Lekarzy jest za mało, a będzie jeszcze mniej. NIL alarmuje

Leszek Rudziński (AIP)
Anna Kaczmarz/Dziennik Polski/Polskapresse
Podczas czwartkowej konferencji ,,Lekarzy jest za mało, a będzie jeszcze mniej” w siedzibie Naczelnej Izby Lekarskiej w Warszawie omówiona została sytuacja demograficzna w zawodzie lekarza. Prelegenci przedstawili m.in. przyczyny zbyt małej liczby lekarzy w Polsce, problemy wynikające z tej sytuacji oraz wskazali działania systemowe.

Przewodniczący Komisji Młodych Lekarzy dr Filip Dąbrowski zwrócił uwagę, że problem stanowi niska liczba absolwentów, którzy kończą medycynę w naszym kraju i to, że po studiach wyjeżdża ogromna liczba osób, często po specjalizacji. - Wykształcenie lekarza wynosi 10-15 lat i w tym czasie trzeba problem rozwiązać, gdyż jak dotąd nie ma systemowego rozwiązania. Liczba studentów medycyny rośnie, ale bardzo powoli – mówił Dąbrowski. Przypomniał, że co roku studia medyczne kończy 2,5 tys. lekarzy, z czego wielu szuka pracy za granicą.

Ponadto w grudniu tego roku wprowadzono ograniczenie zmiany kierunku kształcenia. - Student, który marzy o zostaniu chirurgiem,a nie sprawdzi się na sali operacyjnej nie ma szans na zmianę specjalizacji – zaznaczył Dąbrowski. Przypomniał, że na jesieni tego roku premier Ewa Kopacz obiecała zwiększyć liczbę rezydentur (etatów szkoleniowych - red.). - Rezydentury nie powinny być przyznawane w systemie wojewódzkim, a ogólnopolskim. Należy zwiększyć również liczbę ośrodków w których można odbywać specjalizację. Obecnie ośrodki szkolące specjalistów nie mają praktycznie żadnego dofinansowania, chociaż ponoszą ogromne koszty związane ze szkoleniem przyszłych lekarzy – zakończył dr Filip Dąbrowski.

- Dane demograficzne są nieubłagane. Aby zmienić sytuację dużej grupy zawodowej, konieczne są długoterminowe i konsekwentne działania, a Polska może liczyć tylko na własnych lekarzy, ponieważ nie jest atrakcyjnym miejscem wykonywania zawodu lekarza i nie przyciąga lekarzy z zagranicy - dodał wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej prof. Romuald Krajewski.

Z raportu Naczelnej Rady Lekarskiej wynika, że średni wiek lekarza specjalisty to dzisiaj prawie 55 lat. Zła sytuacja demograficzna w tym zawodzie może ograniczyć dostęp do lekarzy specjalistów i wydłużyć kolejki w placówkach medycznych, co wiąże się z zagrożeniem dla pacjentów.

Przedstawiciele Rady stwierdzili, że konieczne jest zwiększenie liczby studentów na kierunku lekarskim o 400-600 osób rocznie, zwiększenie liczby lekarzy rozpoczynających specjalizację o 300-400 osób rocznie. Należy zwiększyć też liczbę ośrodków prowadzących szkolenia specjalizacyjne i wprowadzić zachęty finansowe dla placówek prowadzących szkolenia przyszłych lekarzy.

Wideo

Materiał oryginalny: Lekarzy jest za mało, a będzie jeszcze mniej. NIL alarmuje - Polska Times

Komentarze 8

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

s
student

Wudac, ze nie masz zielonego pojęcia o czym piszesz. O limicie przyjęć na kierunek lekarski decyduje ministerstwo. A lekarze juz pracujący, nie widza w rezydentach zarabiających 2200 zł lub wolontariuszach konkurencji, tylko niewolników na ktorych zazwyczaj spada cały ciężar dyżuru.

l
lekarz stażysta

Za dwa miesiące kończę staż i niestety też należę do tej grupy młodych lekarzy, która szuka swojej szansy zagranicą. Mimo, że uwielbiam Wrocław, mam tutaj rodzinę, przyjaciół, miejsca, za którymi będę tęsknić to powiem tylko jedno - sorry... ale rezydentura za 2200zl na rękę ? Jak mam wziąć kredyt na mieszkanie, jak odłożyć na wakacje, w niedalekiej przyszłości na dzieci ? Wiem, że zarzynając się na dyżurach w nocnych pomocach lekarskich można zarobić więcej, ale jakim kosztem... W Niemczech ceny w sklepach praktycznie równe tym w Polsce, a pensja rezydenta netto (podstawowa bez dyżurów) - około 2200 euro. Z Drezna - 2h do Wrocławia, z Berlina czy Lipska - 3h, można wpadać na weekendy, a w tygodniu pracować w innych warunkach i żeby dziecko nie mówiło do mnie "wujku"... Przykre, ale prawdziwe. Gdybym miał szansę dostać połowe niemieckiego wynagrodzenia to chyba bym został, ale za 1/4... Sorry...

W
W.

Dokładnie. Bardzo chciałabym zostać w Polsce po studiach, ale nie jestem pewna, czy pracując w kilku placówkach i zarabiając, nie oszukujmy się, wcale nieduże pieniądze (stawka godzinowa lekarza nie jest imponująca), będę w stanie założyć rodzinę i mieć choć parę godzin dziennie, bo dzieci chociaż wiedziały, jak mama wygląda. Cały entuzjazm związany z powołaniem, jakie się czuje pryska już na studiach, kiedy widzisz, że nikt nie ma najmniejszego zamiaru się zająć studentami. Albo snujemy się po korytarzach szpitala pozostawieni sami sobie, albo druga skrajność - jesteśmy "przetrzepywani" z suchej wiedzy, którą mieliśmy wykuć z książek. Nauczycieli wśród klinicznych lekarzy, jak na lekarstwo, większość ma pod sobą studentów tylko i wyłącznie dla tego marnego dodatku do pensji.

s
stazysta

Tutaj jest lekki paradoks, chca zwiekszac liczbe ludzi, nie zwazajac na to ze byc moze ta krytyczna liczba lekarzy zostala juz dawno przekroczona i dlatego pracodawcy moga pozwolic sobie na niewolnicze stawki bo malo kto odmawia a jak ktos odmowi to znajdzie sie nastepny frajer. Ale to przeciez urzednicy, ustala cos co powierzchownie ma sens, to "cos" przejdzie, urzedników zmienią a temat na dwa lata ucichnie.
W polsce tez jest system myslenia zmieniony i wrecz taki mlody lekarz sie cieszy ze pracuje, ze przyją niska stawke ale ma prace. Jest to zalosne tym bardziej ze slyszy sie, ze lekarze zarabiaja niewiadomo ile a taka jest prawda ze sa to lekarze ktorzy harują lub ludzie majacy prywatne kliniki (zrzynajace z innych lekarzy).
Urzednicy-lekarze dzialajacy w naszym imieniu sa bardzo lagodni jak na ta najwazniejsza grupe zawodowa, wkoncu to i oni jak kazdy urzednik sa oplacani. Nie ma co im sie dziwić, nie wiedza co sie dzieje, ich dzieci i tak beda mialy dobrze.

s
stazystka

a zwiększajcie sobie liczbę studentów i tak duża część z nich wyjedzie za granicę.. Bo myślicie że kto będzie za darmo siedział na wolontariatach i na 1/8 etatów albo rezydenturach za 2200zł ??? Na pewno nie ktos kto ma 27 lat i chce założyć rodzinę albo już ma dzieci do wykarmienia i nianie do opłacenia... każdy kto idzie z powołania na medycynę uderza o beton, bo nawet najwiekszemu zapaleńcowi odechce sie ,,niesienia pomocy" w warunkach Polskich... Pielęgniarki juz wyjechały, a za chwile te pracujące, starsze przejda na emaryture i co???? może obowiązki pielęgniarki dołozy się lekarzowi... przeciez wszystko można ... prawda? Ale gratuluję krótkowzrocznych pomysłów i rzucanych słów na wiatr..

s
studentka medycyny

po przeczytaniu tego tekstu jak najbardziej zgadzam się ze stanowiskiem, że ktoś musi wreszcie poprawić system rezydentur. Wszystko co się dzieje w tym temacie jest kpiną, mało miejsc, wolontariaty ależ owszem.
Co do zwiększenia liczby osób przyjmowanych na uczelnie medyczne, mówię jak najbardziej tak, ALE. Właśnie jest jedno wielkie, ALE: obecnie nasze uczelnie są przeładowane studentami w stosunku do liczby nauczycieli akademickich ale też placówek szpitalnych, które przyjmują studentów. Duże grupy na zajęciach nie są dogodnymi warunkami dla młodych adeptów medycyny, a nie oszukujmy się nauka teorii ma się nijak do pacjenta, który jest zawsze indywidualnością. Może czas zachęcić młodych żeby jednak nie wyjeżdzali?

h
hipokamp

O limitach przyjęć na studia medyczne decyduje Minister Zdrowia...

s
spokojny

„konieczne jest zwiększenie liczby studentów na kierunku lekarskim”. Sory ale do kogo te pretensje? Przecież o ilości studentów decydują uczelnie medyczne czyli znowu lekarze tam nauczający. Natomiast dla środowiska lekarskiego jest wygodne żeby było zawsze mniej lekarzy,
bo wtedy to lekarz rządzi, dyktuje ceny i lepiej zarabia niż gdyby to lekarze czekali na pacjentów, podobnie jak np. fryzjerzy dłubiący w nosie z nudów w pustym „salonie”.

Dodaj ogłoszenie