Kraków. Grupa uzbrojonych policjantów potraktowała dwóch obcokrajowców jak groźnych terrorystów. Okazało się, że przez pomyłkę [WIDEO]

Marcin Banasik
Marcin Banasik
Wojciech Mucha
Wojciech Mucha
Przerażony Iqbal zamknął się w aucie. Policjanci rozbili szybę
Przerażony Iqbal zamknął się w aucie. Policjanci rozbili szybę archiwum prywatne
Udostępnij:
Agresywne zatrzymanie, pobicie, szykany oraz wiele godzin na komisariacie. Wszystko to miało spotkać dwóch mieszkających w Krakowie obywateli Bangladeszu, których funkcjonariusze policji omyłkowo wzięli za włamywaczy i bez weryfikacji zatrzymali w trakcie akcji przypominającej scenerię filmu o zorganizowanej przestępczości. „Dziennik Polski” dotarł do filmów, zdjęć i relacji pokrzywdzonych. – Dobre imię krakowskiej policji niszczą opisane działania, ale będzie je niszczył także brak wyciągnięcia poważnych konsekwencji za nadużycia – mówią działacze społeczni, zajmujący się uchodźcami i emigrantami. 

34-letni Iqbal (nazwisko do wiadomości redakcji) urodził się w Bangladeszu, ale od pięciu lat mieszka w Polsce. W Krakowie prowadzi sieć kebabów. Jak sam przyznaje, nigdy nie spotkała go w naszym kraju żadna poważna przykrość. To diametralnie zmieniło się 3 lipca tego roku.

Przeprowadzka zamieniła się w horror

Tego dnia wieczorem pojechał na ul. Obozową, gdzie miał się przeprowadzić do wynajętego mieszkania. W przeprowadzce pomagał mu jego pracownik Jahid. - Razem z kolegą podjechałem pod blok. Pomyliłem jednak klatki, ponieważ nie było tam oznaczeń, które mieszkania są w danej klatce. Trafiłem na drzwi do obcego mieszkania. Klucz nie pasował. Okazało się, że moje mieszkanie było w klatce obok – mówi Iqbal.

34-latek po przeniesieniu rzeczy z auta do mieszkania pojechał na ul. Chmieleniec, gdzie mieszkał jego kolega Talha, z którym miał zamieszkać przy ul. Obozowej. Było już ciemno po godz. 22. W międzyczasie ktoś zadzwonił na policję z informację, że w bloku przy ul. Obozowej dwaj mężczyźni próbowali włamać się do mieszkania. Funkcjonariusze zaczęli śledzić auto obcokrajowców. Kiedy Jahid wyszedł z samochodu przy ul. Chmieleniec rzucili się na niego uzbrojeni mężczyźni, którzy szybko go obezwładnili i skuli. Na ciele mężczyzny do dziś widoczne są ślady pobicia.

Tak wyglądało ciało Jahida po interwencji policji
Tak wyglądało ciało Jahida po interwencji policji archiwum prywatne

- Byłem przekonany, że napadła nas zgraja bandytów, więc zamknąłem zamek w aucie. Mężczyźni przyłożyli pistolety do szyby i krzyczeli, żeby wysiąść. Strasznie się bałem i nie otwierałem drzwi. Wtedy ktoś wybił szybę, wyciągnął mnie na zewnątrz, położył na ziemi i przez ok. kwadrans przyciskał kolanem do podłoża - mówi Iqbal. - Kiedy dowiedziałem się, że to policja nie mogłem uwierzyć w to, co się dzieje. To była zorganizowana akcja kilkunastu policjantów, którzy przyjechali kilkoma autami. Wszyscy ubrani po cywilnemu. Tak się zatrzymuje terrorystów, a nie przykładnych obywateli, którzy nic złego nie zrobili – dodaje, nie kryjąc emocji.

 
Istotnie, na nagranym filmie do którego dotarliśmy, widać akcję policjantów, którzy zatrzymują mężczyzn na parkingu. Słychać krzyki: „Tu jest”, „Ręce do góry”, ”Otwieraj drzwi”, „Mamy dwóch”. Głosy policjantów przeplatają się z jękami przerażonych obcokrajowców. 
 

Już po zatrzymaniu 34-latek miał prosić policjantów, żeby pozwolili mu wyjąć z bagażnika lekarstwa, które zażywa, bo jest przewlekle chory, jednak ci nie pozwolili mu się ruszyć. Obaj mężczyźni zostali przewiezieni na komisariat przy ul. Zamojskiego. W międzyczasie przeszukane zostało auto i mieszkanie Iqbala. Policjanci nie znaleźli tam jednak nic, co miałoby świadczyć o przestępczej działalności zatrzymanych mężczyzn. 

Przerażony Iqbal zamknął się w aucie. Policjanci rozbili szybę
Przerażony Iqbal zamknął się w aucie. Policjanci rozbili szybę archiwum prywatne

 
W tym czasie, jak relacjonują obaj mężczyźni, na komisariacie rozpoczęły się szykany: 
 

- Policjanci zapytali nas m.in. czy jesteśmy muzułmanami. Kiedy zapytałem, co to za różnica, jakiego jesteśmy wyznania, usłyszałem, że "muszą dostosować śniadanie do naszych religijnych wymagań". Chyba jednak nie o to im chodziło, skoro rano dostałem kanapkę z szynką z wieprzowiny, a potwierdziłem, że jestem muzułmaninem – mówi Iqbal. 

Po traumatycznych przeżyciach okazało się, że zaszła... pomyłka

Obaj mężczyźni przez wiele godzin nie mieli kontaktu z rodziną, nie przedstawiono im zarzutów, nie skorzystano z pomocy tłumacza lub przedstawiciela bangladeskiego konsulatu. Dopiero po nocy spędzonej na policyjnym dołku, mężczyźni zostali wypuszczeni na wolność po godz. 14. Dopiero wówczas do policji dotarło, że do zatrzymania doszło w wyniku pomyłki. 
 

- Na komisariacie usłyszeliśmy od policjantów zdawkowe: „przepraszamy” i „do widzenia”. Mój kolega jest w ogromnej traumie do dzisiaj. Ja też nie mogę uwierzyć w to, co się stało. Nie mam pretensji do osoby, która zadzwoniła na policję z informację, że ktoś próbował się włamać do mieszkania, bo moja pomyłka z drzwiami mogła tak zostać odebrała – mówi Iqbal.

- Ogromny żal mam jednak do policji, która bez żadnych skrupułów potraktowała nas nie jako podejrzanych o włamanie, ale jak groźnych terrorystów. Przecież kiedy nas śledzili, mogli sprawdzić kim jestem, mieli nasze tablice rejestracyjne - dodaje mieszkający w Krakowie przedsiębiorca.

Skaza na mundurach

- „Przepraszam” to pierwsze słowo nasuwającego się komentarza, bo za działania polskiej policji także i mi jest po prostu wstyd wobec poszkodowanych osób. Poza tym sytuację jak najszybciej powinna skomentować po przeprowadzonym dochodzeniu sama policja, gdyż bez względu na narodowość poszkodowanych tak brutalne potraktowanie podczas interwencji osób niewinnych nie może być wyjaśnione tylko nieporozumieniem – mówi w rozmowie z nami ks. Przemysław Szewczyk, współzałożyciel zajmującego się pomocą uchodźcom i emigrantom Stowarzyszenia „Dom Wschodni – Domus Orientalis”.

 
Duchowny zwraca uwagę, że jeśli rzeczywiście postawiono podczas interwencji pytania o wyznawaną przez cudzoziemców religię, mamy do czynienia z sytuacją dużo poważniejszą: – Wówczas działanie policjantów nosi znamiona rasizmu i uprzedzeń religijnych, co z kolei pociąga za sobą poważne wątpliwości, czy działając z takim nastawieniem, zachowali wymagane przepisami procedury – dodaje.

Zdaniem księdza Szewczyka dobre imię służb, którym powierza się bezpieczeństwo wewnętrzne kraju, musi oznaczać nie tylko zaufanie do policji ze strony obywateli Polski, ale także ze strony cudzoziemców legalnie przebywających i działających w naszym kraju. - Dobre imię krakowskiej policji niszczą opisane działania policjantów, ale będzie je niszczył także brak wyciągnięcia poważnych konsekwencji za nadużycia. Oby „przepraszam” wiązało się także z przywróceniem sprawiedliwości i ukaraniem winnych policjantów – mówi ks. Szewczyk.
 
Z pytaniami o reakcję zwróciliśmy się również do Konsulatu Bangladeszu w Polsce. Ze względu na podróż służbową Konsula nie udało się jednak uzyskać komentarza w tej sprawie.

Sprawą zainteresował się też dr Piotr Kładoczny, wiceprezes Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Helsińska Fundacja Praw Człowieka chce pomóc obcokrajowcom

- Z opisu zdarzenia jednoznacznie wynika, że policja użyła środków nieproporcjonalnych do sytuacji. Funkcjonariusze nie mogli przecież z góry zakładać, że osoby, których dotyczyło zgłoszenie o włamaniu z kradzieżą, są szalenie niebezpieczni. Przecież można było poczekać aż mężczyźni wyjdą z auta i ich wylegitymować. Postąpiono jednak inaczej i teraz obcokrajowcy mają prawo czuć się ofiarami, którym należy się coś więcej niż przeprosiny – mówi dr Piotr Kładoczny.

Wiceprezes Fundacji zapewnia, że chętnie pomoże, jeśli tylko osoby, które czują się ofiarami tej sytuacji zwrócą się do organizacji.
- Jeśli będą chcieli dochodzić swoich praw i zadośćuczynienia jesteśmy w stanie zapewnić im pomoc prawną. W ustawie o policji jest jasno napisane, że „Policjanci w toku wykonywania czynności służbowych mają obowiązek respektowania godności ludzkiej oraz przestrzegania i ochrony praw człowieka”. Tutaj ten obowiązek nie był respektowany – dodaje dr. Kładoczny.

Z prośbą o wyjaśnienie całej sprawy zwróciliśmy się także do policji. Wciąż czekamy na odpowiedzi.

Rybacki: inflacja w sierpniu osiągnie szczyt, potem będzie spadać

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Materiał oryginalny: Kraków. Grupa uzbrojonych policjantów potraktowała dwóch obcokrajowców jak groźnych terrorystów. Okazało się, że przez pomyłkę [WIDEO] - Gazeta Krakowska

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

E
Ehh
Głupia sprawa i tyle.No ale to wyglądało na próbę włamania, no nie wkłada sie z reguły kluczy(czegoś)do zamka w czyimś mieszkaniu. Policjanci mają to do siebie, że muszą działać szybko a dzisiejsze multi-kulti i otwarte granice najłatwiej pokonują przestępcy. Wcześniej Policja miała o tyle łatwiejsze zadanie,ze każdy dzielnicowy znał swoich podopiecznych i kogo na jakie wybryki stać. Glupia sprawa i tyle .Poszkodowani tez powinni zrozumieć swoja pomyłkę w otwieraniu cudzych drzwi ,no a Policjantów wyczulic,że nie zawsze coś jest oczywiste,oczywistym jest..Pewnie gdzieś w turystycznym miejscu sa bardziej wyczuleni.Glupi zbieg okoliczności i tyle.
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Wrocławska
Dodaj ogłoszenie