Morskie farmy wiatrowe mają być przyszłością polskiej energetyki. Czy na Bałtyku będzie tłoczno?

Materiał informacyjny Forum Ekonomiczne Karpacz 2021
Udostępnij:
Po uchwaleniu ustawy offshore, przedsiębiorcy mogą stawiać farmy wiatrowe na morzu. W związku z tym PGE uruchomiła projekt Baltica, w ramach którego powstaną siłownie wiatrowe na Bałtyku. Farmy PGE o mocy 3,5 GW będą wytwarzać niemal tyle mocy, ile Elektrownia Bełchatów.

Farmy wiatrowe stały się elementem krajobrazu Polski, ale prawdziwa rewolucja zacznie się w kolejnych latach. W styczniu tego roku przyjęto ustawę offshore, która umożliwia budowanie morskich elektrowni wiatrowych.

W projekt zaangażował się państwowy gigant – PGE Polska Grupa Energetyczna – który rozpoczął wielką inwestycję na Bałtyku. Do 2030 roku powstanie Morska Farma Wiatrowa Baltica realizowana w dwóch etapach Baltica-2 i Baltica-3, o łącznej mocy zainstalowanej do 2,5 GW. Po 2030 roku PGE wybuduje co najmniej 1 GW w tej technologii.

– W tej chwili jest to nasza najważniejsza inwestycja. W ciągu dekady planujemy razem z naszym wspólnikiem wydać ok. 40 miliardów złotych. Mówimy o mocy 2,5 GW do 2030 roku i o dodatkowym 1 GW po tym roku. Dla porównania, to trzy czwarte mocy największej na świecie elektrowni na węgiel brunatny, czyli Bełchatowa. To ogromna moc, która dostarczy energię elektryczną do ponad pięciu milionów mieszkań w Polsce – mówi Wojciech Dąbrowski, prezes zarządu PGE.

Spółka zakłada, że pierwszy prąd z projektu offshore popłynie w 2026 roku. Docelowo do 2030 roku odnawialne źródła energii, w tym morska energetyka wiatrowa, będą stanowiły połowę miksu energetycznego wytwarzanego przez państwowego giganta.

Zgodnie z przyjętą strategią, PGE do 2050 roku będzie dostarczać swoim klientom tylko zeroemisyjną energię. Ważnym elementem tegoplanu ma być prąd produkowany we wspomnianych elektrowniach wiatrowych zlokalizowanych na Morzu Bałtyckim, w odległości ok. 30 kilometrów od brzegu. W trakcie panelu: „Czy będzie tłoczno na Bałtyku? – inwestycje w offshore”, zorganizowanym na XXX Forum Ekonomicznym w Karpaczu, eksperci przekonywali, że energetyka wiatrowa została dobrze zbadana, a Europa jest globalnym potentatem w tej branży. Przykładem są instalacje w Danii, które po wielu latach używania
zostały zdemontowane i zutylizowane w sposób przyjazny środowisku. To kolejna przewaga „zielonej” energii uzyskiwanej z wiatru.

– Morze Bałtyckie jest dobrze uwarunkowane geologicznie, ale także regulacyjne do tego, żeby tworzyć morskie farmy wiatrowe.
Mamy niemal wszystko „załatwione”. Poza tym, bez rozwoju energetyki wiatrowej na morzu i to w skali przekraczającej to, co zawarto w polityce energetycznej państwa, nie damy rady utrzymać konkurencyjności na rynku
– tłumaczy Krzysztof Księżopolski, ekspert ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.

Kolejną przewagą farm wiatrowych na Bałtyku ma być stosunkowo niska cena ich wytwarzania. Biorąc pod uwagę ambitne założenia dotyczące „zielonej” energii, a także bijące rekordy opłaty za uprawnienia do emisji CO2, prąd z farm na Bałtyku wydaje się opłacalny. Ten sektor gospodarki będzie również wspierany przez rząd, jak i przez Unię Europejską, szczególnie biorąc pod uwagę pakiet „Fit for 55” (zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych o 55 proc. w stosunku do roku 1990) przyjęty przez Komisję Europejską.

– Przed morską energetyką wiatrową bardzo dobra przyszłość. Zobaczymy to za kilka lat, bo wtedy trwać będzie „boom” inwestycyjny. Liczymy, że niedługo energetyka wiatrowa stanowić będzie więcej niż 20 proc. polskiego miksu energetycznego – mówił Zbigniew Grygla z Ministerstwa Aktywów Państwowych, pełnomocnik rządu ds. rozwoju morskiej energetyki wiatrowej.

Przedstawiciel Ministerstwa liczy, że rozwój energetyki wiatrowej na morzu doprowadzi do odbudowy polskiego przemysłu
stoczniowego. Elementy instalacyjne farm będą wypływały z terminala, który powstać ma w gdyńskim porcie zewnętrznym. Z kolei
prezes PGE liczy na udział rodzimych firm w produkcji podzespołów do siłowni.

– Robiliśmy spotkania z potencjalnymi podwykonawcami naszej inwestycji na morzu. Wzięło w nich udział ponad czterysta firm. Przedstawiamy harmonogram naszych postępowań. Będziemy je realizowali z naszym partnerem w ramach multicontractingu. Zachęcamy polskie przedsiębiorstwa, żeby włączyły się w projekt inwestycji morskich farm wiatrowych na Bałtyku – dodaje Wojciech Dąbrowski, prezes zarządu PGE. Farmy mają być obsługiwane przezporty serwisowe w Ustce i Łebie.

– Budowa morskich farm wiatrowych jest najlepszym sposobem, żeby osiągnąć zeroemisyjność do 2050 roku. Współczynnik wykorzystania mocy farm wiatrowych oceniamy na 50 proc. Będzie to porównywalne z elektrowniami konwencjonalnymi – dodaje Wojciech Dąbrowski.

Wideo

Materiał oryginalny: Morskie farmy wiatrowe mają być przyszłością polskiej energetyki. Czy na Bałtyku będzie tłoczno? - Dziennik Bałtycki

Dodaj ogłoszenie