Koszykówka. Koniec kuriozalnego konfliktu

JL, MB, RB
Sytuacja w Szczecinie została opanowana. Krzysztof Król (z prawej), właściciel miejscowego Kinga, pogodził się ze swoimi pracownikami
Sytuacja w Szczecinie została opanowana. Krzysztof Król (z prawej), właściciel miejscowego Kinga, pogodził się ze swoimi pracownikami Andrzej Szkocki
Właściciel ekstraklasowej ekipy King Szczecin, Krzysztof Król, nerwowo zareagował na kiepskie wyniki drużyny i zawiesił graczy oraz sztab szkoleniowy.

Powodem tej mocno kuriozalnej decyzji była niedawna porażka walczącego o awans do fazy play-off Kinga z outsiderem Polskiej Ligi Koszykówki Siarką Tarnobrzeg.

W poniedziałek oficjalna strona klubu na FB podała informację: „W związku z porażką zespołu w sobotę 18.03 br. w Tarnobrzegu z Siarką, właściciel klubu KING Szczecin, Pan Krzysztof Król postanowił zawiesić zespół, wraz ze sztabem szkoleniowym w obowiązkach, wynikających z zapisów kontraktowych. Jak powiedział Pan Król: „Lekceważąca postawa i brak zaangażowania zespołu podczas sobotniego meczu są karygodne i niedopuszczalne.” W związku z powyższym, Pan Król podjął decyzję o zawieszeniu treningów do odwołania. „

Król jest głównym sponsorem klubu. Gdyby nie jego zaangażowanie finansowe - Wilki Morskie nie grałyby nawet w I lidze. Już przed tym sezonem zdecydował się ograniczyć budżet o 30-35 procent, ale i tak udało się w Szczecinie zbudować ciekawy zespół. Wilki grają jednak falami - potrafią pokonać u siebie mistrza Polski, ale i przegrać z Siarką.

Konflikt udało się zażegnać w środę, kiedy doszło do spotkania zawodników i sztabu szkoleniowego z prezesem. Pracownicy przeprosili za swoją postawę, przyznali się do błędu i z własnej inicjatywy, solidarnie podpisali oświadczenie, w którym zrzekli się 20 procent miesięcznego uposażenia, za lekceważące podejście do sobotniego meczu.

- Nie zależy mi na karaniu kogokolwiek, zależy mi na konsolidacji drużyny. Jestem zadowolony, że zespół kolektywnie postanowił sam siebie ukarać. Nikt się nie wyłamał. Chodzi o gesty, o zespołowość, którą chciałbym zobaczyć także na parkiecie - powiedział Król. Następnie właściciel klubu w obecności drużyny zniszczył w/w oświadczenie.

Zniesmaczenia całą sytuacją nie ukrywają dolnośląscy eksperci koszykarscy, którzy zgodnie twierdzą, że zachowanie Króla było daleko nieodpowiedzialne i zbyt ostre. - To jest bardzo niebezpieczny precedens. Za chwilę może dojść do tego, że kolejni prywatni inwestorzy działający w polskiej koszykówce będą reagować tak samo. Słabe wyniki sportowe oczywiście mogą irytować, ale postępując w ten sposób, tak naprawdę niszczy się zespół od środka - mówi Mieczysław Łopatka, były trener i zawodnik m.in. Śląska Wrocław.

- Zachowanie pana Króla to jakieś nieporozumienie. Mógł powiedzieć przed sezonem, że jeśli wyniki zespołu nie będą satysfakcjonujące, to on po zakończeniu rozgrywek przestaje inwestować w drużynę. Robienie takiej „szopki” w trakcie sezonu jest niepoważne. Klub ma pewne zobowiązania wobec PLK, kibiców i czasami trzeba po prostu przełknąć słabsze rezultaty. Przykład tego pana idealnie pokazuje, że w sporcie funkcjonują czasami ludzie zupełnie nie czujący tego „biznesu” - tłumaczy Jerzy Hajnsz, były zawodnik m.in. Gwardii Wrocław.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
kop
Jaka praca taka........
Dodaj ogłoszenie