Majkę znam od podszewki

Andrzej Piątek
Andrzej Piątek ze swoimi dziewczynami w barwach wojennych CCC: Olą Dawidowicz (z lewej), Mają Włoszczowską i 11-letnią córką Klaudią
Andrzej Piątek ze swoimi dziewczynami w barwach wojennych CCC: Olą Dawidowicz (z lewej), Mają Włoszczowską i 11-letnią córką Klaudią Fot. CCC
Z Andrzejem Piątkiem, trenerem mistrzyni świata i wicemistrzyni olimpijskiej Mai Włoszczowskiej, rozmawia Wojciech Koerber.

Gratuluję nosa. Trenerskiego. Przed mistrzostwami świata odważył się Pan zapewnić, że jeśli nie będzie wypadków losowych, to Maja zwycięży. Rozumiem, że wiele Pan o niej wie, ale skąd była ta pewność, że żadna z rywalek nie przyszykowała czegoś ekstra?
Ja kolarstwem zajmuję się od 1981 roku, czyli od prawie 30 lat. A kolarstwem górskim od samego początku, jak tylko w 1992 roku powstała pierwsza kadra narodowa. Oczywiście, były przerwy na kadrę szosową, trochę jeździłem po świecie, ale cały czas się nią interesowałem. A od 1999 roku nieprzerwanie prowadzę tę kadrę, więc realia znam jak nikt inny. No a Majkę znam od podszewki, pracujemy przecież od 2000 roku.

Wiedziałem, że ma najwyższe parametry badań i że trening w Zieleńcu był dobry. Brałem też pod uwagę, że konkurencja walczyła tydzień wcześniej na PŚ, więc może się nie zregenerować. Poza tym w czerwcu byliśmy w Kanadzie na rekonesansie, poznaliśmy tam każdy kamień i każdy korzeń, czego inni raczej nie robili. Co prawda Marie-Helene Premont tam mieszka i na tej właśnie trasie spędziła całe życie, Catherine Pendrel też była w gronie faworytek, lecz wiedziałem, że mamy kilka szczegółów, o których inni zapomnieli. Chociażby ten odpuszczony start w finale PŚ. Tu mały handicap, tam mały handicap i doszliśmy niemal do perfekcji.

Ile dni trzeba Wam było razem spędzić, by tę perfekcję osiągnąć?
Po około 250 w roku.

To znaczy, że przy Majce jest Pan o wiele dłużej niż przy własnej żonie.
No, gdy jestem w domu, to w zasadzie też rano wychodzę, a wracam dopiero wieczorem. Umawiałem się z żoną przed igrzyskami w Atenach, że jeśli będzie medal, to zostanę przy kolarstwie może już nie jako trener warsztatowiec, ale np. dyrektor sportowy, gdzieś w biurze pracując. Trzeba było jednak pogadać, by dała mi następne cztery lata poparcia, do Pekinu.

To ja dokończę. Żona się zgodziła, ale że w Pekinie wyszło srebro, to trzeba było prosić o kolejną olimpiadę rozłąki. By przycelować złoto.
No właśnie. Obejrzałem ten wyścig z Pekinu kilkadziesiąt razy. I wiem, że igrzyska można wygrać. Wtedy jechaliśmy jednak po medal. Teraz mamy już pewność, że Majkę stać na olimpijskie złoto. I postaramy się o to.

A żona co w tym czasie będzie robiła?
Podobnie jak ja, skończyła wrocławską AWF, tylko że ona rehabilitację. A robić ma co i przy kim. Nasza młodsza córka Kaja ma dopiero 9 miesięcy, starsza Klaudia - 11 lat. Trzeba się więc zajmować domem w Warszawie. Żona pochodzi z Oleśnicy, ja ze Zgierza, ale kiedy miałem ekipę Lotto PZU zarejestrowaną w Warszawie, musieliśmy skończyć z tymi dojazdami i zamieszkać w stolicy.

Czyli to taka małżonka na mejla?
No, na telefon. Ale ja wiem, że muszę w końcu coś zmienić. Tylko żeby w tym Londynie poszło... Mógłbym zostać koordynatorem. Oczywiście, w okresie bezpośredniego przygotowania startowego, te 6-8 tygodni przed kluczową imprezą, muszę być z zawodnikiem, lecz na pozostałe zawody mógłby jeździć asystent.
Ma Pan takiego na oku?
Jeszcze nie, choć coraz częściej o tym rozmawiamy. M.in. z masażystą i mechanikiem, którzy od 2000 roku również nie mają swojego życia. To się jednak wiąże z kosztami. Muszę pogadać z Darkiem Miłkiem czy w ministerstwie sportu. Bo jestem już trochę znerwicowany i nie chciałbym skończyć w żadnym zakładzie.

Trzeba udowadniać urzędnikom, że na jednym rowerze nie da się przejechać sezonu, a odżywki kupować z własnej kieszeni, bo kasę dają tylko na tanie. To ma Pan na myśli?
Może to się zmieni, miałem ostatnio wiele telefonów. PZKol jest zawieszony przez ministerstwo, więc wszelkie środki płyną poprzez Warszawsko-Mazowiecką Federację Sportu. A ludzie stamtąd nie wiedzą, na czym polega sport wyczynowy, bo zajmują sie głównie młodzieżowym. Przecież my nie możemy rozliczyć nawet proszku do prania! Coca-coli również, bo to używka, ale zimną zawsze na końcówkach się jednak pije.

Z Majką w ogóle się nie kłócę. Z żoną też raczej nie. Może tylko z nią ostrzej sobie czasem rozmawiamy

Jako pobudzacz. Za czasów Szurkowskiego była nim kawa.
Zgadza się. Teraz się pije coca-colę, o red bullach nie mamy co marzyć. A przecież ja nie chcę pić whisky z colą. Baterie do radia też są potrzebne, bo trzeba mieć łączność na trasie. Nie mówiąc już o workach na śmieci. Mamy tę swoją ciężarówkę i wiadomo, że pod nią pustych butelek rzucać nie będziemy. Ja rozumiem, że ci ludzie trzymają się swoich wytycznych, ale niech inni ludzie coś zrobią z tą biurokracją. Bo my walczymy o najwyższe cele.

A podczas tej walki częściej kłóci się Pan z Mają czy z żoną?
Z Majką w ogóle się nie kłócę. Z Kasią też staram się nie. Może tylko z żoną czasami ostrzej rozmawiamy. Ja nie lubię się kłócić. Oczywiście, głośno mówię o całym polskim sporcie, bo to temat rzeka, lecz staram się skupić tylko i wyłącznie na trenowaniu.

To dobrze, z punktu widzenia trenera, że Majka nie ma chłopaka?

To zależy, jak by sobie ten związek poukładała. Ale ja nie wiem, czy ktoś zniósłby tak częste wyjazdy, czy taki związek ma sens i czy może istnieć dłużej niż kilka tygodni. Jeśli jednak przez chłopaka nie zarywa się nocy, a plan treningowy jest realizowany, to nie mam nic przeciwko. Wszystko dla ludzi.

A Pan z mistrzynią świata rozmawia tylko o kolarstwie?

Nie, na różne tematy. Choć wiadomo, że kolarstwo to temat przewodni, jestem przecież trenerem. Nawet jak śpię i coś mi się śni, to jest to jakiś wyścig. Myślę o tym wszystkim 24 godziny na dobę.

Boniek poszedł swego czasu jeszcze dalej. Powiedział, że by odnosić sukcesy w swojej dziedzinie, trzeba o niej myśleć 24 godziny na dobę, albo i dłużej.
To prawda. Ja jestem chory na kolarstwo i jest to choroba nieuleczalna. Czasami może bywam z tego powodu monotematyczny, ale chcę, żeby te moje panny jeździły szybciej. I tyle.
Niedawno pojawiło się takie medialne tąpnięcie, że Majka ma alergię pokarmową. Znienacka pojawiło się nie dla mięsa, produktów z mąki żytniej i pszennej, jajek, wielu warzyw. Także dla makaronu. A potem cisza i wielki sukces. W którym miejscu jest ta sprawa, co mistrzyni może, a czego nie?
Tę alergię wykazały testy skórne, choć sami lekarze powiedzieli mi, że testy skórne to jeszcze nie wyrok, że potrzebne są testy krwi. Te trzeba jednak robić co dwa, trzy dni, a w okresie startowym nie ma czasu na siedzenie tydzień we Wrocławiu. Naszym partnerem jest obecnie EMC Instytut Medyczny z Wrocławia i chyba jeszcze nigdy tak świetnej opieki nie mieliśmy. Myślę, że w październiku zrobimy badania, a póki co Majka troszkę te produkty ograniczyła. Ale nie wyobrażam sobie jazdy bez makaronu. Dla mnie to dziwna sprawa, bo nie ma Majka żadnych objawów. Ani nie puchnie, ani nie dostaje wysypki.

Tak, ja jestem chory na kolarstwo i jest to choroba nieuleczalna. Gdy mi się coś śni, jest to zawsze jakiś wyścig

Kilka lat temu numerem jeden wśród naszych góralek była jeszcze Anna Szafraniec. Co takiego się stało, że Włoszczowska poszła do przodu, a Szafraniec została w tyle? Nie chodzi chyba wyłącznie o to, że Maja fizycznie dogoniła starszą o dwa lata koleżankę.
By wygrywać, trzeba mieć świetne parametry wydolnościowe, ale nie tylko. Również głowę. Ania nie jest tak silna psychicznie jak Majka. Często potrzebuje jakiegoś bodźca. Dlatego, gdy grupa Halls przestawała istnieć, do nowej Anki nie wziąłem. By ją zmotywować, by chciała udowodnić, że to był błąd. I w zeszłym roku była czwarta na ME, piąta na MŚ, druga na PŚ w Champery. To ten bodziec spowodował. Później wszystko wróciło jednak do normy. Albo 2008 rok. MŚ były ostatnią kwalifikacją olimpijską. Na treningach Ania jeździła wyśmienicie, by w zawodach zająć 14. miejsce. Nie wytrzymała ciśnienia.

Są też Ola Dawidowicz i Paula Gorycka, medalistki MŚ do lat 23. To pokazuje, że ma Pan warsztat. Szkoleniowy, nie rowerowy.
Jest cała grupa. Ola miała troszkę gorszy sezon, bo rozpoczęła studia magisterskie na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu. Ciągle wyjeżdżała ze zgrupowań. Ona powinna zdobywać medale, pod jednym wszakże warunkiem. Że skończy szkołę. A przyszły rok to jeszcze nauka. Paula? Miała duże zaległości techniczne, a po dwóch latach profesjonalnego treningu ma brąz MŚ. Mimo że rankingi nie wskazywały na to. Co ważne, przed nią jeszcze dwa sezony wśród młodzieżowców. Za dwa lata celujemy w złoto. A na igrzyskach będziemy mieli dwa miejsca. Majka jest poza zasięgiem, o drugie powalczy ta trójka.

Jest Pan w końcu dyrektorem sportowym PZKol?

Sprawuję tę funkcję, ale jak wyjechałem 1 czerwca, to wróciłem dopiero trzy dni temu. Czyli na razie na telefon. Chcę jednak coś z tym zrobić, poukładać szkolenie. Bo jest bałagan. Co z tego, że mamy szkoły mistrzostwa sportowego, jak nie ma kadry młodzieżowej na szosie. Chłopaki z tych szkół trafiają od razu do grup zawodowych, gdzie nie ma trenerów, tylko dyrektorzy sportowi. A trzeba ich jeszcze przez kilka lat szkolić. Wtedy dopiero będziemy mieli silną szosę na ProToury, choć trzeba jeszcze środki na wszystko znaleźć. Darkowi Miłkowi z CCC, który nas uratował po igrzyskach, w ogóle pomnik się należy. A poza tym wiele z AWF wrocławskiej wyniosłem, gdzie specjalizację u Wacka Skarula robiłem. Sukcesów nie byłoby też bez prof. Zatonia oraz bez psychologa, prof. Wlazły. W pracy z kobietami ta psychologia jest szczególnie ważna.

Flesz: Wegańskie ubrania. Made in Poland

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

g
greg

Kapitalny trener. Niech sobie bedzie monotematyczny. Dobra rozmowa

p
pingu

A jak wygląda ta podszewka?

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3