Mediolan, czyli dzień w stolicy mody

Marcin Torz
Mediolan - prawdziwa mekka tych, którzy interesują się modą i najnowszymi trendami
Mediolan - prawdziwa mekka tych, którzy interesują się modą i najnowszymi trendami Marcin Torz
Największe elegantki Europy przyjeżdżają tu na zakupy. Ale wśród turystów można spotkać nie tylko tych, którzy polują na modowe nowości czy okazje. Do miasta pielgrzymują też fani Dana Browna, tropiący na "Ostatniej wieczerzy" Marię Magdalenę - o Mediolanie pisze Marcin Torz.

Stolica mody. Z tym przeciętnemu człowiekowi Mediolan kojarzy się przede wszystkim. I faktycznie. W centrum tego blisko półtoramilionowego miasta aż roi się od sklepów i butików najbardziej znanych kreatorów mody. Paco Rabanne, Stella McCartney, Prada, Armani, Versace czy Donna Karan. Takich i podobnych sklepów w Mediolanie jest multum. Nie ma co porównywać Wrocławia. Bo u nas wciąż za markę luksusową uznawane są ubrania z H&M czy Zary, na które w stolicy Lombardii patrzy się z politowaniem. Interesujące jest to, że choć w większości sklepów, które zwiedziłem, ceny szokowały (np. 700 euro za bluzkę w Pradzie), to w mniej ekskluzywnych butikach (które są również we Wrocławiu) ceny były kuszące, bo czasami sporo niższe niż w naszym mieście.

Nie tylko moda i szyk
Ale Mediolan to nie tylko butiki z drogimi ubraniami. To także dobrze funkcjonujące miasto: z metrem i obwodnicami. Czyli elementami, których Wrocław nie ma.

Po stolicy Lombardii komunikacją miejską jeździ się przyjemnie. Mamy do dyspozycji metro, autobusy i tramwaje. Te ostatnie mają wydzielone torowiska, po których jeżdżą wagony bardzo nowoczesne, jak i znacznie starsze - choć ciągle sprawne. Wydzielone pasy mają także autobusy. I tu ciekawostka. Poruszać się nimi mogą także taksówki.

Komunikacja byłaby wręcz nizawodna, gdyby nie bardzo częste... strajki. I nie chodzi tylko o protesty pracowników miejscowego przewoźnika.

Gdy wysiadłem na dworcu głównym (swoją drogą: przepiękny budynek), to ulica obok była zablokowana przez rolników. Kombajny i traktory ustawione zostały tak, że nie dało się przejechać. Nad porządkiem czuwała policja. I tu kolejna ciekawostka: funkcjonariusze ze strajkującymi żyli w świetnej komitywie. Rozmawiali, śmiali się, palili papierosy.

Mediolańczycy nie są tak mili jak reszta Włochów
W Mediolanie można odnieść wrażenie, że jego mieszkańcy nie są tak mili, jak choćby rzymianie. Nie pozdrawiają tak często wesołym "ciao", ani nie są tak skorzy do pomocy.
Życie też wcale nie jest tańsze niż w Wiecznym Mieście, o którym pisałem państwu w ubiegłym tygodniu. Hotele, schroniska młodzieżowe czy motele mają podobne ceny. Tak samo jak ceny w restauracjach. I tak za nocleg można zapłacić tysiąc euro, ale i np. 15. Sam na jedną noc trafiłem do pensjonatu na peryferiach miasta. Za 15 euro przespałem się w pokoju, który dzieliłem z dwiema Argentynkami z Buenos Aires...

Za 15 euro można również zjeść dużą pizzę i do tego napić się wina lub piwa. Choć tu już trzeba poszukać odpowiedniego lokalu. Bo można też dostać rachunek, który doprowadzi do palpitacji serca.

Zabytki? W Mediolanie nie ma ich za wiele
Katedra narodzin św. Marii to oczywiście jeden z najpiękniejszych zabytków świata. Potężną świątynię zdobi ponad dwa tysiące figur! A jej rozeta jest największa na świecie. W katedrze można oglądać kolejne arcydzieło, czyli "Ostatnią wieczerzę" pędzla Leonarda da Vinci.
Jednak reszta zabytków (a już na pewno w porównaniu z tymi rzymskimi) prezentuje się tak sobie. Zamek Sforzów nie robi wielkiego wrażenia. Ale i tak jest ciekawszy niż słynna... La Scala. Ta, przynajmniej z zewnątrz, wygląda przygnębiająco. Śmiało można powiedzieć, że Opera Wrocławska swoim wyglądem bije La Scalę na głowę.

Jednak w Mediolanie wiedzą, jak z zabytkami się obchodzić. Tam nie ma mowy o tym, by któraś ze starych kamienic była przykryta płachtą reklamową.

Jeśli trwa remont elewacji, to dopuszczalna jest taka płachta, na której tylko niewielka część może być wykorzystana w celach reklamowych. Reszta jest dokładnym odwzorowaniem budynku. Lecąc do Mediolanu z RyanAirem, warto zwiedzić też Bergamo, w którym lądują samoloty z Wrocławia.
To miasto z niesamowitą starówką, która położona jest na wzgórzu. Ceny są o wiele niższe niż w Mediolanie, a do tego czuć ducha średniowiecznego miasta. Warto poświęcić dobę na Bergamo. Marcin Torz

Reklamy nie zasłaniają

Wrocław może pozazdrościć Mediolanowi... reklam na zabytkowych kamienicach. Gdy trwa remont, nie ma mowy o wielkich reklamach, które szpecą okolicę.
Plakat reklamowy może zasłonić tylko niewielką część remontowanej kamienicy. Reszta płachty okrywającej rusztowania musi być albo przezroczysta, albo z dokładnym odwzorowaniem wyglądu budynku.
We Wrocławiu niestety jest tak, że wielkie płachty reklamowe najczęściej zasłaniają cały budynek i to nawet wtedy, gdy nie ma żadnego... remontu.

Via Dante: tu się żyje

Jedna z najważniejszych mediolańskich ulic to via Dante. Ulica spełnia podobną rolę, co nasza Świdnicka. Tylko jakby więcej się na Dantego dzieje.
Ulicą można dojść do zamku Sforzów. Wzdłuż jezdni jest mnóstwo sklepów z przeróżnymi artykułami. Nie brakuje też ogródków restauracyjnych. Ludzie przechodzi tędy cała masa, o każdej porze dnia. Turystów nie brakuje tutaj także w nocy. Podobnie jest na naszej ulicy Świdnickiej. Szkoda tylko, że ogródków tu jak na lekarstwo, sklepów coraz mniej, a po części ulicy jeżdżą auta. Za to jest lumpeks.

Komunikacja na piątkę

W Mediolanie możemy pojechać metrem, autobusami i tramwajami. Modele tych ostatnich znacznie się od siebie różnią. Po szynach mkną nowoczesne, klimatyzowane wagony, ale również takie, które pamiętają odległe czasy z ubiegłego wieku. Komunikacja w mieście działa świetnie. Pojazdy rzadko się spóźniają, tramwaje mają wydzielone torowiska, a autobusy - buspasy, po których mogą jeździć taksówki. Najlepiej podróżować metrem. Można nim dotrzeć wszędzie. Jedyny minus: strajki. Jak nie kierowców i motorniczych, to rolników, którzy blokują ulice.

Jak dotrzeć z Wrocławia

Do Mediolanu najłatwiej dolecieć z Wrocławia samolotem. Linia Ryan Air lata tam dwa razy w tygodniu. Lądujemy w Bergamo, pięknym mieście ok. 100 km od celu. Warto się tam zatrzymać choćby na jeden dzień, bo Bergamo ma cudowne zabytki. Mają też ul. Fransesco Nullo, który tam się urodził.
Artykuł powstał we współpracy z RyanAir

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie