Lektura dla prawdziwych Polaków

Krzysztof Kucharski
Polskapresse
Nawet ja, świąteczny barbarzyńca, który na wigilię mógłby ze smakiem zjeść wielkanocną duszoną białą kiełbaskę w piwie, nie mogę patrzyć, gdy ci świątecznie wypindrzeni weganie czy wegetarianie obżerają się różnymi kluskami, łazankami z makiem, makiełkami, śliżykami, kutią czy choćby najzwyczajniejszą makową struclą z lukrem.

Serce mi pęka, gdy sobie pomyślę, ile z tych malutkich, niewinnych, szaroniebieskich ziarenek mogłyby wyrosnąć pięknych polnych maków. Takie ziarenko jest jak płód niepoczęty, spadnie na ziemię wilgotną i zaraz z życiodajnym optymizmem pnie się do słońca, hen, hen... Proszę te wszystkie wymienione wyżej makowe przysmaki dla zboczeńców skreślić z wigilijnego jadłospisu natychmiast!

Obyczajowo jest jeszcze bardziej śliska sprawa wigilijnego łączenia grzybów z kapustą. Wiem, wiem… Niewiele jest dobrych tych prawdziwych polskich domów, w których nie znajdą się na stole smakowite pierogi z kapustą i grzybami, kulebiaki czy wreszcie sama kapusta uduszona z grzybami. Jest to jednak głęboko niemoralne zmuszanie szlachetnych i dumnych borowików do zadawania się z plebejską i prymitywną kapustą. Nie chodzi tu o jakieś arystokratyczne snobizmy. Grzyby są tu, gdzie my, a kapusta rosła tam, gdzie stało z tarczami ZOMO. Proszę mi nie tłumaczyć, że to normalne. Trudno się na to zgodzić, jeśli ktoś zachował jeszcze odrobinę zdrowych zmysłów! Oczywistość jest oczywistością...

A te wszystkie uszka i paszteciki nadziane bezczelnie, żeby zmiędlić, sprofanować godność grzybów, zmuszając je do mezaliansu z kapustą! I jeszcze łączyć z CZERWONYM barszczem! Na Boga jakiegokolwiek!!! My, Polacy, powinniśmy tego koloru unikać jak zarazy. To symbol sztandaru, który zniewolił kawał Europy w wyniku rewolucji, pfu, pfu, nazwy nawet przy tym uroczystym stole dzisiejszym nie wspomnę. Uważam, że obyczajowo i politycznie powinniśmy stanowczo skreślić te potrawy, choć mogą mieć w naszych rodzinach wielowiekową tradycję. Musimy wspólnie dążyć do jedynej, słusznej prawdy.

Istotnym elementem wigilijnej wieczerzy są ryby. Na większości stołów dominować będą karp i śledzie, one pewnie tradycyjnie otworzą kolację po przełamaniu się opłatkiem. Ja je, rzecz jasna, pochłonę z wielką przyjemnością, jak co roku, ale, jak zaznaczyłem na początku, jestem barbarzyńcą i z takiej pochodzę rodziny. Nie będę się zmieniał na stare lata. Co nie znaczy, że z takich wyrzutków społeczeństwa, jak ja, należy brać przykład.

Jako naród musimy dawać świadectwo całej Europie, jak człowiek cywilizowany wywodzący się z kraju, który przez całe wieki był przedmurzem chrześcijaństwa powinien godnie konsumować. Wyjątkowo zgadzam się z panią prezes Stowarzyszenia Empatia, że "sposób zabijania czy przenoszenia karpi jest tylko wierzchołkiem góry lodowej, jeśli chodzi o stosunek ludzi do zwierząt" i dalej "…w XXI wieku w państwie takim jak Polska nie musimy w ogóle zabijać zwierząt. Mamy wiele tradycyjnych wigilijnych potraw roślinnych. Nie widzę powodu, dla którego trzeba koniecznie zabijać karpia, by hołdować takiej świątecznej tradycji".

Na miejscu Państwa jeszcze przed pierwszą gwiazdką na dzisiejszym niebie cały ten drób oraz świnie i bydło wypuściłbym na wolność, zamiast czekać, aż Wam nabluzgają koło północy. Po co się stresować w święta. Smacznego życzę.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

N
Nawrócony Barbarzyńca

Świetnie ujęta myśl świąteczna, to co powinno być kwintesencją wigilijnego czuwania. Nie jakieś telewizyjne propagowanie wiadomej stacji...

Dodaj ogłoszenie