Minęło 35 lat od katastrofy kolejowej pod Długołęką

    Minęło 35 lat od katastrofy kolejowej pod Długołęką

    Arutr Szkudlarek

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Kadr z filmu "Uciekająca lokomotywa"
    1/4
    przejdź do galerii

    Kadr z filmu "Uciekająca lokomotywa" ©Youtube.pl/TVP

    9 lipca minęło 35 lat od katastrofy pod Długołęką, w której zginęło 11, a rannych zostało 15 osób. Tak mówią dane oficjalne, które są jednak mocno dyskusyjne. Zwłaszcza, że mowa o najbardziej tajemniczym wypadku kolejowym w Polsce.
    Pociąg "przyjaźni"relacji Praga - Warszawa - Moskwa wyruszył z wrocławskiego Dworca Głównego przed godziną 8 rano 9 lipca 1977 roku. Maszynistą składu był Hieronim Stelmach, który w podróż zabrał swojego syna Jacka. Chłopiec obchodził tego dnia urodziny, a przejażdżka miała być prezentem.

    We Wrocławiu do pociągu wsiadła również mieszkanka Długołęki z dwiema córkami, które jechały do wycieczkę do Moskwy. Jak się miało okazać za kilkanaście minut, podróż miała swój tragiczny finał w rodzinnej miejscowości kobiet.

    Gdy Praha Express mijał Psie Pole na stacji w Długołęce maszynista samotnej lokomotywy spalinowej ST-43, tzw. luzaka, dostał polecenie zjechania na inny tor, by przepuścić pociąg pośpieszny. Nie tylko je zignorował, ale wjechał na ten sam szlak, po którym zbliżał się skład z Wrocławia.

    Na nic zdały się znaki "stój", które chorągiewkami i trąbkami dawali kolejarze na stacji. Po minięciu rozjazdów lokomotywa przyśpieszyła i ruszyła w kierunku miasta. Dyżurny ruchu zadzwonił jeszcze na stację na Psim Polu, żeby tam zatrzymali pociąg do Moskwy. Było już jednak za późno.

    Pędzące po jednym torze składy zderzyły się na zakręcie, za wiaduktem pod Długołęką. Maszyniści nie mieli szans na jakąkolwiek reakcję. Hieronim Stelmach zdążył tylko przytulić swojego syna.

    Siła uderzenia była tak duża, że lokomotywę spalinową odrzuciło 40 metrów na pobliską łąkę, gdzie spłonęła. Elektrowóz pośpiesznego składu został zmiażdżony, podobnie jak dwa znajdujące się za nim wagony - WARS i sypialny. Najmniej zniszczony były radzieckie wagony na końcu, które przetrwały w dużej mierze dzięki mocnej konstrukcji.

    Oficjalnie w katastrofie zginęło 11 osób, 15 zostało rannych. Tych drugich jednak było podobno 40. Trudno oszacować dokładną liczbę ofiar i rannych, bowiem wielu poszkodowanych obywateli radzieckich zabrały śmigłowce Armii Czerwonej.

    Do dziś nie wiadomo dlaczego doświadczony maszynista spalinówki wjechał na tor mimo zakazu, a później zignorował znaki ostrzegawcze. Służba bezpieczeństwa podejrzewała sabotaż, wszak "ofiarą" zderzenia był pociąg "przyjaźni" do Moskwy. Nie znaleziono na to jednak dowodów. Podobnie jak na to, że było to samobójstwo.

    Prokurator umorzył sprawę 31 grudnia 1977 roku. Jak przyznał w dokumentalny filmie "Uciekająca lokomotywa" przyczyna katastrofy mogła być bardzo prozaiczna - zmęczenie, albo rutyna maszynisty, który chciał "zdążyć dojechać do Psiego Pola".

    Czytaj treści premium w Gazecie Wrocławskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (17)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    ..

    TdB (gość)

    Zgłoś naruszenie treści

    "We Wrocławiu do pociągu wsiadła również mieszkanka Długołęki z dwiema córkami, które jechały do wycieczkę do Moskwy."

    Polski język jest bardzo trudny - jechały do wycieczkę do Moskwy? Polskiego...rozwiń całość

    "We Wrocławiu do pociągu wsiadła również mieszkanka Długołęki z dwiema córkami, które jechały do wycieczkę do Moskwy."

    Polski język jest bardzo trudny - jechały do wycieczkę do Moskwy? Polskiego już nie uczą w szkole? Tragedia to tragedia, ale może jednak warto przeczytać tekst przed wypuszczeniem?
    zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    ciekawa informacja...

    Rp1 (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 22 / 20

    Cytat:
    "Hieronim Stelmach zdążył tylko przytulić swojego syna. " - ciekawy dopisek, a skąd wiadomo że tak było??? Ktoś to widział??


    Tak, uczestnicy akcji ratunkowej i okoliczni mieszkańcy....rozwiń całość

    Cytat:
    "Hieronim Stelmach zdążył tylko przytulić swojego syna. " - ciekawy dopisek, a skąd wiadomo że tak było??? Ktoś to widział??


    Tak, uczestnicy akcji ratunkowej i okoliczni mieszkańcy. Ludzie z Długołęki i Mirkowa pamiętają wiele szczegółów.zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    To wszystko przez Tuska!

    Ania (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 29 / 25

    I jego ekipę.
    Powinni przeprosić.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    tutaj relacje świadków

    czyt (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 23 / 24

    Znalazłem kilka wypowiedzi świadków, ich n: http://wroclaw.express-miejski.pl/wiadomosc/10178,niewyjasniona-katastrofa-kolejowa-sprzed-35-lat.html

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    "z dwoma córkami"

    mru (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 47 / 46

    Z dwiema, z dwiema...

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    35 lat minęło,

    Wrocławianin

    Zgłoś naruszenie treści / 57 / 30

    a tabor w PKP nadal ten sam.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    wypadek pod Długołęką

    js (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 39 / 17

    To nie był żaden pociąg "przyjaźni". To był rozkładowy pociąg do Moskwy. Żadnych śmigłowców Armii Czerwonej nie widziałem na miejscu a byłem w zespole usuwającym skutki tego zderzenia. Niestety...rozwiń całość

    To nie był żaden pociąg "przyjaźni". To był rozkładowy pociąg do Moskwy. Żadnych śmigłowców Armii Czerwonej nie widziałem na miejscu a byłem w zespole usuwającym skutki tego zderzenia. Niestety "autorze" jeszcze żyją uczestnicy tego wydarzenia i proszę nie robić pod zapotrzebowanie określonych osób artykułów które tylko ośmieszają.zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    pociągi

    ja (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 60 / 64

    pociąg i wagony takie same jak dzisiaj :D

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Czy to było utajnione?

    Tomasz (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 59 / 33

    Czy o tej katastrofie pisały wtedy gazety, czy była zupełnie utajniona? Nie przypominam sobie żadnej informacji o tym wypadku.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    domysly pismakow

    zibi (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 60 / 29

    tak zawsze po latach zmienia sie historie przez glupie domysly. W lokomotywie spalinowej byly dwie osoby pomocnik i maszynista z Weglinca po 13 albo i wiecej godzinach pracy .A teraz chce sie z...rozwiń całość

    tak zawsze po latach zmienia sie historie przez glupie domysly. W lokomotywie spalinowej byly dwie osoby pomocnik i maszynista z Weglinca po 13 albo i wiecej godzinach pracy .A teraz chce sie z nich robic bohaterow ze to byl zamach . Co za idiotyzmy tworzymy . Tak zmienia historie tez PIS i IPN zwiń


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Niesłychane

    lolo (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 41 / 29

    zibi, już takiego durnia jak ty to ze świecą szukać w pełnym słońcu.
    Ale że jesteś śmierdzącym prowokatorem padalcem to pies z tobą tańcował.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    lemingi nadaja ..

    pepe (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 59 / 20

    nawet tu sie nie obejdzie bez PIS-u I IPN...Żenua ..

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecane

    Wideo