Marzenia na trasie Tour de Pologne, czyli kiedyś mnie nie dogonią

Arlena Sokalska
Arlena Sokalska
Zaktualizowano 
Tour de Pologne dopiero się rozkręca, najważniejsze etapy dopiero przed nami. Niezależnie od tego, kto wygra tegoroczną edycję, warto docenić wszystkich kolarzy. Nawet tych, którzy docierają na metę jako ostatni.

Nieżyjący od ponad dziesięciu lat wybitny kolarz Marco Pantani powiedział kiedyś, że nawet najgorszy kolarz jest wybitnym sportowcem. Wiele osób podchodzi do tych słów z dystansem, a nawet je kwestionuje. Zwłaszcza, gdy spoglądają na klasyfikację generalną Tour de France i widzą, że Rafał Majka ma ponad pół godziny straty do lidera. I nie ma dla nich znaczenia fakt, że Polak przejechał już w tym sezonie trzytygodniowe, niezwykle ciężkie Giro d’Italia, w którym zajął piąte miejsce. A i tak ma wciąż ma szanse na to, by zdobyć tytuł najlepszego górala Wielkiej Pętli albo wygrać etap. A potem wraz z Michałem Kwiatkowskim, Maciejem Bodnarem i Michałem Gołasiem pojedzie jeszcze na igrzyska olimpijskie walczyć wraz z nimi o medale.

Kraksy, kontuzje, złamane marzenia
Majka może jechać podczas Tour de France na własną rękę, bo jego lider Alberto Contador doznał ciężkiej kontuzji, a potem gorączkował. Mimo potłuczeń przejechał siedem etapów, nim sobie odpuścił. Bo taka sytuacja to prawdziwy dramat zawodnika. Miesiące przegotowań, dni z restrykcyjną dietą, tysiące przejechanych kilometrów na treningach, a kolarz musi zejść z roweru i odjechać samochodem ekipy.

We wtorek taki dramat spotkał lidera reprezentacji Polski na Tour de Pologne, Marka Rutkiewicza. Ten 35-letni, doświadczony zawodnik w tym sezonie przeżywa drugą kolarską młodość. Zmiana ekipy (przeszedł z CCC Sprandi Polkowice do Wibatech Fuji) sprawiła, że odżył. Jak mówił - pełen nadziei jeszcze przed startem wyścigu - odejście od dobrze znanej rutyny, ponowne ustawienie się w drużynie dobrze mu zrobiło. Jak dobrze, wszyscy mogliśmy zaobserwować podczas niedawnych mistrzostw Polski w Świdnicy. Rutkiewicz był jedynym zawodnikiem, który na tej trasie zdołał utrzymać koło Rafała Majki. Gdy nie dawał rady na podjazdach, doganiał go na zjazdach. Po raz pierwszy w karierze wywalczył tytuł wicemistrza Polski, choć w peletonie nie brakowało gwiazd polskiego i światowego kolarstwa.

Nic dziwnego. że na Tour de Pologne liczył na wiele. Ale w jednej chwili wszystko runęło. We wtorkowy ranek, już przed startem etapu odczuwał silny ból w pachwinie. Lekarze byli sceptyczni co do jego startu, ale Rutkiewicz się uparł. Podpisał listę startową i wyruszył na trasę. Nie mógł siedzieć na siodełku, wiec jechał - jak to mówią kolarze - w pedałach. Wytrzymał 40 kilometrów. Załamany wsiadł do samochodu reprezentacji. Jeszcze wieczorem wyglądał jak zbity pies, bo wie, że taka forma może się już nie powtórzyć i nadzieje na to, by stanąć na podium Tour de Pologne rozwiały się jak sen złoty.

Rutkiewicz nawet nie leżał w kraksie, kolarze wywracali się przed nim. Ale kilku zawodników tegorocznego Tour de Pologne już leżało na asfalcie. M.in. Arkadiusz Owsian, który dzień później zabrał się w ucieczkę, bo tego potrzebowała jego drużyna CCC Sprandi Polkowice. To też ogromny wysiłek, na dodatek prawie zawsze zakończony niepowodzeniem, bo rozpędzony peleton to ogromna siła.
Kiedyś mnie nie złapią
Są kolarze, którzy z ucieczek uczynili swój znak rozpoznawczy. Kiedy tylko mogą, zabierają się w odjazd, licząc, że kiedyś się uda. Czasami ucieczka to też środek do celu - zdobycia lub utrzymania koszulki poszczególnych klasyfikacji. Na trasie każdego etapu rozmieszczone są premie, a kolarze, którzy przejadą je jako pierwsi, zdobywają punkty. Na Tour de Pologne tradycyjnie od lat zabiegają zawodnicy polskich teamów: reprezentacji Polski, CCC Sprandi Polkowice i Vervy Activejet. Ale też zabrać się w ucieczkę wcale nie jest łatwo.Jeśli peleton nie chce pozwolić na odjazd, ekipy kontrolujące tempo jadą z prędkością nawet 60 km na godzinę. Wtedy żadna grupa nie ma szans. Podobnie jak w sytuacji, gdy atakować próbują ci, którzy mają szansę na to, by założyć koszulkę lidera, a są na tyle silni, że ciężko byłoby im ją odebrać. Tak było na drugim etapie Tour de Pologne: skoczył najlepszy młodzieżowiec Giro d’Italia, Bob Jungels i lider teamu Orica-BikeExchange. Nie było rady, musiał za nimi skoczyć Michał Kwiatkowski. - Wiedziałem, że ta ucieczka nie ma żadnych szans na to, by dojechać do mety, ale nie mogliśmy pozwolić, by ukształtował się odjazd, w którym mnie ma zawodnika naszej ekipy Sky - mówił Kwiatkowski. Z kolei w czwartek w ucieczkę zabrał się Michał Gołaś. Kolega z ekipy Kwiatkowskiego jeszcze przed startem wyścigu mówił, że ma nadzieję na to, by jednak dojechać do mety i walczyć o zwycięstwo etapowe. - Będzie pewnie okazja, by na którymś z etapów zaatakować. Zawsze udaje mi się być w jakiejś ucieczce, ale jeszcze nigdy nie udało się w niej dojechać w niej do mety. Będę próbował - mówił Gołaś. W czwartek peleton nie zgodził się jednak na jego odjazd. Wygrana etapowa to też marzenie kolarza CCC Sprandi Polkowice Macieja Paterskiego. - Rok temu peleton zlekceważył odjazd z Maciejem Bodnarem i Kamilem Zielińskiem. Zaczęli gonić za późno i się przeliczyli. Może teraz też się uda - mówi zawodnik „Pomarańczowych”. Jeśli nie, będzie walczył o koszulkę najlepszego górala na etapach do Zakopanego i Bukowiny. Nigdy jednak nie można tracić nadziei na zwycięstwo. Dawno temu pytano Marcina Sapę, dlaczego zawsze ucieka. - Bo kiedyś mnie nie dogonią - odpowiedział.

Który numer ma Kwiatkowski?
Michał Kwiatkowski zawsze mówi, że kolarstwo jest bardzo niewdzięcznym sportem. W peletonie jedzie prawie dwustu kolarzy, a wygrywa tylko jeden. Pozostali zaś mogą tylko zapewniać. że walczyli. Dlatego też były mistrz świata niczego w tym roku kibicom nie obiecuje. - Chcę po prostu przejechać dobry wyścig, wyjechać z Polski z dobrymi emocjami - deklarował. Odczucia na razie są chyba dobre, ale Kwiatkowski robi wszystko, by nie pompować balonika.

Zwłaszcza po ubiegłorocznej edycji, gdzie oczekiwania wobec niego były niezwykle wygórowane, a skończyło się wycofaniem z wyścigu. Mimo tego, że ten rok też nie jest dla Kwiatkowskiego najlepszy, kibice wciąż polują głównie na niego. Przed autobusem Sky kłębią się tłumy, a kolarz cierpliwie pozuje do selfie i podpisuje niezliczone ilości zdjęć, koszulek i bidonów. - Bardzo dziękuję za wsparcie kibiców, okazywane nie tylko mnie ale i wszystkim polskim kolarzom. I bardzo przepraszam, że nie jestem w stanie podpisać wszystkiego i z każdym zrobić sobie zdjęcie - mówi Kwiatkowski.

Ale presję i tak odczuwa ogromną. To jedna z najgorszych rzeczy w kolarstwie, bo czasem nie pozwala spać spokojnie, a regeneracja to rzecz podstawowa. Zwłaszcza w sytuacji, gdy przejechać trzeba 240 km, a od rana leje deszcz. - Przynajmniej nie będzie się kurzyć - mówią ze śmiechem zawodnicy. A Michał Gołaś pochyla się z troską nad fotoreporterem: Tyle kilometrów na trasie na motocyklu - mówi kolarz do Szymona Gruchalskiego, jednego z najlepszych fotografów kolarstwa. - Przecież też będziesz jechał tyle samo, do tego na rowerze - rewanżuje się fotograf. Faktycznie - śmieje się Gołaś.

Pogoda okazała się jednak łaskawa. I choć zawodnicy naszykowali kurtki, spadło zaledwie kilka kropel, a na starcie w Zawierciu i na mecie w Nowym Sączu świeciło słońce.

Jaki numer ma Kwiatkowski? - dopytuje jakiś starszy pan. - 75 - odpowiadają dziennikarze. - A to w takim razie mam go na zdjęciu - cieszy się mężczyzna.

Cóż, nie każdy rodzi się kibicem kolarstwa.

polecane: FLESZ: Decydujące mecze kadry w eliminacjach Euro 2020

Wideo

Materiał oryginalny: Marzenia na trasie Tour de Pologne, czyli kiedyś mnie nie dogonią - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3