Lech Poznań - Śląsk Wrocław 4:0. Brutalna weryfikacja. Śląsk zmiażdżony w Poznaniu (Skrót, bramki, gole, wideo)

Piotr Janas
Piotr Janas
Lech Poznań - Śląsk Wrocław 4:0 (skrót, bramki, gole, wideo)
Lech Poznań - Śląsk Wrocław 4:0 (skrót, bramki, gole, wideo) FOT. twitter.com/_Ekstraklasa_
Udostępnij:
Śląsk Wrocław przegrał z Lechem w Poznaniu 0:4 w meczu 10. kolejki PKO Ekstraklasy. Wrocławianie nie wykorzystali szansy, by wyprzedzić Lecha i wskoczyć na fotel lidera.

Lech Poznań - Śląsk Wrocław 4:0 (skrót, bramki, gole, wideo)

Śląsk Wrocław do Poznania jechał jako jedyna niepokonana drużyna w tym sezonie PKO Ekstraklasy. Do poprzedniej kolejki taki sam status miał Lech Poznań, lecz "Kolejorz" dość niespodziewanie przegrał z Jagiellonią w Białymstoku 0:1.

W składach obu drużyn wielkich niespodzianek nie było. Trener Śląska Jacek Magiera musiał poradzić sobie bez kontuzjowanego Caye Quintany, lecz Hiszpan z reguły i tak nie był pierwszym wyborem szkoleniowca WKS-u. Do kadry meczowej wrócili za to Márk Tamás i Patryk Janasik, ale obaj rozpoczęli to spotkanie na ławce.

Prowadzący Lecha Maciej Skorża nie mógł skorzystać z reprezentanta Wybrzeża Kości Słoniowiej Adriela Ba Louy (uraz), w związku z czym dokonał pewnych modyfikacji. João Amaral został przesunięty na prawe skrzydło, a za plecami Mikaela Ishaka operował Hiszpan Dani Ramírez.

Na stadionie przy ul. Bułgarskiej zjawiło się ponad 30 tys. kibiców. Czuć było atmosferę piłkarskiego święta, wszak wygrany tego meczu gwarantował sobie pozycję lidera. Pojawiła się też liczna grupa fanów WKS-u, którzy do stolicy Wielkopolski udali się pociągiem specjalnym z Wrocławia.

Niestety fani z Dolnego Śląska szybko musieli przełknąć gorzką pigułkę. Już pierwsza ofensywna akcja Lecha zakończyła się bramką. W 2 min Pedro Rebocho dośrodkował w pole karne, tam piłki nie zdołał wybić Wojciech Golla, dopadł do niej Amaral i mocnym strzałem dał gospodarzom prowadzenie.

Lech całkowicie dominował na murawie, długo wymieniał podania na połowie Trójkolorowych i stwarzał wiele okazji. Śląsk przez blisko pół godziny praktycznie nie istniał. Dopiero w 28 min, po niezbyt rezolutnie rozegranym kontrataku, sytuacyjny - choć bardzo mocny i celny strzał - oddał Robert Pich. Filip Bednarek sparował to uderzenie na rzut rożny.

Śląsk fatalnie rozegrał ten stały fragment, koszmarną stratę zaliczył Krzysztof Mączyński, przez co Jakub Kamiński przez ponad pół boiska biegł sam na sam ze Szromnikiem i nie zmarnował tej okazji.

W 41 min Ishak trafił na 3:0, ale sędziowie słusznie odgwizdali pozycję spaloną Szweda. W doliczonym czasie gry Praszelik doszedł do strzału głową po rzucie rożnym, ale przeniósł piłkę dobry metr nad poprzeczką. Prawda jest taka, że wrocławianie mogli się cieszyć, że na przerwę schodzili przegrywając tylko 0:2.

Jacek Magiera nie zamierzał biernie przyglądać się temu, co działo się na murawie. Na drugą połowę nie wyszli ani Bartłomiej Pawłowski, ani Dino Štiglec. Wahadłowych WKS-u zastąpili odpowiednio Patryk Janasik i Jakub Iskra. Sęk w tym, że kompletnie nic to nie zmieniło. Dalej do Lech dominował i kreował kolejne okazje.

W 54 min mieliśmy już 3:0 dla Lecha. Tym razem Jakub Kamiński w indywidualnej akcji bez problemu poradził sobie z Iskrą i Mączyńskim, a dobiegający na asekurację Szymon Lewkot nie zdążył zablokować uderzenia młodego lechity i Szromnik znów musiał wyciągać piłkę z siatki.

"Kolejorz" ani myślał zwalniać i już dwie minuty później strzelił czwartego gola. Wysoki pressing wywarty przez Kamińskiego na Lewkocie skończył się stratą młodego piłkarza Śląska, skrzydłowy Lecha wyłożył piłkę Ishakowi, a ten zdobył swojego siódmego gola w tym sezonie. Piłkarze z Wrocławia wyglądali, jakby nie marzyli o niczym innym, jak tylko końcowym gwizdku, a było to dopiero 56 min...

Gospodarze po tej akcji nieco spuścili z tonu, grali na większym luzie i z dużym luzem, co piłkarze Śląska starali się wykorzystać, ale nie byli w stanie zaoferować niczego, poza sytuacyjnymi uderzeniami - często z bardzo daleka.

Więcej bramek nie padło, mimo że Lech jeszcze parokrotnie mógł zdobyć piątego gola. Śląsk nie istniał i jest to dla wrocławian - do tej pory niepokonanych - brutalna weryfikacja na oczach ponad 30 tys. kibiców.

Gala „France Football” fiaskiem organizacyjnym? Komentarz

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Śląsk to miejski klub utrzymywany z naszych pieniędzy, może ktoś z pseudo-urzędników przyjrzałby się polityce klubu.oddawani i wypychani są swoi i dobrzy zawodnicy,a zostaję szrot który Guzik gra a nie źle zarabia.teraz jest grupa nieudaczników
T
Tom aus Breslau
4 października, 07:47, Gość:

Powtórzyła się historia z meczu w Izraelu. Koszmarne błędy znów się powtórzyły. Trener nie wyciąga właściwych wniosków.

Widziałem tylko drugą straconą bramkę, ale to było kuriozum...Napadywują, napadywują całą drużyną, a nie ma nikogo, kto zabezpieczyłby tyły...no i pech (NIE PRZEWIDZIELI), trafili na zawodnika, który nie dał się dogonić. W biznes - planie mieli zapewne, że dogonią każdego z lechitów...

G
Gość
Powtórzyła się historia z meczu w Izraelu. Koszmarne błędy znów się powtórzyły. Trener nie wyciąga właściwych wniosków.
G
Gość
I bardzo dobrze. Mówiłam, ze będą lizać rany.Wks awans do I Ligii LECH Poznań na mistrza !!!!!!!!!!!!
Dodaj ogłoszenie