Łyszczarz na trampolinie. Czy pozwoli mu ona wskoczyć do składu?

Piotr Janas
Piotr Janas
Adrian Łyszczarz w dwóch ostatnich meczach strzelił trzy gole wchodząc z ławki
Adrian Łyszczarz w dwóch ostatnich meczach strzelił trzy gole wchodząc z ławki Fot. twitter.com/FFutbolu
Udostępnij:
Adrian Łyszczarz jest ostatnio na ustach wielu sympatyków Śląska Wrocław. Strzelił dwie bramki Bruk-Bet Termalice w Niecieczy oraz gola na 2:1 dla WKS-u w rywalizacji z Jagiellonią Białystok. Czy nadszedł czas, by zaczął grać więcej?

Historia Adriana Łyszczarza w Śląsku Wrocław jest dość zawiła i z pewnością nie była usłana różami. Pochodzący z oddalonego od Wrocławia o około 50 km Bierutowa pomocnik od małego zdradzał spory talent i choć jego babcia była prezesem lokalnego klubu, to on nigdy w nim nie zagrał.

Pierwsze kroki pod okiem profesjonalnych trenerów stawiał w FC Wrocław Academy. To tam został wypatrzony przez Śląsk, do którego formalnie trafił w 2016 roku. Początkowo łączył grę w Centralnej Lidze Juniorów z występami w trzecioligowych rezerwach, ale szybko wpadł w oko prowadzącemu pierwszą drużynę Janowi Urbanowi. Znalazł się w kadrze na zimowy obóz, nieźle wypadł w sparingach i w rundzie wiosennej sezonu 2016/2017 zaczął pojawiać się w kadrze meczowej. Dwa razy pojawił się na boisku.

Długo nie mógł przebić się do wyjściowego składu, często był wystawiany np. na skrzydle, dlatego latem 2018 roku postanowił udać się na roczne wypożyczenie do pierwszoligowego wówczas GKS-u Katowice. Tam grał w kratkę. Łącznie rozegrał 17 spotkań na 30 możliwych (liga + Puchar Polski), z czego większość w pierwszym składzie. Strzelił jedną bramkę i zaliczył dwie asysty, ale GKS spadł do drugiej ligi. Wrócił do Wrocławia, kilka razy wszedł z ławki w ekstraklasie, zagrał trzy mecze w rezerwach i doznał urazu więzadła krzyżowego. To było jak wyrok, skazujący go na ponad roczny rozbrat z futbolem, do czego przyczyniła się także pandemia koronawirusa.

Po powrocie trener Vítězslav Lavička praktycznie w ogóle na niego nie stawiał, dlatego odbudowywał się w drugoligowych rezerwach. Tam w 27 meczach strzelił siedem bramek i miał 8 asyst. Jego los miał się odmienić po przyjściu trenera Magiery, z którym znał się z reprezentacji Polski do lat 20. Był u niego jednym z kapitanów podczas rozgrywanych w Polsce mistrzostw świata.

Tak się nie stało. Zakładając, że w preferowanej przez Magierę formacji 3-4-2-1 ma być „dziesiątką” czy też piłkarzem podwieszonym za napastnikiem, musi wygrać rywalizację z Robertem Pichem, Mateuszem Praszelikiem, Marcelem Zyllą, Waldemarem Sobotą, Caye Quintaną, a nawet Petrem Schwarzem i Rafałem Makowskim, którzy także mogą grać na tej pozycji. Pracuje na to ciężko, a owoce zaczął zbierać w ostatnich dwóch kolejkach.

- Cieszymy się, że Adrian w Niecieczy dał taką zmianę, jaką dał. Szkoda tylko, że jego dwie bramki nie dały nam zwycięstwa, albo przynajmniej punktu. Nie zmienia to jednak faktu, że wniósł dużo ożywienia, był motorem napędowym, a tego oczekujemy od rezerwowych. Gdyby wypadł słabo, to pewnie w następnym meczu szansy by nie dostał - nie owija w bawełnę Magiera. Trudno się trenerowi WKS-u dziwić, bo przy takiej rywalizacji może być trudno.

Jednak analizując obecną formę jego konkurentów, lepszej okazji do wskoczenia do składu może nie mieć. Praszelik to w tym momencie absolutny numer jeden, z tym że z Jagiellonią złapał kontuzję, która może wyeliminować go z gry na kilka tygodni. Pich w tym sezonie strzelił już 10 bramek, ale w ostatnich tygodniach nie błyszczał tak, jak na początku sezonu. Ostatni naprawdę dobry mecz rozegrał pod koniec września z Wisłą Płock. Strzelił też gola w Niecieczy, ale nie należał do najlepszych na boisku.

Sobota i Schwarz są pod formą, a poza tym mogą grać nieco niżej tak jak Makowski, któremu Magiera na razie w ogóle nie dał pograć „na kierownicy”. Quintana wciąż zawodzi i nie spełnia pokładanych w nim nadziei, więc zostaje Marcel Zylla. Niemiec polskiego pochodzenia także notuje obiecujące wejścia, strzelił bramkę Wiśle Kraków, ustalając wynik na 5:0 i choć nie robi takiego zamieszania jak Łyszczarz, to ma nad swoim byłym kolegą z kadry U-20 przewagę... regulaminową. Zylla jest młodzieżowcem w tym sezonie, a Łyszczarz już nie. Dzisiaj rywalizuje o skład na tych samych zasadach, co seniorzy.

- Adrian dojrzewa nie tylko jako piłkarz, ale także jako człowiek i to mnie bardzo cieszy. Powiedziałbym, że jeszcze rok temu to był taki młodzieżowiec z myśleniem juniora. Teraz wydoroślał, co widać w jego zachowaniu i grze oraz zmężniał pod względem fizycznym. Miesiąc temu był na meczu w Rzeszowie (drugoligowe rezerwy grały wówczas z tamtejszą Stalą, a Łyszczarz rozegrał 86 min i strzelił bramkę - przyp. PJ), gdzie pracuje trener Sebastian Krzepota, z którym współpracowaliśmy w kadrze U-20. Nie poznał Adriana, patrząc na jego sylwetkę i na to jak się porusza. Zadzwonił do mnie i powiedział, że to są już seniorskie ruchy. Pokazał to tam i pokazał to w Niecieczy. Oby było to dla niego trampoliną - dodał trener Magiera.

Czy ta trampolina pozwoli mu wskoczyć do pierwszego składu Śląska Wrocław na poprzednie mecze? Największym problemem jest to, że nie zastąpi od tak kontuzjowanego Praszelika - który swoją drogą dodał wpis na Instagramie, z którego wynika, że jego uraz może nie być tak poważny, jak początkowo zakładano - bo nie jest młodzieżowcem. Do gry musiałby wrócić np. Łukasz Bejger, który usłyszał ostatnio kilka cierpkich słów od trenera, lub Jakub Iskra, lecz ten na razie przegrywa rywalizację z Patrykiem Janasikiem na prawym wahadle. W zanadrzu jest jeszcze Javier Ajenjo Hyjek, ale jemu także może być trudno o miejsce w składzie, bo środek pola w Śląsku jest mocno obsadzony.

Wygląda na to, że Łyszczarz - mimo ostatnich dobrych wejść - wcale nie jest dużo bliżej składu, nawet jeśli Pich i Praszelik czują jego oddech na plecach. Jeśli już, to może zająć miejsce Słowaka. Czy zapracuje na to przez najbliższe dwa tygodnie? Przekonamy się 21 listopada, kiedy to WKS zagra na wyjeździe z Pogonią Szczecin.

Australian Open nie dla Djokovicia, jakie szanse mają Polacy?

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Ma talent , strzela ładne bramki , szkoda , że z tego na razie jest tak mało punktów. No ale nadzwyczajna "kasta" sędziowska w PZPN-ie wcią działa w najlepsze.
Dodaj ogłoszenie