„Nauczanie zdalne mogłoby przynieść korzyści pewnej grupie uczniów ”. Nauczyciel o nauce w pandemii

Nadia Szagdaj
Nadia Szagdaj
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjne Marzena Bugala Polska Press
Rozpoczęcie roku szkolnego zawsze niesie za sobą wiele emocji. W tym roku dodatkowo nauczyciele, uczniowie, dyrektorzy szkół i rodzice mają nadzieję, że jego rytmu nie zaburzy kolejny lockdown. Szczególnie zaniepokojeni są rodzice tych dzieci, które w tym roku zdają egzaminy do szkół średnich i maturalne. Wielu z nich zastanawia się, czy ich dzieci podołają po tak długiej przerwie, efektywnemu uczestniczeniu w tradycyjnych lekcjach. Niektórzy uczniowie jednak zdają się preferować lekcje w domowym zaciszu.

- Aby ocenić, czy i jak kwarantanna wpłynęła na poziom wiedzy uczniów, potrzebujemy zajęć w szkole i interakcji z podopiecznymi – mówi pani Barbara, nauczycielka języka polskiego w jednej z wrocławskich szkół podstawowych i wychowawczyni klasy ósmej.

- Widać tę serdeczność między dziećmi, które po czasie rozłąki spotykają się ze sobą w szkole – zauważa polonistka. - Młodzież potrzebuje kontaktu. Dzieci inaczej zachowują się w grupie, a inaczej w domu. W klasie dystans, o którym tyle się teraz mówi, znika. Także i z mojej perspektywy lepiej jest oceniać postępy w nauce, gdy widzimy się z dziećmi w szkole.

Szeroko też dyskutuje się o potencjalnych problemach w nauce i spadku poziomu wiedzy u dzieci, spowodowanymi brakiem naturalnego, szkolnego rytmu pracy. - Trudno te kwestie poruszać teraz, na początku roku. Pod koniec roku mieliśmy takie zalecenie z MEN, aby nie kontrolować stanu wiedzy dzieci kartkówkami, nie sprawdzać im zeszytów. Po prostu nie stresować. Teraz jednak musimy dokonać diagnoz i przekonać się jak duże są zaległości u uczniów i co w ich wiedzy trzeba będzie uzupełnić.

Okazuje się też, że zajęcia zdalne wpłynęły na niektórych uczniów pozytywnie. - To nie jest duża grupa osób – zaznacza nauczycielka. - Mam jednak takich uczniów, którzy uczestnicząc w zajęciach zdalnych zyskali więcej pewności siebie. Jedna z moich uczennic podniosła swoje umiejętności i ocenę o stopień. Wcześniej być może czuła się przytłoczona przez inne dzieci, a w domu zaczęła wykorzystywać cały swój potencjał. I tu może się pojawić refleksja nad walorami nauczania domowego, które pewnej grupie dzieci mogłoby przynieść korzyści.

Póki co nie ma sygnałów sugerujących, że forma nauczania znów ulegnie zmianie. Dzieci wróciły do szkół z dniem pierwszego września na tradycyjne lekcje w klasach.

Astronauci amatorzy polecieli w kosmos

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

T
TaB
Z tego co ja pamiętam, to życie w klasie to trochę jak w dżungli - dla co wrażliwszych jednostek może być dręczące... Z kolei od mojej żony-nauczyciela wiem, że nauka zdalna (mocno) odstaje poziomem od tej stacjonarnej...
C
Caro
Cóż, ja znam kilka "madek", które twierdzą, że nauka zdalna jest lepsza, bo wcześniej ich bąbelki dostawały dwójki i trójki, a na zdalnych sprawdzianach zaczęły zbierać czwórki. Jedna nawet cieszyła się, że jej syn skończył ósmą klasę z czerwonym paskiem (po raz pierwszy w życiu!), a do tego dostał się do lepszego ogólniaka, bo wiele olimpiad było zawieszonych, więc kujony nie nabiły sobie dodatkowych punktów.

Ogólnie wydaje mi się, że dla wielu rodziców i uczniów szkoła byłaby lepsza, gdyby jej wcale nie było.
Dodaj ogłoszenie