Lubin: Pod stadionem będzie porządek

Agata Grzelińska, współpr. SIYA, ALKA, PEKA
Sportowi działacze przygotowali projekt unowocześnienia giełdy w Lubinie. Jedno z największych targowisk w Polsce sąsiaduje z nowym stadionem Dialog Arena.

Pomysłodawcy projektu - były prezes Zagłębia Lubin Robert Pietryszyn i dyrektor klubu MKS Zagłębie Lubin Jerzy Szafraniec - mają plan zadaszenia terenu i budowy nowych parkingów. - Nie chodzi tylko o estetykę otoczenia, ale o to, by ten teren zarabiał - mówi Robert Pietryszyn, za którego prezesury rozpoczęto budowę stadionu w Lubinie.

Pomysł podoba się Aleksandrowi Gbiorczykowi, kierownikowi lubińskiej giełdy. Uważa, że lepsze warunki zatrzymałyby handlujących i kupujących. Teraz co sobotę na giełdzie bywa do 15 tys. ludzi.
Dlaczego lubimy odwiedzać giełdy? - To takie trochę śmietnisko. Jest trochę staroci, trochę sprzętu. Ale czasem udaje się wyszperać naprawdę wyjątkowe rzeczy - mówi Tadeusz Smykała z Wałbrzycha, który nie opuścił prawie żadnej giełdy przy ul. Topolowej w dzielnicy Biały Kamień. Wpada choć na kilka minut i szuka skarbów. A to nie jest trudno, bo giełda jest niewielka, co tydzień rozkłada się około 100 stoisk.

Wielu klientów przychodzi na giełdę spotkać znajomych
Z Maciejem Bartmińskim, prezesem firmy badawczej Market Side, rozmawia Agata Grzelińska

Na giełdach bywa zimno, mokro, pachnie przypalonym tłuszczem, a jednak jest tłok. Co ludzi przyciąga w takie miejsca, gdy wokół coraz więcej wygodnych, eleganckich centrów handlowych, w których można kupić przeróżne rzeczy?
Kilka spraw. Po pierwsze: tradycja. W Polsce przez lata kwitł handel bazarowy, długo nie było centrów handlowych. Na Zachodzie działały od dawna, wcześniej istniały domy kupieckie. Po drugie: postrzeganie cenowe. Wielu ludzi uważa, często słusznie, że na giełdach czy targach jest taniej. Tylko tam kupują bieliznę, kurtki, odzież, nawet jeśli nie dobrej jakości, tam robią proste zakupy. Po trzecie: giełdy to optymalny kanał dystrybucyjny dla używanych towarów. Po czwarte: takie miejsca pełnią również rolę społeczną.

Jaką?
Giełdy czy targowiska nie są tylko miejscem robienia zakupów, ale również miejscem spędzania wolnego czasu. Podobnie jak w centrach handlowych. Kilkanaście procent klientów niczego nie kupuje. Ludzie przychodzą do centrum czy na giełdę, by spotkać znajomych, pooglądać towary. To jest element stylu życia, sposób na spędzanie wolnego czasu.

Firma, którą Pan zarządza, zajmuje się m.in. badaniami zachowań zakupowych. W obszarze Państwa zainteresowań są głównie centra handlowe. Czy w miastach, gdzie powstają, maleje rola osiedlowych bazarów?
Tak, maleje rola osiedlowych targów, podobnie jak maleje rola osiedlowych sklepików. Co roku ubywa specjalistycznych małych sklepów, jak warzywne, mięsne, chemiczne. Z naszych badań wynika, że tylko niespełna 10 procent dorosłych mieszkańców miast nie robi zakupów w dyskontach, hipermarketach czy sklepach cash&carry. Jednak nie sądzę, by małe bazary i sklepy przestały działać, bo jest grupa ludzi, dla których liczy się kwestia kontaktu ze sprzedawcą, rozmowy na temat towaru, potrzeba rekomendacji jakości czy świeżości.

Czy lubisz chodzić na giełdy? Czy takie miejsca mają przyszłość? Podyskutuj.

Przygotuj swój turystyczny biznes na sezon

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

s
stefan

Ostatnio byłem jakoś na super targowisku i co. Cena droższe niż w galeriach! Pewnie znajdę coś tańszego, ale badziew straszny. Wolę poczekać na promocję w galerii...

v
viki

tak wygląda bazar na Świebodzkim w samym centrum Wrocławia! Ile jeszcze będzie ostatecznych terminów zamknięcia tego nielegalnego targowiska. Towar niskiej jakości, brak gwarancji, atetstów, o kasach fiskalnych nie wspominając. Miasto spotkań czy wstyd na pół Europy?

a
aa

Pensje są niskie, a ceny w galeriach okropnie wysokie. Nikt zarabiający te 1200-1500zł nie kupi w galerii dżinsów za 200zł, bo na targu zapłaci 50. Polska to nie Niemcy, gdzie byle robol pracuje na dobrej jakości, markowe dżinsy 3 godziny.

w
w

najwiekszy bazar bedzie na stadionie na maslicach, tuz po euro.
to bedzie jedyny motyw dla ktorego ludzie tam beda przychodzic

$$

Znakomite podróby.

o
op

to oczywiste.

Dodaj ogłoszenie