Najgorszy dzień pokoju jest lepszy niż najpiękniejszy dzień wojny - rozmawiamy z nowym dyrekotrem IPN we Wrocławiu

Maciej Sas
Maciej Sas
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
O swoich związkach z Wrocławiem, planach zawodowych na najbliższe miesiące i sposobach na porozumienie się z krytykami Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej we Wrocławiu mówi Paweł Mikołaj Rozdżestwieński powołany na stanowisko p.o. dyrektora tej instytucji w rozmowie z Maciejem Sasem

Kiedy w jakiejś instytucji pojawia się człowiek z zewnątrz, od razu przypina mu się łatkę „spadochroniarz”. Pan podkreśla, że takim nie jest, chociaż przyjechał Pan do nas z Sochaczewa…
Znam Wrocław, kocham go – tutaj się wychowałem. Na Kozanowie mieszkała siostra mojej mamy – nie mówię więc, że jestem z Wrocławia, ale z Kozanowa, bo przecież każdy prawdziwy wrocławianin nie mówi: „jestem z Wrocławia”, ale „jestem z Biskupina czy Sępolna” (śmiech). Lubię tu być, bo uważam, że to jedno z najnowocześniejszych miast w Polsce.

Podobno pracował tutaj, chociaż nie jako historyk.
To prawda, mam głównie doświadczenia korporacyjne – pracowałem 7 lat we wrocławskiej firmie technologicznej zajmującej się produkcją zabezpieczeń dokumentów komunikacyjnych Rzeczypospolitej Polskiej.

To, że nie jest Pan historykiem z zawodu, ale prawnikiem stanowi Pański atut czy przeszkodę w obowiązkach związanych z kierowaniem wrocławskim oddziałem IPN?
Chciałbym tu zbudować zespół, a żeby to zrobić, trzeba spojrzeć na pewne problemy z innego punktu widzenia, niż patrzą historycy. Interesują mnie procesy związane z logistyką i zrządzaniem – takie, które ułatwią ludziom działanie w taki sposób, by to, co robią stało się bardziej przyswajalne dla osób z zewnątrz.

Czy dobrze rozumiem, że to trochę jak oficer łącznikowy, a więc chodzi Panu o przełożenie tego, co robią pracownicy wrocławskiego IPN-u na język ludzi niezwiązanych z tą instytucją?
Nie o to mi chodzi – chciałbym, żeby moi ludzie wyszli stąd, pokazali innym, jak ciekawymi, ważnymi sprawami się zajmują i żeby zachwycili innych efektami swojej pracy.

Jeśli chodzi o stosunek wrocławskich polityków do IPN-u, nie są to łatwe relacje, co pokazały m.in. losy Pańskiego poprzednika, który był dyrektorem bardzo krótko… Nie obawia się Pan trudności z tym związanych? Część historyków, szczególnie tych bardziej konserwatywnych mówi wprost o potrzebie rozbicia „układu wrocławskiego”.
Musimy rozmawiać i wymieniać się logicznymi argumentami, bo chciałbym, żeby ta kadencja (nie wiem, jak długo potrwa, bo na razie jestem pełniącym obowiązki dyrektora) była czasem łączącym ludzi, a nie – dzielącym. Mówiąc krótko, chciałbym, byśmy znaleźli te elementy wspólne w świadomości historycznej, które nas łączą, a nie takie, które dzielą. I żebyśmy w tym celu budowali mosty, bo to jest dużo lepsze niż ich palenie.

I tracenie energii na bezcelową walkę?
Otóż to! Mój świętej pamięci dziadek zawsze mawiał, że najgorszy dzień pokoju jest lepszy niż najpiękniejszy dzień wojny.

Jakie są najważniejsze plany związane z praca oddziału, którym zaczął Pan właśnie kierować.
To przede wszystkim dwie ważne rocznice: 40. wprowadzenia stanu wojennego i 40. narodzenia się Solidarności Walczącej. Ale chcę też nawiązać bliskie kontakty z organizacjami młodzieżowymi oraz z organizacjami pozarządowymi (NGO). Ważna będzie też współpraca z różnymi środowiskami związana z tym, byśmy pamiętali o wrocławianach pochodzących ze Lwowa…

Nie tylko stamtąd, bo też z Krakowa czy z Wielkopolski…
Oczywiście – chodzi mi o wszystkich tych, którzy odbudowywali miasto – nie tylko pod względem materialnym, ale też intelektualnym i duchowym, bo to jest również niesamowicie istotny element tego, jak Wrocław wygląda dzisiaj! To miasto stworzone na nowo dzięki tym wszystkim ludziom, którzy tu przyjechali w 1945 roku. Ta barwność kulturowa, to, że tu istnieje jedna z najpiękniejszych synagog w Polsce, że są piękne świątynie różnych wyznań chrześcijańskich bardzo wzmacnia potencjał całego regionu.

Pojawia się ktoś z zewnątrz, więc wszyscy mówią o wielkich porządkach i zmianach. Planuje Pan rewolucję w swoim oddziale IPN czy może ewolucję?
Uważam, że każdy, kto tu pracuje, przez najbliższe 3-4 miesiące, gdy będę pełniącym obowiązki ma czas na to, by pokazać, co chciałby zrobić, czego nie mógł zrealizować do tej pory. I to jest dla mnie najważniejszy kierunek działania w tym względzie.

Mięsożerni mężczyźni bardziej szkodliwi

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Jaki dyrekotr taki IPN
Dodaj ogłoszenie