Legia Warszawa - Zagłębie Lubin 4:0. Odmieniona Legia przejechała się po Zagłębiu. Klęska Miedziowych (skrót, bramki, gole, wideo, zdjęcia)

Piotr Janas
Piotr Janas
Legia Warszawa - Zagłębie Lubin 4:0
Legia Warszawa - Zagłębie Lubin 4:0 Szymon Starnawski
Udostępnij:
Legia Warszawa wygrała z KGHM Zagłębiem Lubin 4:0 w zaległym meczu 3. kolejki PKO Ekstraklasy. Na ławce trenerskiej mistrzów Polski debiutował nowy-stary szkoleniowiec Aleksandar Vuković. Jego podopiecznym zwycięstwo zapewniły dwa gole Rafaela Lopesa oraz trafienia Tomáša Pekharta i Mateusza Hołowni.

Legia Warszawa - Zagłębie Lubin 4:0. Skrót, bramki, gole, wideo, zdjęcia

Legia Warszawa przystępowała do tego spotkania mocno poturbowana. Przede wszystkim w lidze, dlatego, że po 18. kolejkach (Legia miała rozegranych 16 spotkań) mistrzowie Polski zamykali tabelę. Po niedzielnej porażce w Płocku wściekłym pseudokibicom puściły wszelkie granice.

Pojechali za klubowym autokarem do podwarszawskich Książenic i zatrzymali go przed wjazdem do ośrodka treningowego. Kilku z nich wparowało do środka i zaczęło bić piłkarzy. Jednymi z najbardziej poszkodowanych byli Azer Mahir Emreli i Brazylijczyk Luquinhas. Żadnego z nich nie było w kadrze meczowej na mecz z Zagłębiem.

Po porażce w Płocku z funkcji trenera zrezygnował trener Marek Gołębiewski. Prezes i właściciel Legii Dariusz Mioduski postanowił w tych okolicznościach przywrócić do pracy zwolnionego we wrześniu 2020 roku szkoleniowca Aleksandara Vukovica. Serb, dla którego Legia jest klubem o szczególnym znaczeniu i tak miał kontrakt ważny do czerwca 2022 roku, gdyż po zwolnieniu w stolicy nie pracował nigdzie indziej. Na mecz z Zagłębiem musiał dokonać kilku zmian w składzie. W oczy rzucała się przede wszystkim obecność młodego Bartłomieja Ciepieli.

Lubinianie mieli swoje problemy. Wprawdzie w ostatniej kolejce przewali fatalną passę ośmiu spotkań bez wygranej w lidze, ale wygrana z tak przeciętnym rywalem, jakim jest Wisła Kraków 2:1, i to w sytuacji, kiedy rywale od 23 min grali w dziesiątkę, wielkim powodem do zadowolenia nie jest. Zresztą sama gra "Miedziowych" także nie porywała.

Dariusz Żuraw w tamtym starciu stracił Filipa Starzyńskiego, który przez kontuzję musiał zejść z murawy jeszcze przed przerwą. Na Legii zastępował go w składzie Łukasz Poręba. O tym, że Żuraw nie był do końca zadowolony z gry swojego zespołu przeciwko Wiśle, świadczą pozostałe zmiany. Na ławce usiedli bowiem także Jakub Wójcicki i Erik Daniel, a w ich miejsce weszli Kamil Kruk i Adam Ratajczyk.

Atmosfera na trybunach była daleka od tej, jaką znamy z Łazienkowskiej 3. Nie było zorganizowanego dopingu, co kilka chwil były tylko wznoszone okrzyki w stylu: "k***a mać, Legia grać!", a kiedy na telebimach pokazywany był właściciel i prezes klubu Dariusz Mioduski, słychać było wyłącznie głośne gwizdy i buczenie.

Zagłębie zaczęło to spotkanie bardzo agresywnie, stosowało wysoki pressing już pod polem karnym gospodarzy, a ci sprawiali wrażenie stłamszonych, może nawet lekko wystraszonych.vZ upływem kolejnych minut legioniści zaczęli wyglądać coraz lepiej. W 26 min wypracowali sobie pierwszą dogodną okazję, która od razu zakończyła się zdobyciem bramki. Bartosz Slisz posłał precyzyjne podanie za plecy obrońców Zagłębia, a tam idealnie wklejony w linię spalonego Rafa Lopes na wślizgu dosięgnął futbolówkę i pokonał Dominika Hładuna.

Kilka minut później "Miedziowi" stracili swojego kapitana. Łukasz Poręba zgłosił jakieś dolegliwości bólowe i musiał zostać zmieniony. Żuraw posłał do boju młodego Daniela Dudzińskiego, ale od tego momentu gra lubinian całkowicie siadła. Legia nabrała pewności siebie i jeszcze przed przerwą podwyższyła prowadzenie. Kolejny raz na listę strzelców wpisał się Portugalczyk Lopes, który tym razem popisał się bardzo trudnym technicznie strzałem głową, po dośrodkowaniu od swojego rodaka Yuriego Ribeiro.

W przerwie żaden z trenerów nie dokonywał zmian. Zagłębie już w pierwszej akcji po wznowieniu gry domagało się rzutu karnego, lecz gwizdek sędziego Łukasza Kuźmy milczał. Telewizyjne powtórki pokazały, że jeden z obrońców faktycznie trzymał za koszulkę Sašę Živca i choć Słoweniec przewrócił się w polu karnym Legii, to początek tego faulu miał miejsce jeszcze przed szesnastką, więc VAR nie mógł interweniować.

Potem posypało się wszystko. Co wrzutka w pole karne Zagłębia, to pożar. W roli główniej występował Josué, który w 50 min dograł do Tomáša Pekharta, a trzy minuty później świetnie obsłużył Mateusza Hołowni po rzucie rożnym i było 4:0. Zagłębie leżało na łopatkach.

W 58 min niemający nic do stracenia lubinianie przeprowadzili akcję, w której piłka trzykrotnie odbiła się od słupka! Po sytuacyjnym uderzeniu Živca futbolówka odbiła się od prawego, linii bramkowej oraz lewego i wróciła na plac gry. Dopadł do niej Kacper Chodyna i znów trafił w słupek. Bramka Artura Boruca była jak zaczarowana...

W kolejnych minutach tempo gry znacznie spadło. Legia kontrolowała przebieg meczu, Vuković posłał na boisku wielu zmienników, w tym młodych Szymona Włodarczyka, Ernesta Muçiego i Jurgena Çelhakę. Zagłębie nie miało pomysłu na sforsowanie defensywy gospodarzy i było tylko tłem. Więcej bramek nie zobaczyliśmy.

Wynik i gra potwierdzają, że ostatnia wygrana z Wisłą Kraków, która przez zdecydowaną większość meczu grała w dziesiątkę, wcale nie była jaskółką na lubińskim niebie, zwiastującą nadchodzącą odwilż. Kryzys trwa i zimą należy spodziewać się dużych zmian. Czy sprzątanie po Arturze Jankowskim przetrwa trener Żuraw? Argumentów przemawiających za nim po każdym takim spotkaniem jest coraz mniej.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Mistrzostwa w Polsce zwiększą popularność strzelectwa i rugby

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Gazeta Wrocławska
Dodaj ogłoszenie