18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Legnica: Koordynacja walki z powodzią z domu

Tomasz Woźniak
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjne Fot. MP
Udostępnij:
Czy można koordynować walkę z żywiołem z własnego mieszkania? Wicestarosta legnicki zapewnia, że tak. Chociaż już w sobotę było wiadomo, że fala powodziowa uderzy też na Czarną Wodę i Skorę, siedziby powiatowego centrum zarządzania kryzysowego w starostwie pilnował jedynie stróż budynku.

- Nie było potrzeby zwoływania sztabu kryzysowego, ściągania strażaka, pracowników, przedstawicieli gmin, skoro akcję można było koordynować na miejscu - zapewnia wicestarosta Józef Antoniak. - Dyżurujący urzędnik z powiatowego centrum na bieżąco informował mnie o wydarzeniach i przekazywał informacje od strażaków.

W maju wiele samorządów powoływało sztaby kryzysowe jeszcze przed przekroczeniem stanów ostrzegawczych wody w rzekach. W powiecie legnickim nie powołano go nawet, gdy stany Skory i Czarnej Wody przekroczyły poziom alarmowy.

Tymczasem w sąsiednim powiecie złotoryjskim woda już w sobotę podtopiła 40 gospodarstw, zniszczyła kładki, mosty. Powiatowego sztabu antykryzysowego nie powoływano tam, bo nie było na to czasu.
- Ludzie weszli w Sokołowcu do kościoła i po godzinie nie mogli wyjść, bo wszędzie wokół była woda - przyznaje wicestarosta złotoryjski Józef Sudoł. - W przypadku rzek górskich powoływanie sztabu to strata czasu.

Wystarczyły sztaby w gminach zagrożonych powodzią. Wójt Zagrodna dwukrotnie ogłaszał alarm: w sobotę o 2 w nocy i w południe tuż przed nadejściem fali.

Legnickie gminy leżą na wyżynie i samorządowcy mieli dość czasu, by uprzedzić mieszkańców i zorganizować powiatowy sztab. Skończyło się na strachu i kilkudziesięciu podtopionych polach, głównie na polderach zalewowych wokół Grzymalina. Strażacy przed zalaniem ratowali jeden budynek mieszkalny we wsi, obkładając go zewsząd workami z piaskiem.

Rok temu to brak koordynacji działań, nie do końca klarowne procedury i brak przepływu informacji był powodem, że miejskie centrum zarządzania kryzysowego Legnicy nie ostrzegło w porę łuczników, którzy na stadionie w parku walczyli o mistrzostwo Polski. Huragan zaatakował, gdy trwały zawody, a wielu legniczan wybrało się do parku na spacer.

Po krytycznej opinii wojewody o pracy zarówno miejskich, jak i powiatowych służb antykryzysowych Legnicy rozpoczęto instalowanie nowych systemów alarmowych i procedur informowania ludzi o zagrożeniu, a mieszkańcy są ostrzegani także za pomocą SMS-ów. Starostwu wystarczy koordynacja z domu.

0,5 mln złotych wydała już Legnica na modernizację systemu ostrzegania mieszkańców

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

w
wieszcz
Skoro w sytuacjach kryzysowych pan wicestarosta obywa się bez biura, bez centrum zarządzania kryzysowego, bez urzedników, to może to biuro jest mu zbędne? Przecież może jak Anioł w filmie "Alternatywy 4" biuro mieć w domu. A za cały personel starczy mu Miećka, czy jak jej tam. A tak całkiem poważnie - zachowanie pana wicestarosty pokazuje stosunek powiatowej władzy do obywateli, jak i do swoich obowiązków. Przecież, gdyby wystąpiło nagłe zagrożenie, jak np. w Bogatyni, to pan wicestarosta Antoniak ani by nie jęknął. O wielkim szczęściu mogą mówić mieszkańcy powiatu zgorzeleckiego - Józef Antoniak nie jest wicestarostą tego powiatu.
Przejdź na stronę główną Gazeta Wrocławska
Dodaj ogłoszenie