18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Mike Taylor trenerem reprezentacji Polski koszykarzy

PK
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjne Paweł Relikowski
Udostępnij:
42-letni Mike Taylor został w środę selekcjonerem reprezentacji Polski koszykarzy. Kim jest ten amerykański szkoleniowiec? Nie ukrywajmy - dla większości to po prostu postać anonimowa.

„42-letni Taylor pracuje na co dzień na zapleczu NBA, gdzie w lidze NBDL prowadzi Maine Red Claws. Współpracuje z Boston Celtics, a przez ostatnie cztery sezony był drugim szkoleniowcem reprezentacji Czech. Wcześniej od 2001 roku pracował w klubach europejskich, m.in. w Ratiopharm Ulm z którym wywalczył awans do niemieckiej Bundesligi” - czytamy w komunikacie wydanym przez Polski Związek Koszykówki.

Umówmy się, dorobek Taylora na kolana nie powala. Ale czy może być inaczej? Zatrudnienie tego szkoleniowca odzwierciedla nasze położenie w światowej hierarchii jest skrojone na nasze marne możliwości, czyli słowem – leżymy i kwiczymy. I pamiętajmy, że dziś nie fatalne wyniki pierwszej reprezentacji są największym problemem polskiej koszykówki. Bolączek jest mnóstwo, a ich naprawianie powinno się rozpocząć od pracy organicznej u podstaw. Mówiąc brzydko – gdy zaoramy to, co mamy, i tak niewiele stracimy.

A jak władze PZKosz-a argumentują wybór Taylora? – To młody i ambitny trener, który bardzo dobrze zna specyfikę europejskiej koszykówki. Zależało nam na pozyskaniu szkoleniowca, który oprócz prowadzenia pierwszej drużyny, zaangażuje się także w indywidualną pracę z młodymi zawodnikami i będzie wsparciem dla trenerów kadr młodzieżowych. Jego osiągnięcia oraz wizja, jaką przedstawił zyskały, nasze duże uznanie - mówi Grzegorz Bachański, prezes koszykarskiej centrali.

Taylor to trener z konkursu, ale nie wiemy, kogo zostawił w pokonanym polu. Władze PZKosz-a na ten temat milczą. Z bardzo niepewnych przecieków wiadomo, że o statnowisko ubiegali się m.in. Rimas Kurtinaitis, Josip Vranković, Kestutis Kemzura czy Mihailo Uvalin, który otwarcie mówił, że chciałby pracować z reprezentacją.

Poprzednikiem Taylora był Dirk Bauermann. Uznany Niemiec i najsilniejszy od lat skład kadry miał dać sukces na ubiegłorocznych ME. Ale wyszła klapą. Polska została sklasyfikowana na ostatnim 24. miejscu. Mimo to PZKosz chciał, by Bauer-mann nadal był selekcjonerem. Gdy odmówił, rozpisano konkurs na nowego „narodowego”.

Jakie cele stoją przed Taylo-rem? Przede wszystkim awans do przyszłorocznych mistrzostw Europy na Ukrainie, a tam wywalczenie przepustki na igrzyska w Rio de Janeiro. Ale, ale... Kto wie, być może polskiej drużynie będzie dane zagrać na tegorocznych MŚ w Hiszpanii. PZKosz aplikował bowiem o jedną z czterech dzikich kart. Kto jeszcze?Bośnia i Hercegowina, Brazylia, Kanada, Finlandia, Niemcy, Grecja, Izrael, Nigeria, Katar, Rosja, Turcja, Wenezuela. Decyzję światowej federacji poznamy w ten weekend.

A jeśli się nie uda? – Trener powinien myśleć długofalowo i inwestować w rozwój naszych młodych, utalentowanych zawodników. Już niedługo to oni będą stanowić o sile pierwszej drużyny. Ważne, aby mieli odpowiednie wsparcie i mogli liczyć na trenera, który pokazał wcześniej, że nie boi się takich wyzwań i potrafi wykorzystać potencjał najlepszych i wkomponować w zespół młodych graczy – uważa prezes Bachański.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

j
jan
szału nie ma.
Przejdź na stronę główną Gazeta Wrocławska
Dodaj ogłoszenie