Maseczki w pociągach? Martwy przepis, chociaż konduktorzy powinni to sprawdzać

Marcin Kruk
Marcin Kruk
Konduktorzy powinni przypominać pasażerom o maseczkach, ale tego nie robią. - Nie mamy narzędzi - tłumaczą kolejarze
Konduktorzy powinni przypominać pasażerom o maseczkach, ale tego nie robią. - Nie mamy narzędzi - tłumaczą kolejarze Pawel Relikowski / Polska Press
W pociągach, podobnie jak w innych środkach komunikacji publicznej, wciąż obowiązuje nakaz zasłaniania ust i nosa maseczkami. Jednak mimo rosnącej w ostatnich dniach liczby zakażeń koronawirusem, niewielu pasażerów stosuje się do tego nakazu. Obowiązek upominania podróżnych mają konduktorzy, ale oni też się do niego nie stosują. Kolejarze przekonują, że konduktor wprawdzie powinien zwracać uwagę pasażerom na brak maseczek, ale przyznają, że nie mają jak egzekwować nakazu.

Liczba zakażeń koronawirusem znów rośnie, ale mimo tego w pociągach i na peronach Dworca Głównego jest bardzo dużo osób bez maseczek. A obowiązek zasłaniania ust i nosa wciąż pozostaje w mocy. Sprawę tę reguluje rządowe rozporządzenie z 6 maja 2021 r., w którym czytamy, że do 30 listopada tego roku (a zapewne zostanie to przedłużone) w środkach publicznego transportu zbiorowego nakazane jest zakrywanie ust i nosa maseczką. Gorzej z egzekwowaniem tego nakazu, chociaż przedstawiciele spółek kolejowych przekonują, że stosują się do przepisów.

- Wciąż apelujemy do pasażerów o stosowanie się do obowiązku noszenia maseczek na pokładach naszych pociągów. Czynimy to zarówno w komunikatach głosowych, jak również wyświetlanych na ekranach w pociągach. Ponadto także obsługa pociągu zwraca uwagę niepokornym pasażerom - mówi rzecznik Kolei Dolnośląskich Bartłomiej Rodak. - Niestety, nie jesteśmy wyposażeni w narzędzia umożliwiające nam skuteczne egzekwowanie tego obowiązku. Naszych podróżnych możemy jedynie prosić i apelować do ich zdrowego rozsądku, co czynimy - dodaje Rodak.

Także biuro prasowe Polregio zapewnia, że konduktorzy stosują się do wytycznych i mają obowiązek informowania podróżnych o konieczności zachowania środków ostrożności związanych z trwającą epidemią, regularnego informowania podróżnych o obowiązku zakrywania w pociągu ust i nosa przy pomocy maseczki. - Drużyny konduktorskie zwracają uwagę osobom unikającym przestrzegania obowiązku zakrywania w pociągu ust i nosa o wynikających z tego tytułu konsekwencjach związanych z możliwością nałożenia przez stosowne organy grzywny w drodze mandatu karnego - informują przedstawiciele Polregio.

W praktyce jednak konduktorzy niezwykle rzadko reagują i zwracają uwagę pasażerom, by założyli maseczki. Jeśli już poproszą o zasłanianie ust i nosa, to maseczki są ściągane niemal natychmiast, gdy konduktor przejdzie dalej. Sami konduktorzy nie mogą karać mandatami pasażerów bez masek.

Mandat za brak maseczki może nałożyć policja. W pierwszej fali pandemii koronawirusa przepis dotyczący karania za brak maseczek był wadliwy. Obecnie policja może nałożyć mandat do 1000 zł, a jeśli skieruje sprawę do sanepidu, to kara administracyjna może wynieść od 5 do 30 tys. zł.

Noszenie maseczek skutecznie ogranicza rozprzestrzenianie się koronawirusa. Wyniki niezależnych badań przeprowadzonych przez 30 ośrodków na świecie wskazują, że zasłanianie ust i nosa maseczkami zmniejsza zachorowanie na covid-19 o 53 procent.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

iPolitycznie - Ireneusz Zyska - skrót

Wróć na gazetawroclawska.pl Gazeta Wrocławska
Dodaj ogłoszenie