Koszykówka: Mike Taylor ogłosił kadrę na Eurobasket

Michał Rygiel
Reprezentacja Polski pod wodzą Mike'a Taylora jest w stanie napsuć sporo krwi grupowym rywalom podczas Eurobasketu 2017
Reprezentacja Polski pod wodzą Mike'a Taylora jest w stanie napsuć sporo krwi grupowym rywalom podczas Eurobasketu 2017 Dariusz Gdesz
Wczoraj selekcjoner Mike Taylor ogłosił 12-osobową kadrę, która wystąpi na tegorocznym Eurobaskecie. Niespodzianek zabrakło, a koszykarze są gotowi do walki z każdym

Jedynym wielkim nieobecnym jest oczywiście Maciej Lampe, który w trakcie turnieju towarzyskiego w Hamburgu wycofał się z przygotowań. Operowane kilka miesięcy temu biodro 32-letniego środkowego wciąż daje o sobie znać i w obawie przed pogorszeniem stanu zdrowia reprezentant Polski postanowił nie wystąpić na Eurobaskecie.

- W Niemczech odpuściłem sobie jeden z treningów, a później na rzutówce może za dużo zrobiłem. Przed meczem próbowałem się rozgrzać, ale poczułem, że nie jestem w stanie grać 5 na 5. Kadra idzie swoim rytmem, ja innym. Zawodnicy są bardzo dobrze przygotowani, a ja niestety w tej chwili nie jestem w stanie dotrzymać tempa. Po rozmowie z trenerem stwierdziliśmy, że lepiej będzie jak odpuszczę i wrócę do rehabilitacji. Nie da się przeskoczyć czasu, którego potrzebuje biodro - tłumaczył Lampe.

Kto zatem będzie stanowił o sile polskiej kadry podczas mistrzostw Europy?

W pełni zdrowy jest Przemysław Karnowski, który wrócił do optymalnej dyspozycji po operacji prawego kciuka. Środkowy, który latem występował w lidze letniej NBA podczas towarzyskiego turnieju w Hamburgu notował średnio nieco ponad 10 punktów i niemal 5 zbiórek na mecz. To dobry wynik, zważywszy że starcia z Serbią, Rosją i Niemcami były dla niego pierwszymi po urazie. 24-letni Karnowski musiał ścierać się z zawodnikami z NBA - Timofiejem Mozgovem i Bobanem Marjanoviciem i nie wypadł na ich tle słabo. Teraz na jego barkach będzie spoczywać wielki ciężar - musi zastąpić Marcina Gortata i Macieja Lampego. Jeśli jednak ktoś ma podołać temu zadaniu, to będzie to Karnowski.

Kolejną ważną postacią w polskiej kadrze będzie niewątpliwie Mateusz Ponitka. 23-letni koszykarz świetnie zaprezentował się przeciwko Serbom, zdobywając aż 22 punkty (2x3). Niepokoić może dość wysoki wskaźnik strat do asyst, co przy twardej defensywie na mistrzostwach Europy będzie problemem.

Ponitka niewątpliwie ma talent i ogromną łatwość w zdobywaniu punktów, co pokazał chociażby przeciwko Rosjanom, kiedy to w ostatnich sekundach meczu trafił kluczowy rzut za trzy punkty. Musi jednak bardziej dbać o piłkę, bo inaczej zamiast nakręcać grę naszej reprezentacji, będzie napędzał kontrataki rywali.

Wreszcie możemy cieszyć się grą Adama Waczyńskiego, który w najbardziej odpowiednim momencie powrócił do optymalnej dyspozycji. W pierwszych sparingach przed europejskim czempionatem popularny „Waca” był cieniem samego siebie. Teraz po kontuzji lewej łydki, która wykluczyła go z play-offów w lidze hiszpańskiej nie ma już śladu, a mierzący 199 centymetrów skrzydłowy znów terroryzuje obrony przeciwnika.

Podczas turnieju w Hamburgu Waczyński przypomniał nam mistrzostwa sprzed dwóch lat, kiedy to był najlepszym strzelcem kadry Taylora, często ratując reprezentację Polski z opresji.

W przegranym 78:85 meczu z Serbią zdobył tylko siedem oczek, ale za to poprowadził Polaków do ważnych i cennych zwycięstw nad Rosją (81:78) i Niemcami (80:75). Ze Sborną uzbierał 13 punktów, dokładając sześć zbiórek, zaś przeciwko naszym zachodnim sąsiadom był najlepszym strzelcem drużyny, zdobywając 18 punktów i zbierając siedem piłek. Tak grający Waczyński będzie liderem kadry i miejmy nadzieję, że w Finlandii, tak jak przed dwoma laty znajdzie się w grupie najlepszych strzelców mistrzostw Europy.

Oprócz naszych trzech gwiazd musimy liczyć na regularność AJ Slaughtera, który ma problemy z utrzymaniem stabilnej formy i przeniesieniem dobrej dyspozycji z jednego meczu na drugi. Rozgrywający z Serbią zdobył 11 punktów, z Niemcami tylko pięć, a przeciwko Rosji aż 16. Nigdy nie wiadomo, kiedy 30-latek „odpali”.

Z ławki sporo mogą dać Aaron Cel, Damian Kulig czy Adam Hrycaniuk, nie powinniśmy wykluczać także niespodzianki w postaci udanego meczu Tomasza Gielo czy Przemysława Zamojskiego. Nie zapominajmy o doświadczeniu Łukasza Koszarka - ten rozgrywający był już na czterech mistrzostwach Europy więc doskonale wie, jak radzić sobie na wielkich turniejach.

Po turnieju w Hamburgu możemy podchodzić do ME z nadzieją. Kadra Mike’a Taylora jest w stanie powalczyć z każdym przeciwnikiem.

- Chcieliśmy pokazać, że z mocnymi przeciwnikami jesteśmy w stanie rywalizować przez 40 minut - tak właśnie było w każdym spotkaniu. Nawet z Serbią mieliśmy swoje szanse na zwycięstwo, wtedy jednak się nie udało. Pokazali, że są klasową drużyną, jedną z lepszych na świecie. W dwóch kolejnych spotkaniach końcówki przechyliliśmy na naszą stronę - powiedział Przemysław Zamojski.

Zanim jednak piłka pójdzie w górę w ramach ME, reprezentanci Polski zmierzą się jeszcze z Izraelem, Wielką Brytanią i Węgrami w ramach trzydniowego turnieju towarzyskiego rozgrywanego w Legionowie. To ostatni sprawdzian naszej kadry przed wyjazdem do Helsinek. Choć rywale nie są z najwyższej europejskiej półki, to i tak powinni stanowić bardzo dobre przetarcie dla podopiecznych Taylora.

Przypomnijmy, że Polacy w Helsinkach zmierzą się ze Słowenią, Islandią, gospodarzami, Francją i Grecją. W składach naszych rywali nie brakuje gwiazd NBA. Już w pierwszym meczu, przeciwko Słowenii na parkiecie zobaczymy takich graczy jak rozgrywający Miami Heat Goran Dragić czy fenomenalny młody talent Luka Doncić. W kadrze pojawił się także naturalizowany silny skrzydłowy Anthony Randolph, mający za sobą grę w Minnesocie Timberwolves czy Denver Nuggets.

Finowie mają w swoich szeregach znakomitego strzelca Petteriego Koponena, czy numer 7 tegorocznego draftu, Lauriego Markkanena. Ze składu Francji wycofał się co prawda Rudy Gobert, ale i tak nie brakuje tam gwiazd NBA. Powołano między innymi Joffrey'a Lauvergne'a, Borisa Diawa, Evana Fourniera czy Nando de Colo. Jeżeli zaś chodzi o reprezentację Grecji, to zabraknie kontuzjowanego Giannisa Antetokounmpo, ale Giorgios Papagiannis czy Kostas Papanikolaou mają epizody w zespołach najlepszej ligi świata.

Pierwszy mecz już 31 sierpnia. Wszystkie mecze z udziałem reprezentacji Polski pokaże TVP Sport.

Kadra Polski na Eurobasket 2017:

Rozgrywający: A.J. Slaughter (191 cm), Łukasz Koszarek (187). Rzucający: Przemysław Zamojski (193), Mateusz Ponitka (197). Skrzydłowi: Michał Sokołowski (196), Aaron Cel (203), Adam Waczyński (199), Tomasz Gielo (205), Karol Gruszecki (196). Środkowi: Przemysław Karnowski (216), Adam Hrycaniuk (206), Damian Kulig (205).

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie