Melodrama to melodia przyszłości. Podsumowanie festiwalu w Jelczu-Laskowicach

Krzysztof Kucharski
Studenci Wydziału Teatralnego Akademii Sztuki z Bańskiej Bystrzycy przywieźli do Jelcza spektakl  "Za królikiem" na kanwie "Alicji w krainie czarów"
Studenci Wydziału Teatralnego Akademii Sztuki z Bańskiej Bystrzycy przywieźli do Jelcza spektakl "Za królikiem" na kanwie "Alicji w krainie czarów" materiały prasowe
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Festiwal to symbolicznie patrząc wielka orkiestra. Wszyscy powinni prezentować wysoki poziom - i artyści, i organizatorzy, i… widzowie! Gdy cała orkiestra gra coraz lepiej, to nadzieje na świetlaną przyszłość natychmiast rosną. W Jelczu Laskowicach (dalej J-L) tak właśnie jest! Nawet dosłownie. Dwie zjednoczone wsie, które za rok będą obchodzić wspólne ćwierćwiecze uzyskanie praw miejskich mają już swoją reprezentacyjną orkiestrę, dokładnie big band J-L, któremu wróżę karierę, gdy poprawi brzmienie poszczególnych sekcji. A wtedy nawet jazzowy festiwal w San Sebastian może być… za rogiem.

Teraz największym atutem promocyjnym J-L jest Europejski Festiwal Szkół Teatralnych, którego ranga będzie rosła z każdym rokiem. Tegoroczny od poprzedniego był znacznie lepszy pod każdym względem. Najważniejszy jest oczywiście poziom artystyczny i to był naprawdę duży krok do przodu. Potrzebna jest cierpliwość, wyciąganie wniosków z błędów oraz… marzenia. Dodałbym do tego jeszcze znacznie surowszą selekcję. Dziś jeszcze przyszli aktorzy i studenci z całej Europy nie biją się o to, by tu wystąpić, ale za dwa, trzy lata…

Jelcz-Laskowice liczy ledwie 16 tysięcy dusz, nie ma żadnych atrakcji turystycznych. Na razie mieszkańcy odnoszą się trochę z rezerwą do tłumu młodych Europejczyków, bo ci się bawią do północy i hałasują, a życie w takim miasteczku gaśnie już przed zmrokiem, który rozpraszają tylko świecące ekrany telewizorów. Festiwal musi przekonać do siebie tubylców, co przełoży się na dowody gościnności. Widownia była w tym roku prawie pełna, na otwarciu festiwalu, a więc występie aktorów-amatorów z J-L oraz Włochów zjawił się nawet nadkomplet.

Wszystko zaczęło się cztery lata temu, kiedy Włosi z Livorno przyjechali do Jelcza Laskowic i spytali: chcecie z nami robić festiwal? Z dwóch pierwszych prób wykrystalizował się wakacyjny festiwal szkół teatralnych. Na tegorocznym ustaliłem sobie taką oto hierarchię. Zacznę od końca i poziomu zero w tej drabince.

Najsłabiej pod względem artystycznym wypadło polsko-włoskie przedsięwzięcie "Krajobraz z Argonautami". Zabiły ten spektakl różne formalne układy nic nie mówiące, wykonywane bez pasji i emocji przez młodych ludzi. To był występ gospodarzy młodych entuzjastów teatru z J-L oraz grupki aktorów z Theatralii z Livorno. Ten spektakl był, oczywiście, poza głównym, czyli tytułowym, szkolnym nurtem. By festiwal intrygował miejscowych, trudno go sobie wyobrazić bez gospodarzy. Trzeba dać im szansę ujawnienia swoich teatralnych pasji i satysfakcję, ale nie w taki sposób.

Dwa stopnie wyżej zajęło Laboratorium Muzyczne Fundacji Goldoniego z Livorno. Młodzi amatorzy, sporo nastolatków, porwali na formę musicalu. Wokalnie różnie to wyglądało, znacznie lepiej czuli się w choreograficznych układach. Nie wszyscy sobie też radzili aktorsko ze słowem. Było w ich występie jednak sporo spontaniczności i to się publiczności bardzo podobało, co też brawami, także w trakcie spektaklu, wiele razy potwierdzała. Najsłabiej wypadły fragmenty z muzyką z "Hair".

Pięć stopni wyżej usadowili się ze swoją szaloną parafrazą filmowego "Absolwenta" studenci łódzkiej "Filmówki". Ich walorami była przebłyskująca młodzieńcza świeżość w udawaniu dorosłych. W amerykańskim filmie błysnął tytułową rolą Dustin Hoffman, który dobiegał trzydziestki. Grający te samą rolę młodzi Polacy, na razie na Hoffmanów się nie zapowiadają, ale też jeszcze nie są nawet absolwentami PWSFTiTv w Hollyłódź. Lepiej wypadły panie grające z dużym wdziękiem postać kandydatki na żonę Benjamina absolwenta - Elaine. Z tego przedsięwzięcia na najwyższym stopniu mojej drabiny postawiłbym przewrotny scenariusz pozwalający na twórczą teatralna zabawę. Udała się w połowie.

Na szósty stopnień wskoczyła paryska szkoła klaunów Francka Dineta "Le Samovar", która pokazała studentów II i III roku. Lepsi okazali się młodsi. Bo też lepsze i precyzyjniejsze były ich etiudy i co najważniejsze miały zabawniejsze i celniejsze pointy. A o to tej sztuce chodzi. Klaun nie może nudzić, bo ma być specjalistą od zabawy. Rok starsi rozśmieszacze nudzili.

Ósmy szczebel ku mojemu zaskoczeniu zajął "Książę Niezłomny". Teatralnie najdojrzalsza propozycja, a przygotowana przez ekipę Theatralia i hiszpańskich studentów szkoły ESAD Extramadura. Rzecz wyreżyserowali Pietro Cennamo i Andrea Visibelli, którzy szczególną urodę zwrócili plastyczność obrazu. Aktorsko lepiej wypadały młode Hiszpanki. Trochę szwankował rytm przedstawienia i nie wszyscy podołali aktorskim wyzwaniom.

Dziewiąty stopień tuż pod szczytem należy studentom Wydziału Teatralnego Akademii Sztuki z Bańskiej Bystrzycy za wariacje "Za królikiem" na kanwie "Alicji w krainie czarów" w reżyserii Moniki Kováčovej. Za zabawę formą, nawiązania do różnych teatralnych konwencji. W fikcyjny świat wkracza niby normalne życie, co też wywołuje komiczne zderzenia. Momentami tylko wydawało mi się, ze Alicja nie wiem kim jest, ale też okazywania się najmocniejsza ze wszystkich i to ona rządziła, a nie jakieś czary mary.

Z samego szczyty mojej festiwalowej drabiny macha do nas "Teatrzyk Zielona Gęś" Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego pokazany przez studentów Akademii Muzyki i Teatru w Wilnie. Nikt ze studentów nie ma polskich korzeni, ale dzielnie walczyli z zawiłościami naszego języka, co widzów dodatkowo rozbawiało w dowcipnie wymyślonym przedstawieniu. Animacje twórczo wykorzystujący azjatyckie korzenie teatru cieni to naprawdę artystyczny majstersztyk. Młodych inspirował stary teatralny wyjadacz Algirdas Mikutis. Wartka akcja, poczucie humoru, aktorska wszechstronność i dystans i umiejętność kreowania wspólnej zabawy sprawiły, że młodzi Litwini zostali uznani nie tylko przeze mnie za najsmaczniejszy artystycznie kąsek w Jelczu Laskowicach w sierpniu roku 2011!

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

C
Cristofer
Uważasz, że przedstawienie polsko-włoskie wypadło najgorzej a wcale tak nie było. Byłem na wszystkich spektaklach i sądze, że może przesłanie nie było za bardzo zrozumiałe, ale wykonanie, emocje i pasja tych młodych ludzi biła na 1000km. Może nie są oni profesjonalistami, ale mają wielkie ambicje i zdolności, których ty nie dostrzegłeś. Inne przedstawienia spodobały ci się dlatego, że aktorzy ze sceny wiedzieli kim jesteś i grali do ciebie?! Z całym szacunkiem, ale uważam, że ocenienie w tak krytyczny sposób tych młodych ludzi nie jest fair.
M
Marlena
Nic dodać nic ująć. Tylko żałować, że nie widziałam "Teatrzyku Zielona Gęś". Do następnej Melodramy!
Dodaj ogłoszenie