KSW Colosseum. Święto MMA przyćmione gwizdami na Chalidowa

Tomasz Dębek
Tomasz Dębek
Zaktualizowano 
Chalidow (z lewej) i Mańkowski
Chalidow (z lewej) i Mańkowski Sebastian Rudnicki/KSW
W sobotę KSW napisało historię MMA. Galę na PGE Narodowym obejrzało blisko 60 tysięcy kibiców. To drugi wynik w historii, najlepszy od 15 lat. Cień na kapitalnym wydarzeniu położyły gwizdy na Mameda Chalidowa (MMA 34-4-2) po korzystnym dla niego werdykcie w walce wieczoru z Borysem Mańkowskim (19-6-1). Wcześniej zgromadzeni na trybunach kibice obejrzeli 10 ciekawych pojedynków. Nie zabrakło efektownych nokautów, poddań i dużych niespodzianek.

Kiedy w 2004 roku KSW organizowało pierwsze gale na kilkaset osób w warszawskiej restauracji Champions nikt przy zdrowych zmysłach nie wyobrażał sobie, że MMA może kiedyś wypełnić wielki piłkarski stadion. 13 lat później marzenie ściętej głowy się ziściło. Ponad 57 tysięcy osób na trybunach (drugi najlepszy wynik w historii), świetna atmosfera, wysoki poziom sportowy walk i freak fight z dużym ładunkiem emocjonalnym dla niedzielnych kibiców – sobotniej gali KSW Colosseum na PGE Narodowym nie brakowało niczego. Szkoda tylko, że zakończyła się dużym zgrzytem. Po werdykcie w walce wieczoru „kibice” wygwizdali zwycięskiego Mameda Chalidowa. – Serdecznie was witam i dziękuję – powiedział mistrz KSW wagi średniej przed kamerami Polsatu i zniesmaczony opuścił klatkę.

To nie pierwsza taka sytuacja. Rok temu podczas gali w Gdańsku, gdzie Chalidow pokonał Aziza Karaoglu po kontrowersyjnym werdykcie sędziów (sam po walce oddał mistrzowski pas rywalowi) również pożegnały go gwizdy. Tym razem decyzja nie była jednak tak wątpliwa. Obaj zawodnicy dali niesamowity popis umiejętności i efektownych technik. W pierwszej rundzie nieznaczną przewagę miał Chalidow, w drugiej Mańkowski. O wyniku trzeciej zadecydowało prawdopodobnie obalenie zawodnika Berkut Arrachionu Olsztyn w końcówce starcia. Zwycięstwo mogło iść w obie strony, ale o skandalu nie ma mowy.
– Przestańcie k... gwizdać na Mameda, do ch... – w taki sposób Mańkowski przerwał wywiad serwisu mma.pl z Chalidowem. – Byłem skoncentrowany na tym, by dać z siebie wszystko. Tuż po walce nie wiedziałem, kto był lepszy. Muszę ją obejrzeć na spokojnie. Ale te gwizdy były zupełnie niepotrzebne. Gdyby nawet ktoś zawinił, to na pewno nie Mamed, tylko sędziowie – dodał w rozmowie z dziennikarzami po walce.

Nie wiadomo, czy część publiczności, która gwizdała na Chalidowa, robiła to z powodu jego religii, pochodzenia, czy niesprawiedliwego rzekomo werdyktu. Wiemy natomiast, że urodzony w Czeczenii zawodnik od lat z dumą reprezentuje polskie barwy i niczym nie sprowokował takiej reakcji trybun. Podczas walki, jak też przed i po niej, na każdym kroku okazywał Mańkowskiemu wielki szacunek (z wzajemnością).

Sobotnim pojedynkiem Chalidow wypełnił kontrakt z KSW. 37-latek podkreśla, że o przyszłości zadecyduje dopiero po wakacjach. Pytanie, czy nadal będzie chciał walczyć dla organizacji, której barwy reprezentuje od 2007 roku? – Rozbiję namiot w jego ogródku i będę tam koczował – zapowiedział współwłaściciel KSW Maciej Kawulski.

Mimo wszystko incydent po walce wieczoru nie powinien przyćmić znakomitego widowiska, jakim była sobotnia gala. We wcześniejszych walkach nie brakowało niespodzianek i wielkich emocji. Największą sensację sprawił Marcin Różalski (7-4), który w 16 sekundzie pojedynku brutalnie znokautował faworyzowanego Fernando Rodriguesa (11-3), zdobywając tym samym pas wagi ciężkiej. Zgodnie z zapowiedziami, „Różal” nie będzie bronił tytułu. – Wezmę go do domu, zrobimy kilka zdjęć, a później wakuję pas. Niech chłopaki o niego walczą. A ja mam dziś randkę z Johnniem Walkerem! – powiedział po walce Różalski.

Swoje tytuły obronili mistrzowie kategorii półciężkiej i lekkiej. Tomasz Narkun (14-2) efektownie poddał Marcina Wójcika (10-5) sekundę przed końcem pierwszej rundy. Mateusz Gamrot (13-0) po mocnej walce z Normanem Parke’iem (23-6-1) wygrał jednogłośną decyzją. Tytuł stacił z kolei Marcin Wrzosek (12-4), który przegrał na punkty z Kleberem Koike Erbstem (22-4-1). Pierwszą mistrzynią KSW wagi muszej została Brazylijka Ariane Lipski (9-3), która poddała Dianę Belbitę (8-3).

Nie zabrakło też wielkiego powrotu i wspaniałego debiutu. Po sześciu latach nieobecności Łukasz „Juras” Jurkowski (16-10) mimo kryzysu w drugiej rundzie zapewnił sobie niejednogłośną decyzję w starciu z Rameau Sokoudjou (18-17). Medalista olimpijski w zapasach Damian Janikowski (1-0) rozbił natomiast Julio Gallegosa (8-7).

O brutalnej sile Mariusza Pudzianowskiego (11-5) przekonał się inny były Strongman Tyberiusz Kowalczyk (3-1). „Pudzilla” rozbił mu nos brutalnymi łokciami w parterze, a zakrwawiony „Tyberian” odklepał w drugiej rundzie. W pojedynku Popka (3-2) z Robertem Burneiką (2-1) wygrał kontrowersyjny artysta, który zdemolował „Hardkorowego Koksa” w 45 sekund. Cenne zwycięstwo zaliczył też Michał Andryszak (19-6), który poddał czołowego polskiego „ciężkiego” Michała Kitę (17-9).

Wideo

Materiał oryginalny: KSW Colosseum. Święto MMA przyćmione gwizdami na Chalidowa - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 5

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

T
Tyson

Andrzej Golota. Ci co pamietaja lata jego swietnosci wiedza o co chodzi. To byly emocje. Nikt nie ma takiego talentu jak on mial.

G
Gość

Sorry ale dla mnie wygral Mamed , jeżeli ktoś to inaczej widział to proponuje iść do okulisty . Oceniajcie sport anie wiare

t
ty

ty

a
adrian

Owszem grali jakieś islamskie syfy ale ponoć grali to dla Aziza nie dla mameda.
To już kwestia samego mameda jak się czuje z tym że jego "brat" wspiera radykalistów w Berlinie. W mojej ocenie powinien dać przykład i się od tego publicznie odciąć.
Zgodzę się natomiast że wspieranie grup terrorystycznych poprzez publiczne odgrywanie hymnu tych morderców jest skandaliczne i nie powinno mieć miejsca a gdy to się już stało należało natychmiast wyłączyć płytę i ukarać winnego lub prowodyra.

Co do wyniku walki NALEŻAŁO gwizdać jeżeli komuś werdykt nie podszedł ale W MOMENCIE wydawania werdyktu a nie bezpośrednio na mameda w momencie kiedy mówił do mikrofonu.

Jestem przeciwko ciapatym pomponiarzom w Polsce ale też należy uszanować dorobek Mameda w mma.

Z
Zenek

Przecież wiadomo, że ludzie gwizdali bo ostatnim razem próbował promować radykalny islam. Puszczając hymn państwa morderców i terrorystów! Skończcie to. Skończcie wreszcie!

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3