Mistrz Polski WKS-owi niestraszny: Lech Poznań - Śląsk Wrocław 2:2

Mariusz Wiśniewski, Paweł Witkowski
Paweł Relikowski
Udostępnij:
Dla trenera Oresta Lenczyka był to 13. mecz w lidze na ławce trenerskiej Śląska. Chyba najtrudniejszy ze wszystkich dotychczasowych. I nie zmieniał nawet tego fakt, że w zespole mistrzów Polski nie było kontuzjowanych Manuela Arboledy i Artjomsa Rudnevsa.

W porównaniu z ostatnim spotkaniem z Lechią Gdańsk szkoleniowiec wrocławskiego zespołu dokonał dwóch zmian. Za Antoniego Łukasiewicza do składu wrócił po kontuzji Dariusz Sztylka, a na skrzydle Waldemara Sobotę zastąpił Marek Gancarczyk.

Nie wpłynęło to jednak praktycznie na taktykę i grę Śląska. Podobnie jak z Lechią, czy wcześniej z Legią Warszawa wrocławianie grali bardzo uważnie w defensywie, próbowali wciągnąć rywali na własną połowę i szukali szans w szybkich atakach. Gospodarze mieli duże problemy z tak ustawionym Śląskiem i początek spotkania lepiej wyglądał w wykonaniu gości. Ukoronowaniem tego była akcja z 22 min.

Po szybkiej wymianie piłki w środkowej strefie Sebastian Mila dograł sprytnie do wbiegającego w pole karne Łukasza Gikiewicza. Obrońcy Lecha próbowali wybić mu piłkę, ale czynili to tak nieudolnie, że trafili w nogi napastnika Śląska. Problemem pozostaje, czy całe zdarzenie miało miejsce już za linią pola karnego, czy jednak centymetry przed nią. Arbiter nie miał jednak wątpliwości i podyktował rzut karny. Już jednak mecz w Warszawie z Legią pokazał, że w przypadku Śląska karny nie oznacza gol. Tym razem jednak do piłki podszedł Mila i było 1:0 dla wrocławskiego zespołu.

W tym momencie zaczęły się jednak problemy podopiecznych Oresta Lenczyka. Doskonale taktycznie spisujący się Śląsk zaczął popełniać coraz więcej błędów w ustawieniu i na efekty nie trzeba było długo czekać. Po dośrodkowaniu Vojo Ubiparip wygrał z Piotrem Celebanem pojedynek o górną piłkę i zgrał ją do nadbiegającego Siergieja Kriwca. Ten był zupełnie sam na 11. metrze i potężnym strzałem nie dał szans Marianowi Kelemenowi. Można się było zastanawiać, gdzie w tej akcji byli pozostali zawodnicy wrocławskiego zespołu.

Gol sprawił, że Lech zaatakował z jeszcze większą siłą, a Śląsk wyraźnie nie mógł odnaleźć swojego rytmu. Trener Lenczyk nie czekał na przerwę i jeszcze w pierwszej połowie wpuścił na boisko za Piotra Ćwielonga Waldemara Sobotę. Pierwszy miał już na swoim koncie żółtą kartkę i nie radził sobie tak dobrze na skrzydle, jak we wcześniejszych spotkaniach. Minutę później było już jednak 2:1. Po uderzeniu z dystansu piłka trafiła w poprzeczkę bramki Śląska i w polu karnym zrobiło się ogromne zamieszanie. Do piłki pierwszy dopadł Ubiparip i nie dał szans Kelemenowi.

Niekorzystny wynik sprawił, że Śląsk w drugiej połowie został zmuszony do bardziej ofensywnej gry. Co ciekawe, od kiedy trenerem wrocławskiego zespołu został Orest Lenczyk, był to pierwszy przypadek, że Śląsk przegrywał do przerwy.

I nagle okazało się, że wrocławianie potrafią dłużej utrzymać się przy piłce i zepchnąć rywala do obrony. Może nie były to jakieś frontalne ataki i Lech nie musiał się rozpaczliwie bronić, ale Śląsk uzyskał przewagę. Widać jednak było, że we wrocławskim zespole brakuje rasowego napastnika. Gikiewicz walczył, starał się jak mógł, ale jeszcze wiele musi się uczyć. Stąd też podopieczni Oresta Lenczyka szukali szans w swoich niezawodnych stałych fragmentach gry. I ponownie się udało. Tym razem nie dobrze pilnowani przy rzutach wolnych, czy rzutach rożnych Przemysław Kaźmierczak i Piotr Celeban, ale do siatki trafił Dariusz Sztylka. Po rzucie rożnym obrońcy gospodarzy wybili piłkę przed pole karne, tam dopadł do niej Sztylka i mocnym strzałem nie dał szans bramkarzowi Lecha.

Po doprowadzeniu do remisu Śląsk wrócił do swojej taktyki - oddał inicjatywę rywalom i wyczekiwał szans na wyprowadzenie szybkiego ataku. Interesujące i toczone w dobrym tempie spotkanie wyraźnie straciło na atrakcyjności, bo gospodarze nie potrafili sforsować doskonale ustawionego Śląska, a goście nie zamierzali zmieniać swoich założeń taktycznych.

Zaczęło się dziać dopiero w ostatnich pięciu minutach i nieoczekiwanie to wrocławianie zaatakowali. Najpierw w idealnej sytuacji w słupek trafił Łukasz Madej. Lech chciał wyprowadzić piłkę spod własnego pola karnego, ale przejął ją Sobota. Ponieważ nie miał komu zagrać, zdecydował się na indywidualną akcję i po raz drugi w ciągu zaledwie 60 sekund gospodarzy uratował słupek.
Ostatnie sekundy były bardzo nerwowe, czego efektem była czerwona kartka dla Huberta Wołąkiewicza.

Lech Poznań - Śląsk Wrocław 2:2 (2:1)
Bramki: Kriwiec 30, Ubiparip 41- Mila 23 (z karnego), Sztylka 53
Sędziował: Hubert Siejewicz (Białystok)
Widzów: 25000
Lech: Kotorowski - S. Gancarczyk, WołąkiewiczII, Bosacki, Kikut - Stilić (60. Ślusarski), Kriwiec, Djurdjević (60. Murawski), Injac, WIlk (80. Mikołajczak) - Ubiparip.
Śląsk: Kelemen - Pawelec, Fojut, Celeban, Socha - Kaźmierczak, Sztylka, ĆwielongI (40. Sobota), Mila, M. Gancarczyk (79. Madej) - Ł. Gikiewicz (81. Jezierski).

Ekstraklasa
20. kolejka piątek: Lechia Gdańsk - GKS Bełchatów 0:0; sobota: Zagłębie Lubin - Polonia Bytom (14.45), Legia Warszawa - Ruch Chorzów (16.15), Widzew Łódź - Arka Gdynia (17), Korona Kielce - Polonia Warszawa (19.15); niedziela: Wisła Kraków - Jagiellonia Białystok (14.45), Górnik Zabrze - Cracovia (17.15).

1. Wisła 19 37 29-18
2. Jagiellonia 19 32 24-18
3. Legia 19 31 24-26
4. Lechia 20 31 27-21
5. Lech 20 29 26-17
6. Śląsk 20 29 28-25
7. GKS Bełchatów 20 29 23-21
8. Górnik 19 27 22-31
9. Korona 19 27 25-27
10. Zagłębie 19 24 17-23
11. Ruch 19 24 18-18
12. Widzew 19 24 27-22
13. Polonia W. 19 21 23-21
14. Polonia B. 19 20 19-24
15. Arka 19 19 12-21
16. Cracovia 19 16 23-34


RELACJA MINUTA PO MINUCIE

Śląsk Wrocław nie przegrał już od 13. spotkań. Remis wydaje się zasłużony. Pierwsza połowa dla Lecha, druga dla wrocławian.

Koniec meczu.
90. 3. min.
- Sobota próbuje przelobować Kotorowskiego, ale zdecydowanie za niskie uderzenie.

90. 2. min. - czerwona kartka dla Wołąkiewicza.

90. min. - sędzia dolicza 3 minuty. Widać, że piłkarze już opadli z sił. Jadna i druga drużyna zalicza wiele strat.

88. min. - groźna akcja Mikołajczaka. Rzut rożny.

85. min. - Łukasz Madej w wyśmienitej sytuacji trafia w słupek, za chwilę lechici znów tracą piłkę. Sobota strzela i piłka ociera się o kolejny słupek.

82. min. - dobra akcja Śląska. Sędzia mógł puścić grę, bo Mila wychodził na czystą pozycję, ale wystraszył się krzyku faulowanego Jezierskiego i zagwizdał przewinienie Wołąkiewicza, którego ukarał żółtą kartką.

81. min. - Jezierski zastąpił na boisku Gikiewicza.

80. min. - zmiany: Madej za Gancarczyka i Mikołajczak za Wilka.

78. min. - ładne prostopadłe zagranie do Ubiparipa... Poprzeczka, ale Serb był na spalonym. Piłka dla Śląska.

76. min. Gancarczyk wyłuskał piłkę Kikutowi. Idzie na przebój, ale nie daje rady trzem obrońcom gospodarzy.

75. min. - oblężenie pola karnego Śląska piłkę do przodu wreszcie wybija Sobota.

74. min. - Kriwiec prostopadle do Kikuta i rzut rożny.

71. min. - mocne uderzenie Kriwca, niewiele brakowało. Piłka mija spojenie słupka z poprzeczką.

69. min. - Socha wrzuca z autu w pole karne, Kaźmierczak... minimalnie nad bramką.

67. min. - kolejny róg. I następny (czwarty w meczu). Wreszcie piłka w rękach bramkarza Śląska.

66. min. - rzut rożny dla Lecha.

63. min. - groźny strzał Murawskiego. Górą Kelemen.

61. min. - Podwójna zmiana u gospodarzy: Ślusarski i Murawski za Stilicia i Djurdjevicia.

Pierwszy kwadrans 2. połowy to zdecydowana przewaga Śląska. Lech jeszcze nawet nie doszedł z piłką do pola karnego wrocławian.

56. min. - Gancarczyk nie trafia w bramkę.

52. min. - rzut wolny wykonuje Mila. Lechici wybijaja na róg. GOOOL!!! Sztylka strzela z 16. metra.

51. min. - Gikiewicz strzela wysoko, wysoko nad bramką.

48. min. - strata Mili. Kriwiec posyła długą piłkę do Ubiparipa, lecz ten blokowany przez Pawelca.

47. min. - seria autów dla przyjezdnych. Piłka wpada w pole karne, ale chwyta ją Kotorowski.

46. min. - rozpoczął Śląsk.

Statystyki:
Strzały celne/niecelne: 2(4) - 1(3)
Faule: 4 - 13
Dośrodkowania: 16 - 5
Rzuty rożne: 1 - 1
Posiadanie piłki: 66% - 34%

Koniec pierwszej połowy. Dłużej przy piłce utrzymują się gospodarze. Oni też stworzyli więcej sytuacji, można powiedzieć, że prowadzą zasłużenie, choć niewiele brakowało, a Śląsk prowadziłby 2:1.

45. min. - Sędzie Hubert Siejewicz dolicza minutę.

40. min. - Orest Lenczyk dokonuje korekty. Sobota zmienia Ćwielonga. GOL!!! Ubiparip strzela. Dobitka mocnego uderzenia Injaca

38. min. - Kaźmierczak w walce o piłkę kopie Kriwca w brzuch. Jest faul, ale na szczęście dla pomocnika kartki nie ma.

36. min. - dobra akcja gości. Mila podaje na dobieg Gancarczykowi, ten wrzuca, ale Gikiewicz nie zdążył.

31. min. - GOOOL!!! Lech strzela po pięknej akcji. Z prawej strony dośrodkował Kikut Ubiparip zgrał do środka, a z pierwszej piłki uderzył Kriwiec
29. min.
- piłka w siatce Śląska, nie ma bramki, piłka wcześniej wypadłą poza boisko.

25. min. - żółta kartka dla Ćwielonga.

23. min. - Mila wykorzystuje jedenastkę!!!
22. min.
- Śląsk w polu karnym Lecha. Jest faul na Gikiewiczu. Rzut karny!

19. min. - Wilk znów dośrodkowuje, tym razem prawą nogą, jedna znów nie ma gola, ani nawet strzału.

11. min. - dobre dośrodkowanie Wilka, Ubiparip nie sięga głową piłki.

10. min. - Lech w polu karnym Śląska, ale spalony i koniec akcji.

1. min. - Początek meczu.

Znamy skład Śląska. Do pierwszej jedenastki wraca Dariusz Sztylka. Z kolei Sobotę, który ostatnio rozegrał słabsze zawody, zastąpi Gancarczyk.

Śląsk: Marian Kelemen żk - Tadeusz Socha, Piotr Celeban, Jarosław Fojut, Mariusz Pawelec - Dariusz Sztylka, Przemysław Kaźmierczak - Marek Garncarczyk (80. Łukasz Madej), Sebastian Mila, Piotr Ćwielong żk (40. Waldemar Sobota) - Łukasz Gikiewicz (81. Remigiusz Jezierski).

Wideo

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

r
rovver
TKWM, Legia i zgody, kluby z Górnego Śląska, w sumie tylko dziewczynki z podkrakowskich wsi i Gdyni lubią pinków. No i oczywiście trzeba pamiętać o fanklubie Amiki z Lubinia, który zwie się Zagłębie Lubiń!
g
gość
tak wam bardzo zależy na pucharach? o co wam chodzi? zazdrościcie komuś, że nie kompromitują się za granicą? Zamiast cieszyć się, że wreszcie ktoś jest wstanie przejść jakiś rywali to wyzywacie ich od różnych tam, mądrząc się, że wy macie jakieś tam tradycje. W czym powiedzcie kibice Śląska? bo na pewno nie w wynikach w lidze. Dużo wam brakuje do drużyn z osiągnięciami. Ile Śląsk ma mistrzostw. Ilu kibiców to choćby pamięta. Co wy się tak napinacie?
F
Fan
Do KKS-MP : Pamiętaj jedno poznański napinaczu : NIEBIESKIE PIONKI jesteście AMICĄ Wronki.
I nie zmienicie tego choćbyście się nie wiem jak starali temu zaprzeczyć lub palić głupa , że jest inaczej.
W
WKS Fan
Jak to jest dziewczyny z poznania, sprzedać się za kuchenki i sprzęt agd? Cała Polska z was się smieje - jesteście zerami do entej potęgi.
k
krzych
Widać że nic tak nie cieszy tylko co to znaczy degrengolacja i plebejcowska ?
F
Fan
Dobry mecz , piłkarze stanęli na wysokości i mogli pokusić się nawet na ogranie Kuchenkorza.
A
Andrew
Pokazmy tej plebejcowskiej czesci Dolnego Slaska(lubin) gdzie jest miejsce miedzy nami!!!!Oni chyba juz maja dosyc swojej degrengolacji
Dodaj ogłoszenie