Kto lubi polską wódkę? Laurie, Willis, Grabowski, Karolak... Więckiewicz nie pije, bo zagrał pijaka

Janusz Michalczyk
Janusz Michalczyk
Janusz Michalczyk Paweł Relikowski
Udostępnij:
Pić albo nie pić - oto jest pytanie. Może nie zawsze jest to pytanie na miarę tragedii Szekspira, ale bez wątpienia nabiera coraz bardziej dramatycznego wymiaru w skali społecznej, o czym świadczy choćby ożywiona dyskusja o pijakach za kierownicą.

Wiadomo, że w skali indywidualnej nieumiarkowane picie wódki to prosta droga do zatracenia, co świetnie pokazuje najnowszy film Wojciecha Smarzowskiego "Pod Mocnym Aniołem". Zanosi się na to, że po zwycięskim pochodzie przez polskie kina, opowieść o notorycznie zawianym Robercie Więckiewiczu stanie się obowiązkowym punktem każdej terapii. Reżyser ogłosił, że aktor od pół roku nie dotknął alkoholu.

Wódka to twój wróg, trzeba go w mordę lać. Popularne niegdyś powiedzonko dobrze oddaje ambiwalentność, z jaką podchodzimy do alkoholu. Niby wiadomo, że chlanie na umór nic dobrego nie przyniesie, ale jednocześnie jest najprostszą formą ucieczki od poczucia, że życie jest nieznośnie nudne, nieznośnie banalne, nieznośnie powtarzalne. Lub z innej beczki - zbyt trudne, zbyt skomplikowane, zbyt bolesne, zbyt wkurzające.

Doktor poleca polską wódkę. Jaki doktor? Doktor House, czyli główny bohater amerykańskiego serialu. Wcielający się w postać gburowatego, genialnego lekarza Hugh Laurie wypowiedział się w internecie pochlebnie o naszej wódce, co zauważyły z satysfakcją wszystkie polskojęzyczne portale. Zaczęło się od tego, że Brytyjczyk skrytykował ostro Rosję (za całokształt, w kontekście zbliżających się igrzysk zimowych w Soczi), na co któryś z internautów przywołał jako pozytywny przykład rosyjską wódkę. Co odpowiedział Laurie? "Tak, w porządku, rosyjska wódka jest OK, jeśli musisz wyczyścić piekarnik. Do picia musi być polska wódka". Super. Nawet pierś abstynenta wypręży się z dumy.

Pochlebna opinia Lauriego pojawiła się w dobrym momencie, bo kilka dni wcześniej szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow wbił nam szpilkę przy okazji spotkania ze swoim amerykańskim odpowiednikiem, Johnem Kerrym. Ten ostatni wręczył Rosjaninowi dwa ziemniaki ze stanu Idaho i zażartował, że wódki z tego nie będzie. Złośliwy Ławrow zaraz wyjaśnił, że to w Polsce robią z ziemniaków wódkę. "Ale to tylko w Polsce. My to zwykle robiliśmy w epoce sowieckiej, ale teraz wolimy robić wódkę ze zboża" - wyjaśnił. Nasz honor znów ratował minister Radosław Sikorski, który przypomniał, że podczas ostatniej wizyty w Warszawie Ławrow zażyczył sobie wyborową, którą wypił szczerze, do dna.

Kilka lat temu mieliśmy wiele uciechy, gdy wódkę Sobieski reklamował amerykański aktor Bruce Willis (znany m.in. z serii filmów, nomen omen, "Szklana pułapka"). Niedawno producent wódki Sobieski, firma Belvedere, wypłacił Willisowi dodatkowo 20 mln euro, żeby nie był stratny na akcjach spółki, które dostał jako zapłatę za promowanie naszej gorzały, bo kurs giełdowy tych akcji zjechał mocno w dół. To pokrzepiające, że są tacy, którzy nie tracą na kontakcie z polską wódką. Każdy bywalec stoiska monopolowego zauważył chyba zresztą, że śladami Bruce'a poszły tuzy naszego aktorstwa: Andrzej Grabowski (Kiepski) i Tomasz Karolak (Rodzinka).
Pić albo nie pić? Nie pić. Albo pić z Miarą. Gdzie Miara? Leży w rowie.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie