Magistrat buduje noclegownię dla Romów. Ale oni nie chcą tam mieszkać

Marcin Rybak
fot. Janusz Wójtowicz
Wrocławski magistrat szykuje nową noclegownię dla bezdomnych - m.in. z myślą o Romach z koczowiska przy ul. Kamieńskiego. Ale oni nie chcą nawet słyszeć o przeprowadzce. Tłumaczą, że nie są pijakami i nie potrzebują takiego gestu, a zamiast dachu nad głową, woleliby dostać pracę.

Wrocławski magistrat robi co może, by pozbyć się Romów z terenu przy ul. Kamieńskiego. W sądzie trwa proces o ich eksmisję. Tymczasem kończą się prace w budynku przy Traugutta, u Bonifratrów. Magistrat chce zaproponować Romom, by przeprowadzili się właśnie tam. Albo do innych wrocławskich schronisk dla bezdomnych.

CZYTAJ TEŻ:
Proces o eksmisję Romów (NASZA RELACJA)
Wrocław stolicą Romów. Byliśmy u nich i wiemy, jak żyją (ZOBACZ)

Pomieszczenia przy Traugutta remontują bezdomni - podopieczni wrocławskiego stowarzyszenia Ludzie Ludziom, mieszkańcy schroniska przy ulicy Reymonta. Urzędnicy miejscy podkreślają, że oferta dla Romów to "humanitarny gest". Wiceprezydent Wrocławia Anna Szarycz powiedziała nam, że pomieszczenia u Bonifratrów przy ul Traugutta mają być nową noclegownią i są szykowane w związku z nadchodzącą zimą.

- Biorąc pod uwagę, że w działających dziś schroniskach dla bezdomnych miejsc brakuje, to magistrat - m.in. z myślą o Romach z Kamieńskiego - przygotowuje nowe pomieszczenia u Bonifratrów - przekonuje pani prezydent. Anna Szarycz dodaje, że Romowie wielokrotnie - i w tym roku, i w latach poprzednich - byli informowani o możliwości korzystania z noclegowni.

Ale Romowie ani myślą zmieniać miejsca pobytu. Agata Ferenc ze Stowarzyszenia Nomada, które zajmuje się pomocą dla Romów z koczowiska, tłumaczy, że jego mieszkańcy nie czują się bezdomnymi. Między innymi z powodów kulturowych. Żyją w licznych rodzinach, a gdyby chcieli przenieść się do noclegowni, nie mogliby być razem.

ZOBACZ: Powstała petycja w sprawie Romów. Podpisał ją Zygmunt Bauman
Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej uruchomił specjalny punkt informacyjny dla Romów z koczowiska. Ale - jak twierdzą w Nomadzie - nie ma on nic konkretnego do zaoferowania. Czego Romowie by chcieli? Choćby możliwości podjęcia pracy. Dzięki temu mogliby zalegalizować swój pobyt w Polsce i w pełni korzystać np. z pomocy społecznej.

- Nie chcemy iść do noclegowni. Nie jesteśmy jakimiś alkoholikami, jesteśmy normalnymi ludźmi - mówi Mindra Ciurar z koczowiska. - Chcemy być z rodziną, a w noclegowni musielibyśmy się rozstać. A gdyby pozwolono wam być z rodziną w noclegowni? - pytamy. - To niczego nie zmieni, bo to by było tymczasowe. My jesteśmy normalnymi ludźmi. Jak będziemy mieli pracę, to sami sobie damy radę - dodaje Romka.

OGLĄDAJ KONIECZNIE: Tak mieszkają Romowie z koczowiska przy Kamieńskiego (GALERIA)
Niezależnie więc od prób przeprowadzenia Romów do schronisk, proces o eksmisję wciąż będzie trwał.

Wideo

Dodaj ogłoszenie