Nicolas Batsch: żeby skakać ze spadochronem, trzeba mieć mocną głowę

Michał Rygiel
Podczas zawodów w pilotowaniu czaszami na lotnisku w Szymanowie zawodnicy latali naprawdę wysoko
Podczas zawodów w pilotowaniu czaszami na lotnisku w Szymanowie zawodnicy latali naprawdę wysoko Piotr Janas
Udostępnij:
Złoty medalista The World Games 2017 w pilotowaniu czasami, Amerykanin Nicolas Batsch w krótkiej rozmowie opowiada o swoim stażu w tym sporcie oraz o tym, jak droga jest to dyscyplina.

- Od jak dawna zajmuje się pan tym sportem? To bardziej hobby, czy już pełnoprawny zawód i ciężka praca?

Uprawiam spadochroniarstwo od 16 lat, zawodowo zajmuję się tym od niecałych dziesięciu. To moja pasja, ale i zawód. Zajmuję się szkoleniem początkujących spadochroniarzy, ale dodatkowo podróżuję po całym świecie i trenuję ludzi, którzy myślą o wygrywaniu zawodów rangi międzynarodowej. Oprócz tego skupiam się na kwestiach bezpieczeństwa w codziennych skokach zwykłych ludzi.

- Przygotowywał się pan do The World Games 2017 inaczej niż zazwyczaj?

Nie, zasadniczo moje przygotowania się nie zmieniły. Bardzo ciężko trenowałem, nie tylko fizycznie, bo w tym sporcie niezwykle liczy się przygotowanie mentalne. Bez mocnej głowy nie można myśleć o skakaniu ze spadochronem.

- Jak wiele skoków trzeba oddać, aby nie wypaść z rutyny, dalej być w formie?

W zeszłym roku prawie zakończyłem karierę, więc w ostatnich 18 miesiącach oddałem tylko 45 skoków, ale rzeczywiście trzeba ich oddać sporo. Przynajmniej kilkaset rocznie. W moim przypadku sporą rolę odgrywa doświadczenie oraz przygotowanie mentalne i fizyczne, więc nie musiało być ich tak dużo. Niemniej ten sport, jak każdy inny, wymaga regularnych treningów, a to wiąże się z ciągłym skakaniem.

- Ile trzeba zainwestować, żeby utrzymywać się w światowej czołówce spadochroniarzy?

Co roku inwestuję z własnej kieszeni średnio 30-40 tysięcy dolarów, żeby móc dalej uczestniczyć w zawodach i wygrywać. Sponsorzy zapewniają nam wyłącznie sprzęt, a nie ma zbyt wielu zaangażowanych firm, które chcą zainwestować w ten sport. Dodatkowo zwiększa się rywalizacja, więc siłą rzeczy przypada na każdego coraz mniejszy kawałek tortu. Osobiście na przestrzeni ostatnich 10 lat zainwestowałem w ten sport około pół miliona dolarów.

- W swojej karierze na pewno podróżował pan po świecie, ale to chyba Pana pierwsza wizyta w Polsce. Jak ocenia Pan organizację zawodów w Szymanowie?

Szymanów to świetne miejsce, Wszystko jest znakomicie zorganizowane, naprawdę nie mamy na co narzekać. Organizatorzy wykonali kawał dobrej roboty. Bardzo mi miło, że tyle osób poświęciło swój czas i swoją energię, żebyśmy poczuli się tutaj jak najlepiej. Wielkie podziękowania należą się także kibicom za to, że tak licznie przyjeżdżają nas wspierać.

Rozmawiał Michał Rygiel

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

K
Kaszka
Słyszałam, że taki skok ze spadochronem dużo adrenaliny dostarcza ale ja to bojąca jestem więc bym raczej nie wyskoczyła. Latałam kiedyś w leszczyńskim aerotunelu i to taka z deko spokojniejsza rozrywka bardziej dla osób o mniej silnych nerwach
Przejdź na stronę główną Gazeta Wrocławska
Dodaj ogłoszenie