W powiatowych inspektoratach brakuje lekarzy, bo nie chcą pracować za oferowane wynagrodzenie. Ogólnopolski Związek Zawodowy Pracowników Inspekcji Weterynaryjnej ostrzega przed zaostrzeniem protestu, a tym samym grożącym paraliżem.

Lekarze Weterynarii od wielu miesięcy zabiegają o podwyżki. Tym razem swoje prośby skierowali bezpośrednio do premiera Mateusza Morawieckiego. Niemal połowa pracowników Inspekcji Weterynaryjnej podpisała się pod wnioskami o podwyżki adresowanymi do szefa rządu. Dokumenty zostały złożone 15 listopada w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

- Według stanu na 15 listopada w Inspekcji Weterynaryjnej jest 168 ogłoszeń o pracę, wakatów z pewnością jest więcej - podaje Sara Meskel, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pracowników Inspekcji Weterynaryjnej. - Jesteśmy bardzo małą grupą zawodową, która zostaje poza świadomością społeczeństwa czy rządu. Liczba wszystkich pracowników inspekcji to 5,5 tysiąca osób.

- W powiatowym inspektoracie pracuje ok. 10-osobowa kadra, w tym mniej więcej 6 pracowników merytorycznych, gotowych do pracy w terenie. Brak 1 czy 2 osób w powiecie to już duże zachwianie dla wykonywanych czynności - tłumaczy przewodnicząca.

Ile zarabia lekarz weterynarii i jakiej podwyżki oczekuje związek?

Obecnie absolwenci wydziałów medycyny weterynaryjnej po 5,5-letnich studiach oraz osoby, które ukończyły inne wymagające studia mogą liczyć na pensje w wysokości 2,5 tys. brutto. "Naszym zdaniem powinna być to średnia krajowa, a w przypadku wykwalifikowanych pracowników z dłuższym stażem pracy oraz zdobytymi specjalizacjami 1,5 średniej krajowej", podaje związek w komunikacie. Sara Meskel zapowiada otwartość na rozwiązania: - To nie jest bardzo wygórowana kwota dla budżetu państwa. Będziemy brać pod uwagę propozycje. Dopuszczamy np. rozłożenie podwyżki na 2 transze.

Związek uświadamia konsekwencje, jakie może przynieść nasilenie protestu z powodu braku spełnienia żądań płacowych oraz kadrowych. "(...) może nam grozić wstrzymanie eksportu mięsa i mleka oraz dalsze niekontrolowane rozprzestrzenianie się afrykańskiego pomoru świń.

Kryzys w Inspekcji Weterynaryjnej trwa od kilku lat. OZZPIW zwracał na to uwagę ministra rolnictwa i jak przekazuje - próby zainteresowania tematem "doczekały się jedynie kurtuazyjnego przyznania racji bez jakiejkolwiek chęci podjęcia odpowiednich decyzji. Trwające prace nad budżetem Państwa na 2019 r. potwierdzają tą diagnozę. Przyjęcie ustawy budżetowej w zaproponowanej przez rząd wersji grozi postępującym paraliżem Inspekcji Weterynaryjnej".

Lekarze weterynarii są już zniecierpliwieni. Ich zdaniem rządzący prezentują postawę, w której "problemy znikną lub rozwiążą się same, co jest zatrważające i wymaga podjęcia konkretnych, zdecydowanych działań".- Nie jesteśmy w stanie przewidzieć, czy nie dojdzie do zaostrzenia protestu, a także masowych wypowiedzeń pracowników IW - mówi Sara Meskel.

Jakie zagrożenie niesie odejście lekarzy weterynarii z pracy?

W przekazie do mediów i otwartym liście na swojej stronie OZZPIW chce uświadomić społeczeństwu, co zależy od ich pracy. "Inspekcja Weterynaryjna jest instytucją odpowiedzialną za zdrowie ludzi i zwierząt, bezpieczeństwo wszystkich produktów pochodzenia zwierzęcego oraz wielomiliardowy rynek rolniczy i pochodzący stamtąd eksport polskiej żywności. Bez szybkich i odważnych decyzji decydentów grozi nam poważny kryzys. Pracownicy Inspekcji Weterynaryjnej odchodzą bowiem z pracy, a nowi nie chcą się zatrudniać z powodu niskich pensji.

Już teraz najwięksi importerzy polskiej żywności przypominają nam, że warunkiem dalszej wymiany handlowej jest nadzór nad eksportem urzędowych lekarzy weterynarii zatrudnionych na etacie w IW. Problemem jest także dalsze rozprzestrzenianie się afrykańskiego pomoru świń. Epidemia ASF jest wciąż tykającą bombą, której wybuch może przynieść katastrofalne skutki dla całej gospodarki oraz przyzwyczajeń kulinarnych milionów Polaków. Nie podzielamy optymizmu MRiRW, że wirus jest opanowany.

Zaburzenie ciągłości prac urzędowych laboratoriów weterynaryjnych (Zakłady Higieny Weterynaryjnej) może z kolei być poważny problem dla rolników. Braki kadrowe oraz finansowe mogą uniemożliwić wykonywanie urzędowych badań, co spowoduje utratę przez gospodarstwa statusu urzędowej wolności od chorób zakaźnych. Tym samym utracą one możliwość sprzedaży swoich produktów oraz zwierząt".

- Biorąc pod uwagę powyższe utrata prawidłowego nadzoru IW doprowadzi do braku wiarygodności Polski na arenie międzynarodowej, ogromnych strat finansowych dla kraju oraz zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi - mówi Sara Meskel.

Wymagania wobec weterynarzy rosną, a zarobki nie

W liście otwartym na swojej stronie związek pisze: "Zamiast jakichkolwiek rozmów o sytuacji kadrowo-płacowej, pracownicy otrzymali dodatkowe zadania – kontrole spełnienia wymagań bioasekuracji, w gospodarstwach utrzymujących trzodę chlewną, w całym kraju. Gospodarstw tych jest około 230 tysięcy, a Inspekcja Weterynaryjna w 2017 r. wykonała łącznie 140 tysięcy kontroli. Można sobie łatwo wyobrazić, o jakim wzroście obowiązków mówimy. Okres paru lat, który będzie potrzebny do przeprowadzenia tych kontroli, nie wpłynie pozytywnie na walkę z ASF".

Postulaty. Czego oczekują pracownicy Inspekcji Weterynaryjnej?

  • wynagrodzenia zasadniczego dla wykwalifikowanych pracowników na poziomie 1,5 średniej krajowej z wyrównaniem od początku roku oraz możliwości dalszego wzrostu tych wynagrodzeń!
  • aby wynagrodzenie przeznaczone dla nowo utworzonych etatów było na poziomie średniej krajowej!
  • przyznania nowych etatów, niezbędnych do walki z kryzysem, jakim jest ASF, zgodnie z zapotrzebowaniem wystosowanym przez poszczególnych powiatowych i wojewódzkich lekarzy weterynarii!
  • systemowych rozwiązań walki z ASF, a w szczególności sprawnej i skutecznej współpracy z innymi służbami rządowymi i samorządowymi!
  • stworzenia możliwości występowania o dodatkowe środki budżetowe, celem wykonania przepisów ustawy o Służbie Cywilnej (coroczny wzrost 1% wysługi lat, nagrody jubileuszowe, nagrody celowe, odprawy emerytalne).

____________________
Podczas prezentacji wyników pierwszych kontroli gospodarstw w czerwcu Kujawsko-Pomorski Wojewódzki Lekarz Weterynarii mówił o brakach kadrowych i niskich uposażeniach, co powoduje, że nowe osoby nie chcą przyjść do pracy w IW:

Wypowiedź z czerwca 2018