Możdżer gra Komedę. I to jak!

Marta Wróbel
"Komedą" Leszek Możdżer po raz kolejny udowadnia, że jest interpretatorem przez duże I
"Komedą" Leszek Możdżer po raz kolejny udowadnia, że jest interpretatorem przez duże I fot. anna arent
Udostępnij:
Trębacz Tomasz Stańko płytą "Litania. Music of Krzysztof Komeda" zawojował międzynarodowy rynek muzyczny, a Maria Sadowska po wydaniu "Tribute To Komeda" przestała być nazywana przez media protekcjonalnie "Marysią".

Pianista Leszek Możdżer z krążkiem "Komeda", trafił właśnie na pierwsze miejsce listy najlepiej sprzedających się płyt w kraju, pozostawiając w tyle najnowsze albumy Beyoncé i Kamila Bednarka. Zasłużenie.

Co prawda dla Możdżera, który równie dobrze czuje się w popie, co w jazzie i klasyce, złote i platynowe płyty to żadne novum, jednak album "Komeda" ukazuje się w wyjątkowym momencie. Po pierwsze, w roku 80. rocznicy urodzin kompozytora - ikony, o którym mówi się, że polski jazz lat 50. i 60. nosi jego imię. Po drugie, krążek trafił do sklepów muzycznych na kilka dni przed przekazaniem archiwum Krzysztofa Komedy-Trzcińskiego do Biblioteki Narodowej w Warszawie. Teraz każdy może na własne oczy zobaczyć rękopisy muzyczne artysty, w tym partytury do takich filmów, jak słynne "Prawo i pięść" Jerzego Hoffmana i Edwarda Skórzewskiego czy "Nóż w wodzie" i "Dziecko Rosemary" Romana Polańskiego.

Na płycie Możdżera, notabene nagranej w jego wrocławskim studiu, znalazło się osiem kompozycji Komedy: moja ulubiona "Cherry", "Crazy Girl", "Ballad For Bernt" i "Moja ballada" z "Noża w wodzie", suita "Svantetic" z płyty "Astigmatic", uważanej za jedno z najważniejszych dokonań polskiej szkoły jazzowej, a także "The Law And The Fist" z "Prawa i pięści", "Sleep Safe and Warm" z "Dziecka Rosemary" i poruszająca "Nighttime, Daytime Requiem", którą Komeda napisał po śmierci Johna Coltrane'a. Wybór Możdżera nie jest zaskakujący, ale słuchając choćby jego wcześniejszej płyty z kompozycjami filmowymi Jana A.P.

Kaczmarka, nikt chyba nie oczekiwał od pianisty tego, że jako interpretator pójdzie na łatwiznę.
Album wydany przez ATC Music - kolejną po ECM niemiecką wytwórnię, znaną z promowania świetnego jazzu, ukazał się w wielu krajach świata. I bardzo dobrze. Związany z Wrocławiem pianista po raz kolejny ma szansę pokazać, że jest interpretatorem przez duże "I". A jak wiadomo, najtrudniej jest z interpretacją tzw. kanonu, o czym Możdżer mówi na płycie pod koniec "Mojej ballady" ("To wcale nie jest łatwe").

Na płycie Możdżer sam sobie jest żeglarzem, sterem i okrętem, nie zaprosił na "Komedę" żadnych muzyków towarzyszących. Łatwo więc docenić precyzję, z jaką artysta dawkuje słuchaczowi emocje. Nie szafuje dźwiękami, snuje stare-nowe opowieści, czarując wyrazistością w "Ballad For Bernt", harmonią w "Crazy Girl" i wzruszając w "Sleep Sweet and Warm". A kiedy zwalnia nieco tempo (w stosunku do oryginału, w którym pierwsze skrzypce grał saksofon Bernta Rosengrena) w "Cherry", wiadomo, że twórcza improwizacja Możdżerowi też nie jest obca. Wtedy mało istotne staje się to, że wszystkie kompozycje z "Komedy" słyszeliśmy już gdzieś i kiedyś w różnych wersjach. I zostaje nowa jakość, dzięki której Możdżer po raz kolejny pokazuje światu swój kunszt. A świat po raz kolejny docenia spuściznę Krzysztofa Komedy. Świetna płyta.

Leszek Możdżer "Komeda", ACT Music 2011, cena: 63 zł

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie