MPWiK powinno zaprojektować oczko wodne w Parku Grabiszyńskim. Jest odpowiedź Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska

Nadia Szagdaj
Nadia Szagdaj
Zgodnie z prawem, jeżeli ochrona elementów przyrodniczych nie jest możliwa, należy podejmować działania mające na celu naprawienie wyrządzonych szkód, w szczególności przez kompensację przyrodniczą - mówi Rafał Kłodek z RDOŚ.
Zgodnie z prawem, jeżeli ochrona elementów przyrodniczych nie jest możliwa, należy podejmować działania mające na celu naprawienie wyrządzonych szkód, w szczególności przez kompensację przyrodniczą - mówi Rafał Kłodek z RDOŚ. Frank Winkler/Pixabay
Spór między społecznikami i MPWiK trafił pod ocenę RDOŚ. - Do przygotowania ostatecznego projektu oraz wykonania zbiornika lub zbiorników zobowiązany jest podmiot, który spowodował szkodę, czyli MPWiK – informuje Rafał Kłodek, Naczelnik Wydziału Ochrony Przyrody. Przypomnijmy, wrocławskie MPWiK jesienią 2020 roku zlikwidowało oczko wodne w parku Grabiszyńskim, które powstało na skutek wycieku wody z magistrali biegnącej pod parkiem. Podczas usuwania awarii zasypano żywcem kijanki kilku gatunków żyjących w nim żab.

- Bez projektów oczka wodnego nie ruszymy – mówi Ewa Zachara, inicjatorka akcji Żaba Dnia dla MPWiK, która ma na celu przypomnieć przedsiębiorstwu o kompensacji środowiskowej, w ramach której zasypane oczko wodne w Parku Grabiszyńskim miało zostać odtworzone. Przypomnijmy, że wraz z likwidacją zbiornika doszło do zniszczenia siedliska żab zielonych, będących pod ochroną.

Więcej o sprawie przeczytasz tutaj: link

MPWiK twierdzi, że podtrzymuje chęć współpracy z aktywistami. Władze przedsiębiorstwa uważają jednak, że za dostarczenie projektu oczka odpowiadają mieszkańcy. - Wciąż czekamy na nowy projekt wykonawczy, a także inne wymagane dokumenty, w tym pozwolenie właściciela terenu na budowę oczka wodnego. Liczymy, że strona społeczna wypełni zobowiązania, których się podjęła – twierdzi Martyna Bańcerek, rzecznik prasowy MPWiK.

- Wykonanie koncepcji projektowej dla oczka wodnego nie leży w kompetencji aktywistów. Fakt, że to zrobili wynikał z ich z dobrej woli współpracy z MPWiK – odpowiada Rafał Kłodek z RDOŚ. - Zgodnie z prawem, jeżeli ochrona elementów przyrodniczych nie jest możliwa, należy podejmować działania mające na celu naprawienie wyrządzonych szkód, w szczególności przez kompensację przyrodniczą. Zatem w tym przypadku, z uwagi na zniszczenie siedliska żab zielonych, powinno się wybudować siedliska zastępcze w postaci zbiorników wodnych.

Religia i etyka w szkole. Kto ma kształcić nauczycieli etyki?

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Krzysiek
20 lipca, 5:58, Gość:

Myślę że eko terrorystów porąbało na całego. Ta kałuża byla tuż przy rzece Ślęza, a dokładnie w korycie pomiędzy wałami.

Dość jazgolenia nad kałuża która była notabene wytworem uszkodzonego rurociągu.

W takich sytuacjach bardzo mi brakuje poprzedniego ustroju w tym kraju..

Już tam by wam zrobili ścieżkę zdrowia z oczkiem na końcu

20 lipca, 16:15, Gość:

Jak nie wiadomo o co chodzi, chodzi o pieniądze. To tyle na temat tzw. "aktywistów" i innych farbowanych na zielono chytrych dziadów.

Ciekawe, że byłą wytworem uszkodzonego rurociągu, skoro jest widoczna na ortofotomapach sprzed 4 lat. Tak, mamy XXI wiek, takie rzeczy da się zweryfikować.

I tak, wiele efemerycznych zbiorników leży w dolinach rzecz między wałami, część płazów jest do tego przystosowana - ale to trzeba mieć jakąś wiedzę na temat tych zwierząt. Za to żadne zwierzę nie jest przystosowane do bycia zasypanym żywcem.

Smutne też, że dla niektórych liczy się tylko kasa. Gdybym dostawał kasę za każdym razem jak słyszę te bzdury o aktywistach, którzy protestują za pieniądze to żyłbym jak szejk.

Otóż drodzy smutni ludzie, istnieją tacy, którzy robią rzeczy, bo tak trzeba. Bo nie zasypuje się żywcem zwierząt a potem pali głupa.

RDOŚ to instytucja, która zapoznała się z dowodami w sprawie i wydała opinię. Ale dla was, smutne mietki, tylko kasa w życiu się liczy. Nie umiecie sobie wyobrazić innych imperatywów? Smutne.

Za to doskonale odnaleźlibyście się jako ci, co to pałują ludzi o odmiennych od was poglądach, brawo, towarzysze!

G
Gość
We Wrocławiu nie dba się o system wodny jak i lokalne zbiorniki istniejące oraz tworzenie nowych . Zachęca się do łapania wody z dachów do beczek . Czyli tworzenie skupiska komarów pod budynkami.
Dodaj ogłoszenie