających nad ranem agresywnych imprezowych pijaczków, a o jakim swego czasu brukowiec "wrocławska" sentymentalnie i w zachwytach się rozpisywał? Może to jest "kultowe" dla typowych czytelników (robotniczy target) i pracowników "Gazety Wrocławskiej", wyrabiających na akord w fabryce przy taśmie, odpowiednio, przemysłowe (pół)produkty i stabloidyzowane miałkie wierszówki.

Panie Jerzy Wójciku! Chyba nie będzie nic złego, ani niestosownego, jeśli złożę Twojej Szanownej rodzinie, a w szczególności Twojemu dziecku, życzenia, aby codziennie, aż do śmierci, żywili się (nie mylić z odżywianiem organizmu!) w takim, i podobnych, miejscu? No, skoro tak uczciwie polecasz innym ludziom i szczerze zachwalasz uwiarygadniając przekaz "dziennikarskim autorytetem", niech Ci karma również darzy!

ku rozwadze na przyszłość

G
Gość

Bardzo niezdrowe fast-food'owe jedzenie! Kancerogenny topiony żółty ser marki Aro (lub podobnej jakości), bezwartościowa, zapychająca jelita biała wyjałowiona mąka, sól, tłuszcze trans, konserwowe ogórki z octu spirytusowego, wyrób keczupopodobny, kolorowe, słodzone, napoje gazowane, nieznanego pochodzenia wędliny (a raczej kolejne wyroby mięso-podobne), itd.

To wszystko wypiekane w czarnym od brudu i spalonego tłuszczu opiekaczu ("czyszczonym" na pokaz równie brudną skrobaczką), z toną zwęglonych resztek, podawane mocno przypieczone, a zazwyczaj spalone od spodu i góry (wg. badań Food Standard Agency (FSA) to silnie rakotwórczy akrylamid!). Jedzenie w cuchnących oparach spalenizny, jakim przesiąknięta była ta fastfoodowa buda. Wobec powyższego, lepkie od brudu stoliki i podłoga, oblepione tłuszczem szyby, brak sanitariatu (!), niedostateczna wentylacja pomieszczenia, ciasnota, czy zmieniająca się jak w kalejdoskopie, wyglądająca na wiecznie wystraszoną i pracującą za karę obsługa - byłem świadkiem jak właściciel z przysłowiową pianą na ustach dosłownie "[email protected]ł" pracownice przy klientach (za zbyt wolną, jego zdaniem, pracę), o mało nie uderzył, a sprawiająca wrażenie zastraszonej szarej myszki żona, starała się bezowocnie łagodzić sytuację - to mało istotne drobiazgi.

Tak, kilka razy zdarzyło mi się, w czasach szkolno-studenckich, zjeść produkty tam sprzedawane. Człowiek był głupi, nieodpowiedzialny za swoje (i innych!) zdrowie, miał fatalne(!) nawyki żywieniowe, nie miał natomiast obecnej wiedzy, wykształcenia, doświadczenia i świadomości.

Niemniej, okropne wspomnienia z tego miejsca (i kilku podobnych), ku przestrodze, zostawiłem w swojej pamięci długotrwałej.

Tak właśnie prezentuje się (w każdym razie prezentował ponad dekadę temu) "kultowy" bar wg. Jerzego Wójcika, pismaczyny z lokalnego brukowca. Ciśnie się na usta pytanie: Dla kogo "kultowy" i jaka jest def. "kultowości" wg. autora wpisu? Chyba dla czytelników i pracowników "Gazety Wrocławskiej", wyrabiających na akord w fabryce przy taśmie, odpowiednio, przemysłowe (pół)produkty i stabloidyzowane miałkie wierszówki.

Jerzy Wójciku! Chyba nie będzie nic złego, ani niestosownego, jeśli złożę Twojej Szanownej rodzinie, a w szczególności Twojemu dziecku, życzenia, aby codziennie, aż do śmierci, żywili się (nie mylić z odżywianiem organizmu!) w takim, i podobnych, miejscu? No, skoro tak uczciwie polecasz innym i szczerze zachwalasz, niech Ci karma również darzy!

G
Gość
13 marca, 8:40, Teresa:

Biedny staruszek. Niech mu ziemia lekką będzie.

13 marca, 8:59, Gość:

staruszek ??

ile lat masz dziewczynko ??11, 12 13, ??

13 marca, 11:26, Teresa:

Mam 59 i wiem ze sama jestem juz stara. Wiek seniora zaczyna sie po 60 tce a wiec 65 latek to staruszek. To, ze bedziesz s8e oszukiwac i wmawiac sobie ze jestes jeszcze mlody nie uchroni Cie to przed smiercia. Ludzie starzy wmawiaja sobie ze sa nadal mlodzi. Zaklinanie rzeczywistosci nie uchroni cie przed smiercia.

Masz 59 w dowodzie, ale w duszy masz już ponad sto albo i więcej

Skąd biorą się takie znękane, dołujące ludziki? .

G
Gość
13 marca, 11:29, Ewa 39:

Co w tym dziwnego ze zmarl starszy juz pan w sedziwym wieku? To naturalna kolei rzeczy. A co jak mlodzi umieraja to jest dramat a ten swoje przezyl. Z pokolenia mlodych niewielu dozyje do starosci czyli do tych 65 lat. 65 lat to dobry wiek na smierc.

13 marca, 12:29, Gość:

jaka ty pusta jestes dziewczynko

Masz rację, jakaś ty pusta i smutna

Pan Witek mógł jeszcze długo żyć i serwować nam świetne tosty

teraz będzie robił to ktoś inny

dla rodziny współczucie

G
Gość

Szkoda Pana Tadeusza......

G
Gość
13 marca, 11:29, Ewa 39:

Co w tym dziwnego ze zmarl starszy juz pan w sedziwym wieku? To naturalna kolei rzeczy. A co jak mlodzi umieraja to jest dramat a ten swoje przezyl. Z pokolenia mlodych niewielu dozyje do starosci czyli do tych 65 lat. 65 lat to dobry wiek na smierc.

jaka ty pusta jestes dziewczynko

E
Ewa 39

Co w tym dziwnego ze zmarl starszy juz pan w sedziwym wieku? To naturalna kolei rzeczy. A co jak mlodzi umieraja to jest dramat a ten swoje przezyl. Z pokolenia mlodych niewielu dozyje do starosci czyli do tych 65 lat. 65 lat to dobry wiek na smierc.

T
Teresa
13 marca, 8:40, Teresa:

Biedny staruszek. Niech mu ziemia lekką będzie.

13 marca, 8:59, Gość:

staruszek ??

ile lat masz dziewczynko ??11, 12 13, ??

Mam 59 i wiem ze sama jestem juz stara. Wiek seniora zaczyna sie po 60 tce a wiec 65 latek to staruszek. To, ze bedziesz s8e oszukiwac i wmawiac sobie ze jestes jeszcze mlody nie uchroni Cie to przed smiercia. Ludzie starzy wmawiaja sobie ze sa nadal mlodzi. Zaklinanie rzeczywistosci nie uchroni cie przed smiercia.

G
Gość

Po co dajecie video wypowiedzi Sutryka w takich artykułach. Biedak nie potrafi dwóch zdań sklecić. Napawa się swoim głosem, gada byle gadać, a treści żadnej.

G
Gość

Pamiętne - "keczup na górę czy do środka" ? Spokój jego duszy.

G
Gość
13 marca, 8:40, Teresa:

Biedny staruszek. Niech mu ziemia lekką będzie.

staruszek ??

ile lat masz dziewczynko ??11, 12 13, ??

T
Teresa

Biedny staruszek. Niech mu ziemia lekką będzie.

Dodaj ogłoszenie