Mieszkańcy podwrocławskiej gminy nie chcą elektrośmieci

Marcin Kruk
Marcin Kruk
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjne Pawel Relikowski / Polska Press
Udostępnij:
Urzędnicy zastanawiają się czy wydać pozwolenie na budowę zakładu utylizacji, a mieszkańcy organizują protest. To kolejna próba wybudowania zakładu przetwarzania elektroniki i AGD w podwrocławskiej gminie Długołęka. W planowanym zakładzie ma być przetwarzane i poddawane recyklingowi 25 tys. ton elektrośmieci rocznie. Przeciwni tej inwestycji są mieszkańcy Łosic, a także kilku okolicznych miejscowości.

Zakład przetwarzania i recyclingu elektrośmieci ma powstać w Łosicach w gminie Długołęka. Firma, która chce go wybudować ma wymagane zgody, m.in. Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska oraz Wód Polskich. Na budowę zakładu będzie musiał jeszcze zgodzić się wójt Długołęki, Wojciech Błoński. Szef gminy podkreśla, że zależy mu, aby mieszkańcy uczestniczyli w całym procesie wydania decyzji środowiskowej. - Inwestor ma kupioną ziemię, złożył wniosek o wydanie takiej decyzji, a my musimy się tym zająć. Toczy się normalna procedura administracyjna. Spotkałem się także z mieszkańcami, radnymi i sołtysami przyległych miejscowości i ustaliliśmy, że opinię przygotuje nam niezależny ekspert – wyjaśnia Błoński.

Sołtyska Łosic, Zofia Basta uważa, że wybudowanie takiego zakładu będzie miało zły wpływ na życie mieszkańców oraz przyrodę. Basta przekonuje, że pobliskie okolice to tereny rekreacyjne oraz obszar Natura 2000, które przyciągają na wypoczynek tłumy wrocławian. Oprócz tego w Łosicach znajdują się studnie zaopatrujące w wodę kilka tysięcy mieszkańców gminy, a nowe przedsiębiorstwo powstałoby niecałe 200 metrów od najbliższej z nich.
Mieszkańcy zwracają również uwagę, że skala działalności takiego zakładu spowoduje duży wzrost ruchu samochodowego, co ich zdaniem spowoduje zniszczenie dróg i zmniejszy bezpieczeństwo.

Zakład wybuduje firma Wastes Service Group, która podobną działalności prowadzi w pobliskim w Kiełczowie. Teren w Łosicach, przeznaczony pod tego rodzaju działalność, firma kupiła 10 lat temu. Kilka lat temu przedsiębiorstwo uzyskało wszystkie zgody i pozwolenia, jednak ówczesna wójt nie wydała zgody. Wastes Service Group odwołało się od decyzji, sprawa przeszła przez kilka szczebli i sąd przyznał rację firmie.

Robert Makieła, prezes Wastes Service Group przekonuje, że całe zamieszanie wokół tej inwestycji ma źródło przede wszystkim w tym, że urzędowe dokumenty są pisane językiem, którego zwykli ludzie nie rozumieją.
- Składając wniosek nie mogę napisać, że będziemy zajmować się pralkami, a świetlówkami już nie. Wszystko ma ogólną etykietkę odpad niebezpieczny. Bateriami nie będziemy zajmować się w ogóle, ale kiedy przyjmuję stary laptop, to wyjmuję z niego baterię i to jest kwalifikowane jako odpad niebezpieczny. Cała inwestycja skupia się na odpadach nie niebezpiecznych – wyjaśnia Makieła i zapewnia, że w zakładzie nie będą przetwarzane żadne świetlówki, telewizory czy baterie.

Aby przekonać mieszkańców, że planowana inwestycja nie stanowi dla nich zagrożenia, Robert Makieła zaproponował, żeby oni wskazali naukowca eksperta, który przygotuje opinię i wyjaśni sposób działania takiej instalacji, a zapłaci za jego usługi firma Makieły. - Nie mamy nic do ukrycia. Możemy pokazać całą koncepcję: inwestycja jest na najwyższym poziomie europejskim. Nie ma jeszcze takiej w Polsce. Proszę pamiętać, że jesteśmy kontrolowani przez kilka organów państwowych. Także ja wraz z innymi przedstawicielami branży zabiegaliśmy w Sejmie o to, żeby przepisy zmienić tak, aby takie firmy, jak moja można było kontrolować bez wcześniejszego powiadamiania. Dzięki temu z rynku zniknęły nierzetelne firmy, które nie przestrzegały wymogów – mówi Robert Makieła. Prezes przypomina, że przez lata działalności jego firma była zaangażowana w organizację setek wydarzeń proekologicznych, w których brali udział także znani działacze środowiskowi.

Spotkanie mieszkańców Łosic dotyczące zorganizowania protestu ma odbyć się w środę, 17 czerwca. W Łosicach przekonują, że z powodu epidemii nie mogli skutecznie się kontaktować i są tym bardziej oburzeni, że bieg terminów rozpoczął się wraz z decyzjami wydawanymi podczas zamrożenia gospodarki i życia publicznego.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Prezydent Duda w ukraińskim parlamencie

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

W dokumentacji do projektu pisze, o składowaniu świetlówek oraz akumulatorów. 200 metrów od ujęcia wody dla 6 tysięcy ludzi. Dalej w dokumentacji pisze o 25 000 ton śmieci rocznie. To tyle ile produkuje kilka województw. Mieszkańcy potrafią dokładnie czytać. W czasie epidemii próbuje się przepchać bokiem potężną inwestycję. Mieszkańcy dowiedzieli się o niej w ostatniej chwili - przypadkiem.

Dział PR bardzo skutecznie rozsiewa informacje sprzeczne z dokumentami złożonymi przez inwestora. Polecam redaktorom Gazety Wrocławskiej o zajrzenie do dokumentu i nie wprowadzanie czytelników w błąd.

To naprawdę nie jest miejsce na tego typu inwestycję.

Przejdź na stronę główną Gazeta Wrocławska
Dodaj ogłoszenie