Luksusowy samochód spłonął w nocy we Wrocławiu

Marcin Rybak
Marcin Rybak
Pożar Jaguara XE we Wrocławiu
Pożar Jaguara XE we Wrocławiu Marcin Rybak
Udostępnij:
W nocy ze środy na czwartek spłonął luksusowy samochód marki Jaguar XE, zaparkowany u zbiegu ulic Skrzydlatej i Idzikowskiego we Wrocławiu. Lekko uszkodzone jest dostawcze auto, stojące za jaguarem.

Płonący samochód zauważył kierowca, przejeżdżający ulicą Idzikowskiego, po godzinie 3 w nocy i natychmiast zawiadomił służby. Na miejsce przyjechały dwie jednostki straży pożarnej i szybko ugasiły ogień. Na szczęście nie zapaliły się dostawczy peugeot i dołączona do niego laweta z koparką. Stały tuż za palącym się autem. Peugeot ma uszkodzony reflektor i lusterko.

Nowy model Jaguara XE kosztuje od 189 do przeszło 274 tysięcy złotych. Używany - od 27 do prawie 250 tysięcy złotych.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wolontariusze Kultury. Ukraińscy filmowcy pomagają ofiarom wojny

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Ciekawe czy rachunki wyrównane?

G
Gość

Ale indyjska tandeta. Nawet nie ma metalowej klatki.

G
Gość

Kogo interesują samochody bandziorów?

G
Gość

Leasing się znudził

G
Gość

Hehe jak to jest, że jakiś czas temu jak na Opolskiej w Radwanicach zapalił się jakiś gruchot, na miejsce przyjechało 6 zastępów straży, a gdy zauważyłem "rozrzutność" PSP, to tumany tłumaczyły to "procedurami" i że "do każdego takiego zdarzenia jeździ 6 zastępów". A teraz nagle do innego auta płonącego w gęsto zaludnionym miejscu wysyła się 2 zastępy i wszystko jest ok? :) Czyżby jednak gamonie bzdury pisały, że "procedury każą", próbując zamaskować durnotę i marnotrawstwo publicznych pieniędzy przez straż pożarną? :)

Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Wrocławska
Dodaj ogłoszenie