Most 45 metrów nad ulicą? (ZAGADKI, TAJEMNICE, SEKRETY)

Juliusz Woźny

Wideo

Tym razem zapraszam na spacer ulicą Szewską. Sklepy, warsztaty rzemieślnicze, bogate kamienice. Ale też piękne kościoły, domy handlowe i pałace. Wiadomo – jedna z najważniejszych ulic miasta – sąsiadująca z rynkiem.

No! Przynajmniej w tym przypadku, co do nazwy sprawa jasna - mruknie Czytelnik, znudzony moimi przemądrzałymi dywagacjami o nazwach wrocławskich ulic. A tu – zaskoczenie! Niemiecka nazwa Schuhbrücke, zdaniem historyków może oznaczać dwie rzeczy. Rzeczywiście może dotyczyć działających tu warsztatów szewskich (Schuhe – czyli buty). Oczywiście nie wyobrażajmy sobie, że wzdłuż całej ulicy nie było innych warsztatów, a jedynie pracownie szewskie. Szewców było zapewne kilku, być może nieco więcej niż w innych miejscach Wrocławia. Już w 1306 roku pojawiła się łacińska nazwa platea sutorum – czyli ulica szewska. Ale… Zazwyczaj jest to irytujące, „ale”. Być może nazwa odnosiła się do drewnianych pomostów pozwalających przejść ulicę suchą stopą, a właściwie „suchym butem”. Stąd nazwa pomost obuwniczy („Brücke” to po niemiecku most). Wykopaliska archeologiczne potwierdzają, że Szewska była bardzo błotnista, odnaleziono też fragmenty drewnianych pomostów, dzięki którym buty przechodniów i właścicieli tutejszych posesji miały szanse na dłuższy żywot.

Należy też wziąć pod uwagę trzecią możliwość. Być może sprawa odnosiła się do tego, że Szewską wcześnie wybrukowano… A te średniowieczne bruki to też trochę co innego, niż dziś sobie wyobrażamy. To nie były równiutko przycięte kamienne kostki ułożone z poziomicą, precyzyjnie. Średniowieczny bruk raczej należy określić mianem kocich łbów – kto nie wie, z czym to skojarzyć zapraszam na dziedziniec Arsenału Miejskiego – tam można zobaczyć, jak malowniczo, ale i niebezpiecznie wyglądała ul. Szewska wieki temu. Niebezpiecznie dla kobiet w szpilkach. W średniowieczu nikt nie myślał o budowaniu szpilkostrad.

Przy Szewskiej mieszkali kiedyś nie tylko szewcy. Swoje pałace mieli tu książęta, krzyżowcy-szpitalnicy z czerwoną gwiazdą wznieśli klasztor, a bogaci kupcy zbijali na handlu fortuny, dzięki którym byli jeszcze bogatsi.

Ulica Szewska

niegdyś ciągnęła się między murami miejskimi od Furty Młyńskiej, na północy, przy Odrze, do Furty Menniczej, znajdującej się na południu. Kto nie wierzy, niech sprawdzi na starych planach.

Nieopodal wjazdu na ul. Szewską wznosi się dumnie jeden z najbrzydszych budynków w naszym mieście - Garaż – Szewska Centrum. Parking zwieńczony czwórzębnym szpikulcem miał, w intencji twórców, stanowić dominantę w tym miejscu, gdyż wszyscy odczuwali jej dojmujący brak. Koszmarek jest z nami od 1999 roku. Nieco dalej, po tej samej stronie Dom Handlowy „Kameleon” fenomenalne dzieło Ericha Mendelsohna. Jedyny wrocławski budynek tego światowej sławy architekta, wzniesiony w latach 1927-1928 na zlecenie Rudolfa Petersdorffa.

Ekspresjonistyczny gmach o ścianach pokrytych harceńskim trawertynem wciąż inspiruje wrocławskich architektów. Charakterystyczne zaokrąglone wykusze odnajdziemy w kilku miejscach w naszym mieście. Nie zawsze jest to naśladownictwo udane, ale świadczy o tym, że Mendelsohn wciąż fascynuje. Jego dzieła spotkamy w innych polskich miastach, a także w Rosji, Stanach Zjednoczyć i Izraelu. O Domu Handlowym Feniks mówiłem w innym filmie z cyklu „Zagadki, tajemnice, sekrety”, więc zapraszam tam, natomiast kościołowi Marii Magdaleny poświęcę osobny film – na razie zachęcam do przyjrzenia się, a tych z lepszą kondycją do wspięcia się, na Mostek Pokutnic, zwany Mostkiem Czarownic. To on znajduje się na wysokości 45 metrów nad brukiem ulicy Szewskiej. Ponoć w jasne noce można zobaczyć na nim krnąbrne wrocławianki, które zamiast żyć skromnie, wyjść za mąż i wychowywać dzieci wolały stroić się i balować. Zostały skazane na to, aby po wieczne czasy sprzątać mostek między wieżami kościoła św. Marii Magdaleny. Mostek zagrał w filmie „Sługi boże”. W intencji twórców miał to być kryminał z elementami thrillera. Czy się udało? W filmie kilka samobójczyń rzuca się z mostku wprost na bruk Szewskiej. Jeśli dokładniej przyjrzeć się, że przed mostkiem jest jeszcze od strony ulicy dach nawy głównej, trzeba przyznać, że biedaczki miały wybicie jak Adam Małysz.

Po przeciwnej stronie ulicy też warto zerknąć w górę na piękny średniowieczny wizerunek Matki Boskiej z Dzieciątkiem zdobiący kamienicę. Dwa przystanki tramwajowe dalej trafimy na obiecane przez mnie pałace. Przy ul. Szewskiej 36 w dawnym renesansowym pałacu Haynesów mieści się dziś Instytut Etnologii, Kulturoznawstwa, Historii, Historii Sztuki oraz Archeologii. Po przeciwnej stronie ulicy wznosi się dawna rezydencja książąt legnicko-brzeskich z poł. XVI w., przebudowana w XIX w. na siedzibę prezydium policji. Warto zajrzeć do środka, aby w sieniach zobaczyć zachowane do dziś książęce herby.

Zobaczcie inne odcinki serii ZAGADKI, TAJEMNICE, SEKRETY

Nieco dalej, przed czternastowiecznym kościołem św. Macieja stoi najpiękniejszy w naszym mieście pomnik św. Jana Nepomucena, autorstwa Jana Jerzego Urbańskiego. Za monumentem, przy kościelnym murze archeolodzy podczas badań w 2004 roku poszukiwali szczątków najsłynniejszego barokowego poety Wrocławia - Jana Schefflera, zwanego Angelusem Silesiusem. Poszukiwacze odnaleźli trumnę ze szczątkami trzech osób. Być może jedną z nich był poeta. Niestety szczątki, które mogły należeć do Angelusa nie zawierały czaszki, zatem ich identyfikacja nie była możliwa. Jednak kości nosiły ślady po przebytej gruźlicy, na którą cierpiał Anioł Ślązak i ostatecznie na nią właśnie zmarł. Naprzeciw kościoła św. Macieja baczny obserwator zauważy ślady dawnego kościoła św. Agnieszki. Był on zbudowany w stylu gotyckim. W roku 1811 został, jak to się wówczas eufemistycznie określało, zsekularyzowany. Prezbiterium zburzono, a nawę przebudowano na budynek mieszkalny. Podczas późniejszych prac konserwatorskich odsłonięto tynki, dzięki czemu można dziś zobaczyć część murów dawnej świątyni.

Idąc dalej ku rzece, zobaczymy klasztor Szpitalników z Czerwoną Gwiazdą. Teren zakonnikom podarowała księżna Anna, wdowa po Henryku II Pobożnym, która hojną ręką wspierała kościelne fundacje. Szpitalnicy byli bardzo zamożnym zakonem, więc wznieśli z biegiem lat w tym miejscu wspaniałe zabudowania klasztorne. W wieku XVII i XVIII gotyckie budowle zastąpiły gmachy barokowe o iście pałacowym charakterze. W roku 1910 król pruski Fryderyk Wilhelm III dokonał kasaty klasztoru. Akcja likwidacji katolickich klasztorów objęła wiele takich dolnośląskich obiektów. Chodziło o zapełnienie kasy państwa, która świeciła pustkami wskutek kontrybucji nałożonych na Prusy przez Napoleona. Zlikwidowano wówczas 69 śląskich klasztorów. Przy tej okazji zniszczono lub rozkradziono tysiące dzieł sztuki. Po ostatniej wojnie w gmachach dawnego klasztoru zlokalizowano Zakład Narodowy im. Ossolińskich – jedną z najbardziej zasłużonych instytucji w dziejach kultury polskiej.
Wszystkie programy z cyklu "Zagadki, tajemnice, sekrety..." dostępne są tutaj KLIKNIJ

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

w
wroclauer
Od 15 zdjęcia nie da się odpalić następnych.
G
Gość
"W roku 1910 król pruski Fryderyk Wilhelm III dokonał kasaty klasztoru." - Ludzie!!! Gdzie był korektor (na piwie)?
Dodaj ogłoszenie